Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2012

O DECU ALE..."po mojemu"

Witam Kochane!!!!
No nareszcie znalazlam "przyslowiowy moment" by skrobnac slowek kilka:)))
Obiecane decu, jednak jak zwykle u mnie - w nieco przewrotny sposob ukazane:))))

...Postanowilam sprawdzic, co sie stanie jesli decu - bedzie drukiem na plotnie, a wieczko udekoruje haft 3D...
Mysle, ze wyszlo cos innego, innego "inaczej" ;-)
 Wydrukowalam najpierw na plotnie motyw kwiatowy, nastepnie raz jeszcze na tej samej tkaninie fragment notatek odrecznych.... Zabezpieczylam specjalnym medium, nastepnie nalozylam kilka - nascie (:-)) )  warstw lakieru i...

 ...tak bylo, zanim wpadlam na pomysl "dolozenia" 3D na wieczku:))))










 Napis powstal na starych klockach Ludzika, ktorymi moje Dziecko stracilo zainteresowanie:)


 ...sloik odecupazowalam :)))) rowniez tkanina:)
 ....i sprawilam sobie wieciec na...lodowke - na razie tu przycupnal z braku innej lokalizacji:)))
Zrobilam go doslownie w moment. Potrzebne byly resztki wikliny, moje zawieszki, klej farba i ciekawe tasmy z napisami lub wydrukami:)))



 Decha "na odpryski" - tak ja natwalam. Kto ma plytki z surowego marmuru w kuchni, Ten WIE, ze jest ro rzecz z gatunku "niezwykle potrzebnych" ;))))))



Kochane zycze Wam cudownego tygodnia, wybaczcie, ze ostatnio tak malo sie udzielam ale przez chorobska zaniedbalam prace, ktore powinny byc wykonane miesiac temu:(((
Wiec sie spinam z calej sily, w miedzyczasie farbujac kolejne kilometry nici, szyjac kolejne quilty i ubranka na wiosne (choc dzis wlasnie nawalilo sniegu od metra!) - tak, tak mam znow kolejna kolekcje. Jesli bedziecie chcialy - pokaze:)
A...nastepny post bedzie poswiecony haftom, tzn usystematyzujemy je troszke tak, by nigdy wiecej 3D nie mieszal sie z brazylijskim a brazylijski z bulionowym. Podam tez kilka trickow i niezbednych wskazowek do ich wykonania:)))
Buziaki Kochane sle:)))))))

środa, 12 stycznia 2011

Lenistwo.....:-)))

Witam Was:-)
       Dopadlo mnie lenistwo w najczystszej postaci....I nie wiem juz, czy jest to proces tzw "powrotu do pionu" po powrocie z Polski, czy zwyczajny LEN wlasnie??? Nie chce mi sie chciec.....zwlaszcza, gdy popatrze sobie przez okno, za ktorym topnieje szarobury snieg, mgla rozgoscila sie na dobre (Regensburg lezy w kotlinie, mgla wiec nawiedza nas czesto...) no fuj:-((((
  Pozaczynalam kilka robotek naraz i ...leza odlogiem--- niemoc tworcza jak nic! Jedyny plusik to taki, ze pokonczylam juz pewne rzeczy pewnym Milym Dziewczynom :-))) Musze jeszcze popakowac i wyslac... Mam cicha nadzieje, ze beda zadowolone...
    Wczoraj moj Ludzik w przedszkolu dosc bolesnie przytrzasnal sobie paluszki, po odlozeniu sluchawki (dzwonili z przedszkola) bieglam jak szalona a w glowie krecil mi sie film typu: zbieram w woreczek paluszki itd.....W polowie drogi zorientowalam sie, ze pedze z kluczem od auta w dloni...po co ten klucz, skoro.....?!!
      No wlasnie: Matki dziela sie na Madre Matki i Matki Madre Inaczej (niestety, w tej ostatniej grupie jestem ja...)... Na szczescie "niczego" nie musialam zbierac, nie bylo tez zlaman, lekka opuchlizna, troche lez - ot i wszystko..... Ale wystarczajaco pogorszylo moje "niechciejstwo"....taka wisienka na przyslowiowym torcie....
    Nie chce jednak zawodzic jak wilk do ksiezyca... Mysle, ze Kazda z nas "tak ma ze czasem" ma ochote przespac kilka dni i obudzic sie w lepszym nastroju....
   Odpisalam na jakies 20% maili, z tych, ktore otrzymalam podczas nieobecnosci mojej prawie trzytygodniowej:-) Bardzo Wam dziekuje za pamiec, za to co piszecie i jak piszecie:-) Odbieram mnostwo serdecznosci i - pozornie tylko- zwyklej ludzkiej serdecznosci - DZIEKUJE PO STOKROC!!!!! Maile, w ktorych pytania natury "technicznej" sie powtarzaja - nie zostana bez odpowiedzi - obiecuje! Odpisze na nie tu, na blogu, tylko o odrobinke cierpliwosci prosze.... Na pozostale bede odpisywac mozliwie najszybciej, jak sie da:-)  Wiem, jak to jest - a jest zwykle bardzo przykro - gdy pytamy o o drobiazgi techniczne wlasnie Osobe, ktora np. w danej dziedzinie swietnie sobie radzi - a ten Ktos nie odpisuje....pewnie bardzo jest zajety....pytamy wiec za czas jakis ponownie....moze znajdzie czas......bez odpowiedzi......pytamy po raz kolejny.....brak odpowiedzi....Nie wiem, jak Wam ale mi jest przykro. I tyle. Dlatego, choc z poslizgiem odpisze na wszystkie pytania!
    Piszecie - a w kazdym razie wiele z Was, Kochane - w swoich postach o postanowieniach noworocznych.... a ja ich nie mam....Mysle, ze przychodzi taki etap w zyciu - czy jak ostatnio slyszalam : taki poziom swiadomosci - ze nie musimy na sile CZEGOS udowadniac ani sobie ani innym... Wynika to - przynajmniej w moim przypadku - moze z "doswiadczen przeszlosci", ze w moich postanowieniach (kiedys to praktykowalam, a jakze:-)))))) nastepowala rotacja i to w stosunkowo szybkim okresie czasu, wprost proporcjonalnie do zaistnialych okolicznosci...A mowiac po naszemu...jedne postanowienia "zastepowaly SIE" drugimi:-) W koncu, po latach doszlam do wniosku, ze czynienie obietnic samemu sobie jest bez sensu. Wazna rzecza dla mnie natomiast jest DOTRZYMYWANIE danego slowa innym.W ten sposob wyrazamy swoj szacunek zarowno do siebie jak i do drugiego czlowieka...Ja wiem, ze czesto okolicznosci czynia nas bezsilnymi a na pojawiajace sie sytuacje nie mamy wplywu. Tak bywa. Jednak i tu granice wyrozumialosci nie powinny byc przesuwane...Przepraszam za to moje "medrkowanie" ale to tylko moj punkt widzenia i nie musi byc wcale tym wlasciwym.. Konczac zatem temat "postanowien noworocznych"-nie napisze o czyms, czego nie postanowilam:-)))))))
  Jak Wielu z Was przeszkadza mi obecna aura a jej kaprysnosc ( wczoraj deszcz, w nocy snieg, rano mgla - no szarzyzna ogolnie!) doprowadza mnie do rozpaczy, okrada z weny, nawet szyc ciuchow mi sie nie chce - choc tkaniny ulozone grzecznie w rzadku czekaja....
   Kilka rzeczy wprawdzie jak po grudzie popelnilam - nie chce byc posadzona o hipokrykzje -ale na moje mozliwosci to nie jest wiele:-( - ktorych motywem przewodnim jest.....przywolanie WIOSNY!!!!!! Tak....wiosny mi sie chce....bardzo...
Ja wiem, ze w styczniu brzmi to absurdalnie ale...jak wspomnialam wczesniej - to co jest za szyba nastraja depresyjnie.... ale do "rzeczy" a wlasciwie: do tematu...
Ponizsza skrzyneczke kupilam w Polsce, byla wykonana z surowego drewna...dodalam reliefy ( ja do tuby wstrzykuje gesta farbe akrylowa, ktora gdy wyschnie  staje sie twarda niczym drewno) na wieczko nakleilam "nutowy motyw" a' la decou (Dekupazystki mnie zabija ;-(  ) i jako "zasmazka"- "poszedl" haft bulionowy  wykonanyna jedwabiu nicmi, ktore pobarwilam.... Jest raczej monochromatyczny i ogolnie do takiej tendencji w haftach teraz zaczynam sie sklaniac.....

 Sznur konopny skrecony w dekoracyjny pseudosutaz mial zrownowazyc calosciowy efekt... Zanim jednak przykleilam wyhaftowany motyw - pudelko pomalowalam farba akrylowa, ktora po zmieszaniu czerni z kawowym brazem dala bardzo zimny braz.... po wyschnieciu pociagnelam prawie suchym pedzlem kremowa farba , rowniez akrylowa....tak jednak, by gdzieniegdzie przebila sie jeszcze "poprzednia" warstwa farby...
Na koniec pociagnelam kilkakrotnie lakierem akrylowym matowym...

 "Termoklejem" przytwierdzilam haft, pseudosutaz i minigadzety typu: fragment bardzo starego haftu uformowanego "w kokardke", wysuszone rozyczki- miniaturki w paczkach i....gozdzik...tak dla fantazji:-))))
Ponizsze pudelko to "drugie zycie" puszki po kukurydzy "bonduelle", hihi
 Sposob wykonczenia podobny, rowniez "zgrzebny pseudosutaz"dodalam jako "rownowaznik" - a swoja droga naszlo mnie na ten sznur, czy co?! Haft mojego pomyslu, wykonany dwoma kolorami (!!!) cieniowanego jedwabiu..


Tak wyglada w zblizeniu....
- a tak prezentuje sie  od wewnatrz - jak oklejamy pudelka pisalam w ktoryms z poprzednich postow:-) Nie jest to trudne, podstawa jest jednak dobry klej do tkanin, to znaczy taki, ktory nie pozostawia plam po wyschnieciu no i rzecz jasna - szybko "wiaze" tkanine z podlozem. Osobiscie chwale sobie kleje do tkanin marki "uhu" ( to nie reklama)

 Na koniec malenstwa, ktore popelnilam kilka miesiecy temu, staly sobie grzecznie, czekajac na swoja sesje fotograficzna. (Qurcze profesjonalnie zabrzmialo a ja tak naprawde nie umiem robic ladnych zdjec - wiecie same o tym doskonale, wiec moje "pseudotfory" w naturze wygladaja jednak lepiej;-((((( )
 ...te malenstwa (sa naprawde malutkie, powstaly z nakretek od sokow, ten wyzszy -to nakretka od welli- preparatu nablyszczajacego do wlosow;-))))))) ) - to igielniki w innym wydaniu....nie zawsze musza przeciez byc w postaci poduszeczek, aczkolwiek do tych ostatnich - pomimo ogromnych ilosci jakie wykonalam - mam niekonczaca sie slabosc....
 .....zblizenie na ten wiekszy szpilecznik-igielnik, ktorego wysokosc wynosi circa 6cm ;-))
 ...i mniejszy, ktorego wymiar wynosi jakies 4- 4,5 cm:-)
 Poduszka- a wlasciwie jej okragla wariacja - na szpilki....dwa kolory nici cieniowanych, jedne w tonacji lososioworozowowrzosowej i drugie w tonacji zieleni, miety i blekitu...zostaly uzyte do wykonania ponizszego motywu....
A tu ponizej "cale towarzystwo" plus poduszka z tej samej tkaniny, ktora okleilam pudelko po kukurydzy:-)
   Powolutku zmykajac "do garow" ...jako ze dziecie z przedszkola musze odebrac...
Pozdrawiam Was cieplutko, ktore zagladacie, czytacie i "slad po sobie zostawiacie" w postaci komentarzy, ktore niezmiennie ciesza i wprawiaja mnie w euforyczny nastroj - i Was, ktore podgladacie - ale nie piszecie - rowniez :-)
Sciskam Was wszystkie z calego serca i - pomimo (przynajmniej u mnie) wstretnej pogody (wrrrrr!).....
  Zycze cudownego tygodnia pelnego przyjemnych niespodzianek, milych wrazen i ciekawych inspiracji:=))))))) !!!!

sobota, 11 grudnia 2010

Dziekuje...ostatni raz w tym roku...

  Powyzszy tytul jest jedynym, jaki mi sie nasuwa, ilekroc pomysle o mijajacym roku.... Wiem, ociera sie o podsumowanie ale....tak jest...w istocie....
Otoz jest to moj ostatni  post w tym roku... Za tydzien bede prawdopodobnie w drodze do Polski... Nie znajduje odpowiednich slow, ktore bylyby w stanie w pelni oddac moja przeogromna radosc z tym zwiazana..
W ciagu najblizszych dni czekaja mnie jeszcze porzadki, pakowanie, ostatnie prezenty, zakupy.... Nie wiem wiec czy zdaze jeszcze cos napisac a tak bardzo, bardzo chcialabym....

Podziekowac WAM, Kochane Dziewczyny za to, ze poprzez mojego bloga mialam zaszczyt poznac tak wspaniale, wrazliwe Osoby, ktore swoja kreatywnoscia upiekszacie otaczajaca nas codziennosc... Podziekowac za mozliwosc odwiedzania Waszych niesamowitych blogow, miejsc, ktore w wirtualnym swiecie stworzylyscie, by przekazac "w eter" czastke siebie...ja tak wlasnie to widze...
Dziekuje Wam, ze po prostu bylyscie, ze pisalyscie i komentarze i naprawde pelne ludzkiej zyczliwosci cieple maile, ze dzieki Wam blog ten w ogole ma sens.
Dziekuje takze za slowa wsparcia, kiedy nie "bylo mi najlepiej", kiedy pisalam nie zawsze na latwe tematy a WY wykazalyscie megazrozumienie...
Specjalne podziekowania pragne przekazac tzw"ANONIMYM" : WY nie jestescie ANONIMOWE...zostawiacie swoje imiona na kocu Waszych komentarzy...czytam je...wszystkie..zawsze...czasem z usmiechem, czasem z lezka w oku....DZIEKUJE WAM:)

I...pomimo tego, ze nigdy nie widzialam Was w tzw."realu" ,  przy lekturze Waszych blogow mialam wrazenie, jakbym Was znala.... dziekuje takze i za to.
   Dziekuje moim najwierniejszym Czytelniczkom, ktore byly ze mna od samego poczatku i sa ze mna nadal... Dziekuje Wam z calego serca:)))
Dziekuje rowniez Tym , ktore moglam zainspirowac swoimi pracami, dziekuje Tym Dziewczynom, ktore zapragnely moich prac w swoich domach, dzieki Wam mialam szanse rozwijac moje hobby i jego efekty zamieszczac tutaj.....
 I wreszcie... OGROMNE "DZIEKUJE" nalezy sie Wszystkim komentujacym moj poprzedni post... Nie spodziewalam sie az tak wzruszajacych komentarzy...Ciesze sie, ze niektore z Was poczuly ...NADZIEJE.. to wazne i...magiczne slowo...
 Jesli powyzsze slowa brzmia zbyt slodko - przepraszam, nie taki byl ich cel.... Czesto a wlasciwie prawie zawsze pisze, co w danym momencie mysle i...publikuje...jesli zdarzaja sie "literowki"...coz, trudno. Chce, by wszystkie moje wpisy byly prawdziwe i okreslaly mnie jako czlowieka w sposob jednoznaczny...
 ....Ten rok, ktory wlasnie duzymi krokami  zmierza ku koncowi byl wiec magiczny ale magiczny pozytywnie i pod innymi wzgledami rowniez.... Gdy obserwuje mojego Ludzika, jak sie rozwija, jak broi i za chwile mowi to swoje "kofam dich, mammi" - to...to jest magia wlasnie.... gdy w domu pachnie wanilia i cynamonem a za oknem cudowna pierzynka sniezna otula uspiona ziemie, krzewy i drzewa... to - to jest magia... gdy pisze i zamieszczam fotki a WAM sie to podoba, to...to jest magia wlasnie...
   Istota , sensem istnienia jest czerpanie radosci z rzeczy pozornie blahych... i nie jest to wyswiechtana choc przyznaje - dosc powszechnie stosowana maksyma... Mysle ze chyba Kazda z nas to potrafi... I to...jest MAGIA....
     Magia w mojej przedswiatecznej codziennosci okazalo sie - pomimo miotania sie pomiedzy "tym a tamtym" - poczynienie pewnych ostatnich w tym roku gadzetow....do domu...
Uszylam bowiem "chwytki" na gorace naczynia w formie klasycznej "wiszacej" i stojacej, przypominajacej rekawice ale bez palca ;))) smiac mi sie teraz chce, gdy na nia patrze;))))))) Inwalidka taka jakas mi wyszla;)))
Ponizej ocieplacz ..... swiecznik "zmontowalam" z szerokiego korka od lakieru do wlosow, ktory okleilam tasma dwustronna i "oblozylam" laskami cynamonu, nastepnie przewiazalam sznurkiem, zgrzebnym dosc w swej formie i....zaimprowizowany swiecznik...gotowy:) Polecam! Metoda szybka, efekt- niezly;)
...jeszcze male zblizenie na detale w "ocieplaczu" ( z okien wprawdzie nie wieje ale...to tez taka mala improwizacja;-))  )
 Jesli zas chodzi o dekoracje typowo swiateczne..to....popelnilam kilka....niezbyt spektakularnych ale...jak na "pospiesznie improwizowane" - prezentuja sie- tak sobie mysle- nienajgorzej....

Musze to napisac : LUBIE dekorowac "pseudookap" w kuchni z okazji swiat bozonarodzeniowych, kuchnia moja wtedy przypomina taka.... tradycyjna kuchnie z "klimatem" ;-)))
W oranzerii, po obu stronach, symetrycznie powiesilam girlandy wiankow ( naprawde "na szybko kreconych": elementy koronki, tiulu drewniane korale...ot i cala "ozdoba")
Na drewnianym kijku, oplecionym bukszpanem zawisly....takie rozne tam, "co mi w rece wpadly"
Lojalnie uprzedzam: kominek czeka na zmiane image'u, ktora stanowczo nastapi wiosna... Kominek stylistycznie odcina sie od reszty pomieszczenia i drazni moje oczy, ilekroc przechodze obok, dlatego potraktowalam go troche tak...po macoszemu...
Pamietacie te zawieszki? Mialam ich dokladnie 56 sztuk...zostalo przy mnie...az dwie....ale za to - mam nadzieje- ciesza oczy TYCH OSOBEK, ktore chcialy miec je u siebie....
Z ozdob "nie-swiatecznych"...popelnilam serca...to znaczy popelnilam je duuuuzo wczesniej, po prostu teraz dopiero je skonczylam... Pozostalosc z kilkunastu innych, ktore rowniez goszcza w domach niektorych z Was:))  Milo mi, ze sie spodobaly:)))
A dzis.....gdy pisalam, to znaczy zaczynalam pisac ten post, Ludzik moj kochany przy aktywnym wsparciu Tatusia postawili niemal przed moim nosem taka oto "nieruchomosc":))))
Jak widac snieg juz zelzal, jest go o wiele, wiele mniej, niz przed kilku dniami, kiedy to zastanawialam sie, JAK MAM DOJSC DO SKRZYNKI NA LISTY :((((( oddalonej od drzwi frontowych o kilkanascie metrow:((( nie pamietam takiej zimy....no, moze w 1978 roku byly podobna w Polsce ale wtedy wszystko bylo inne...."Wystane" w tasiemcowej kolejce pomarancze mialy nieziemski smak i aromat, na prozno szukam go dzis wsrod kazdej, kupionej partii pomaranczy...moze tu MAGIA nie dziala, bo jest ich wszedzie pod dostatkiem.......
     Nie wiem, czy czujecie podobnie ale...
Swieta mojego dziecinstwa, moich najdrozszych lat dziecinnych kojarza mi sie nieodmiedniie z MAGIA i wyjatkowoscia....bombki, ktore dziadek uratowal jeszcze z rodzinnego Nowogrodka, datowane na rok 1924...sa u mojej Mamy jeszcze...i nie mam odwagi poprosic Jej o nie....to tak cenna i krucha zarazem pamiatka, ze lepiej niech pozostanie na swoim miejscu...
Choinka...pod ktora spalam, czekajac na Mikolaja.... Nakryty stol z niezwykla starannoscia, potrawy podane naprawde "po krolewsku" ( tak sobie mysle, ze Mama moja powinna pisac bloga kulinarnego, Ona potrafi tak pieknie "podac" potrawy, tak zaaranzowac dekoracje "do zjedzenia", ze mysle sobie iz powinna sie ta umiejetnoscia dzielic....) ja niestety, w tym jestem niemota:((( )
Potrawy....przeplataly sie ze soba....litewskie, lotewskie, ukrainskie - po prostu : kresowe z polskimi i...to jest ta "wyjatkowosc" swiat Domu Rodzinnego, za ktora tak strasznie tesknie..... Tak bardzo chcialabym, marzylabym sobie aby moj synek, Filek kochany rownie milo i tesknie wracal do swiat Jego dziecinstwa.....
Powoli musze sie zegnac ale nie na dlugo... piatego stycznia 2011 roku bede pewnie znow "w domu", wiec "widzimy sie za rok" :-))))))
A do tego czasu...
Zycze WAM Wszystkim i Kazdej z Was z osobna, z calego serca:
CUDOWNYCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA,
NIEZAPOMNIANYCH WZRUSZEN,
DUZO, BARDZO DUZO MILOSCI,
MAGICZNYCH CHWIL WSROD NAJBLIZSZYCH ALE TAKZE I PRZYJACIOL
SLODKIEGO WYTCHNIENIA,
WSPANIALYCH PREZENTOW, (takich wiecie...od serca)
PYSZNOSCI NA CUDOWNIE NAKRYTYCH STOLACH,
SZAMPANSKIEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ
A W NOWYM 2011 ROKU:
NIECH OMIJAJA WAS WSZELKIE KLOPOTY; TROSKI; CHOROBY I SMUTKI
NIECH USMIECH OPROMIENIA WASZE BUZKI A WSZELKA OBFITOSC NA TRWALE ZAWITA DO WASZYCH WSPANIALYCH DOMKOW
I....
SPELNIENIA WSZYSTKICH MARZEN WAM ZYCZE!!!!!!!!!
- a podobno moje zyczenia...czasem sie spelniaja;-))))
USCISKI KOCHANE DUSZYCZKI i...do zobaczenia za rok:)))))))