Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianki....refleksje..... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niespodzianki....refleksje..... Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Jest taki...dzien...jedyny w calym roku....



Witam Was...

...Czekam na Siostre....ma przyjechac lada chwila...Przycupnelam "na moment" w kuchennym kacie z laptopem rozlozonym na kuchennym blacie, w otoczeniu rozsypanych grzybow suszonych, pomaranczy, gozdzikow....W tle unosi sie zapach barszczu wigilijnego, gotowanego na wywarze z owych grzybow...studzi sie wigilijna kapusta z suszonymi prawdziwkami, zaprawiona mielonymi orzechami z dodatkiem sliwek ....Drugi garnek...choc przykryty..zdradza niewinnie swoja "zawartosc" unoszacym sie aromatem cynamonu, anyzu,gozdzikow, wedzonych owocow gotowanych w towarzystwie laseczki wanilii....Choc zmeczona, zaczynam czuc ...ze Najpiekniejsze Swieta w Roku cichutko pukaja do drzwi.....

   Moje siodme Swieta poza Krajem.....Wlacze jeszcze Noworoczny Koncert Trzech Tenorow (Placido Domingo, Hosé Carreras i niezapomniany Luciano Pavarotti) by poczuc MAGIE minionych Swiat, ktore juz nie wroca: Swiat w Polsce...Tu na tym skrawku badz co badz obcej dla mnie ziemi mam odrobine mojej Polski...Mam moj barszcz, uszka, pierogi...kompot z suszu....Mam choinke i...najwazniejsze: mam wspomnienia...Przypominam sobie swieta 2002, 2004, 2005....cofam sie wstecz...1984, ´83, ´77.......Wspomnienia zacieraja sie...ale zapachy i pojedyncze chwile pozostaja....Mysle, ze smak prawdziwej nostalgii za MINIONYM poznac mozna tylko spogladajac wstecz z perspektywy czasu....Czas....Pan naszego istnienia....Laskawy ale i bywa okrutny. Podobno mozna go ujarzmic....Ja nie potrafie...Jeszcze nie...To raczej on ujarzmia mnie i bezlitosnie "dostosowuje" do siebie.....Nie walcze z nim...Nie potrafie zacisnac w dloni wiatru, by zatrzymac go "na zawsze" - wiec jak moge wygrac z czasem..???








   Jutro a wlasciwie juz za kilka godzin kolejne Swieta w moim zyciu...Jakie beda? Czy magiczne..? I co jest owa MAGIA? Prezenty..? Nie...To tylko detale, ktore mowia: pamietam, kocham, mysle..jestes.. Magia sa Ludzie, gromadzacy sie przy wigilijnym stole...Ich bliskosc...Usmiech, czule gesty...Magia sa zapomniane wasnie...spory odlozone na najwyzsza polke naszej swiadomosci by ulec - oby - zapomnieniu....Magia sa zyczenia...Gdy skladam zyczenia...bardzo ale to bardzo staram sie by byly PRAWDZIWE, tzn. gdy zycze Komus zdrowia, to naprawde chce, by choroby tego Kogos omijaly, gdy zycze milosci - widze dana Osobe otoczona miloscia niczym skrzydlami Aniola...To jest magia, w ktora wierze. Wierze w moc wigilijnych zyczen, ktore - o ile skladane sercem, wyartykulowane ustami - MUSZA sie spelnic...Nie moze przeciez byc inaczej????



  Gdy "ogarniam" pamiecia miniony rok....Mysle, ze pomimo zawirowan, pewnych problemow i trudnosci, ktore przeciez sa obecne w zyciu kazdej z nas - rok byl dobry.Nie, nie byl dobry - byl wspanialy!!!! Duzo sie nauczylam, poznalam fantastycznych Ludzi, poznalam wiele z Was - sa to cudowne znajomosci, ktorych za zadne skarby nie chcialabym utracic - sa tak cenne jak czarne, niezwykle rzadkie  - perly w naszyjniku...Nie przychodzi mi na te chwile zadne lepsze porownanie do glowy...



    Na kilku Osobach sie zawiodlam. Nawet bolesnie.Szukam w sobie zalu do Nich....Nie znajduje...Wiem bowiem, ze wszystko co otrzymujemy od Losu - nie jest nam "dane na zawsze"...Jest nam dane "na chwile" po czym umyka...Przypomina to troche strumien gorski.....plynie w jednym kierunku....zmienia sie w rwacy potok.....Wszystko wokol nas sie zmienia, czasem tylko tego nie dostrzegamy...tak bardzo pochlania nas..PRZYZIEMNOSC...ktora przeciez takze stanowi powazna czesc tresci naszego zycia....Dlatego..Nawet jesli dawny Przyjaciel zawiodl...Ktos odszedl - nie czujmy zalu... MUSIAL byc w naszym zyciu, by uczynic je wyjatkowym i MUSIAL odejsc, by zrobic miejsce NOWEMU w lepszej moze - kto wie? - formie i tresci...

   Ktos zapyta: dlaczego o tym mysle i w dodatku intymne mysli goniac zapisuje je bez cenzury i kieruje w "eter"...Nie wiem....Bo moze nie czuje potrzeby by opisywac co uszylam, wyhaftowalam, powiesilam, przemalowalam....Bo moze i tym razem "trwam w zatrzymaniu" i wsluchuje sie w siebie? Bo zamiast wylaczyc piec kuchenny i wyspac sie wreszcie choc w jedna noc w roku - jestem akurat TU...? Ja chce TU byc...Chce wirtualnie podzielic sie wirtualnym oplatkiem z WAMI, chce zyczyc WAM najpiekniejszych SWIAT, chce byscie byly kochane, usmiechniete byscie przede wszystkim CZULY milosc, jaka WAS otacza...Byscie nadal tworzyly cudne przedmioty...upiekszaly swiat wokol siebie...By swiat odwdzieczyl sie WAM za WASZA wrazliwosc, TE z WAS z kolei, ktore blogow nie macie ale wiernie czytacie "nasze" blogi , zostawiajac przemile "slady" WASZEJ bytnosci u nas - niczym Aniolowie - rozsiewacie pewnego rodzaju blogoslawienstwa, ktore objawiaja sie w postaci....WENY...MOTYWACJI...Dziekuje WAM za WASZA bezinteresownosc...To cenny prezent i deficytowy zarazem....DZIEKUJE........

  Wracajac jednak do owego DNIA....a..wlasciwie WIECZORU, ktorego wyjatkowosc - moim zdaniem -jest niepodwazalna...Uczynmy go jedynym w swoim rodzaju...niech Nasi Najblizsi wspominaja go z usmiechem...moze roztkliwieniem nawet....tesknota...Niech bialy obrus bedzie symbolem czystosci serc a..serwowane potrawy wyrazem ...MILOSCI...Niech rozmowy i wspomnienia przywolaja Drogich naszemu sercu NIEOBECNYCH ale tylko po to, by najczulej, najpiekniej podziekowac Im....ze byli w naszym zyciu, czyniac je bogatszym a przez to - wyjatkowym wlasnie......WDZIECZNOSC....Wdziecznosci nie musimy sie uczyc - ona tkwi w nas:) Czasem moze nieco ukryta, wystarczy ja przywolac - pojawi sie i sprawi, ze ZOBACZYMY cudowne zmiany wokol nas...najpierw drobniutkie, moze  nawet niezauwazalne z poczatku...CZAS dolozy jednak staran by...staly sie WIDZIALNE....ODCZUWALNE....Zycze WAM tego:)!

Zycze WAM jeszcze...tego, o czym pisalam: MILOSCI, bo bez Niej nic sie nie liczy...a wszystko zatraca swoj sens....Zycze by marzenia, ktore snujecie - SPELNILY SIE ...Zycze WAM jeszcze...KREATYWNOSCI i - niewazne - duchowej, czy artystycznej - niech uszlachetnia WASZE istnienie...Zycze WAM pieknych wspomnien - ale nie zatracajcie sie w przeszlosci - one wskaza czesto rozwiazania przedziwnie trafne w odniesieniu do terazniejszosci...Wszystko to razem zamyka sie pieknie w moim najwazniejszym zyczeniu kierowanym do WAS : Zycze WAM Magicznego Klucza Do Szczescia...Uniwersalnego, bo pasujacego do niemal wszystkich Drzwi.....
Najpiekniejszych Swiat Bozego Narodzenia Kochane!!!!!!!

poniedziałek, 13 lutego 2012

Nigdy nie.............:-)

Witam Wszystkich!!!!!

Sympatyczna czarodziejka od mebli, konfitur i wypiekow - Maria- zaprosila mnie do zabawy pt:



 U mnie niestety "wyszlo" 6 kosmetykow, bez ktorych nie rusze sie z domu... Byloby jeszcze o trzy pozycje wiecej ale te 6 to niezbedne minimum. Serio.
  Jestem kobieta dojrzala - choc w sercu nadal dziewczyna;-) , zatem "czas prob i bledow" mam za soba, w kwestii kosmetykow przynajmniej;-)
 Kupuje te, ktore uwazam za dobre i ktore wywiazuja sie z obietnic skladanych w reklamach (rzadka cecha!)
1. Krem na dzien z efektem liftingu - "Efektima" - polska marka i jest rewelacyjna!!!!!
2.,Krem pod oczy "Capture" - ktorys sloiczek z kolei, wiec prawdopodobnie juz nie zmienie, no chyba ze HR wypusci na rynek cos lepszego.
3.Podklad - Clinique - "even better" - nie znam lepszego, przetestowalam naprawde mase! Sporo nietrafionych podkladow rozdalam, by sie nie marnowaly na polce a moze Komus bardziej odpowiadalyby. Fluid jest lekki, niezwykle wydajny, nie tworzy "maski" i po calym dniu, wieczorem nadal prezentuje sie doskonale. Nie wysusza. Moim zdaniem doskonaly. Zakup raz w roku. Wystarczy.
4.Cienie. Lancome. Dlaczego te? Bo POZOSTAJA tam, gdzie je nalozylam. Az do wieczora. Bo kupujac cienie (jak w moim przypadku) raz na dwa lata- warto kupic rzecz, z ktorej bedziemy zadowoleni!
5. Spiralka do rzes. Najlepsza jaka mialam kiedykolwiek (przetestowalam mnostwo: od Lórealá poczawszy, na chanel skonczywszy). Dlaczego najlepsza? Bo Dior? Bzdura, nie dlatego. Jest elektryczna! Kreci sie jak lokowkosuszarka, pieknie podkreca rzesy, kazda z osobna rozdziela, wiec odpada efekt sklejonych rzes,nie ma szans, by wieczorem tusz osypywal sie wokol oka. Nareszcie trafiony zakup. Spiralke kupuje rowniez raz w roku i do nastepnego wystarcza.
6. Perfumy. Tu postawilam przyklad - symbol. Bo....ja jestem niewolnikiem zapachow. Cartier to akurat przyklad. Ostatnio odkryty i "ukochany", choc zelaznych zapachow mam ok.dwudziestu kilku - ja wiem, to chore ale...nie umiem inaczej.Niestety.




Nastepna zabawa dotyczy seriali. I tu przyznaje sie bez bicia: NIE JESTEM FANKA SERIALI:( Lubie film obejrzec od poczatku do konca, aczkolwiek mam swoj "zestaw":))))
1.Dr.House - bo Glowny Bohater jest zabawnie pokrecony, nie miesci sie w zadnych ramach i chyba ta jego "oryginalnosc" mnie pociaga;-))))
2.Seks w wielkim miescie - bo kiedys mialam takie "grupetto" Przyjaciolek:-))))) i caly wor niezapomnianych przezyc, zanim jeszcze los porozrzucal nas przewrotnie po swiecie:(
3.Czas Honoru - bo lubie taka tematyke....bo zmusza do myslenia
4. Lubie stare seriale: Lalka, Noce i Dnie, Nad Niemnem....-wracam do nich nawet tu, gdzie teraz jestem
Do zabawy zapraszam Te z Was, 
Ktore jeszcze sie nie "uzewnetrznilyscie":-)))))))
 A teraz...................o obdarowaniu.....
Marapuama vel Beatka zrobila mi niespodzianke, bardzo mila:-))))
W sobote Listonosz przyniosl paczke, ktorej zawartosc wprawila mnie w oslupienie! Oj, nie tylko mnie:))))) Ludzik zaanektowal prawie wszystko:)))))
...przechwycil paczke......
 ...rozpakowal.....Konik rzecz jasna juz zostal Jego "ukofanym"...
 ...serduszko MUSIALAM powiesic na klamce okiennej - tak sobie zazyczyl...


 ...ha, udalo mi sie wywalczyc te ceramiczne dla siebie:)))))
Tym optymistycznym akcentem - pomimo faktu, ze znow (!!!!) jestesmy chorzy (Ludzik ma swinke, ja grype) -koncze moj "dzisiejszy meldunek":-)))))
Zycze Wam ZDROWKA, sloneczka, mnostwa inspiracji tworczych:-)
Usciski sle i dziekuje za przemile komentarze, ktorych mi nie zalujecie:-)
P.S. Mam nadzieje pokazac w kolejnym poscie cos w....rozmiarze XXXL.......

piątek, 16 grudnia 2011

Aniolki zyja wsrod nas:-) i o...francuskich bezach w wersji schabby;-))

   .....Straaaaaaasznie dawno mnie nie bylo;-) Ostatnio o regularnosci wpisow mowy byc nie moze bo...gdy przepadam to na dobre a gdy wracam to...az do znudzenia.. Dzisiejszy post bedzie raczej bardziej "obrazkowy" niz literkowy - jak mawia moj Ludzik. Apropos: Ludzik jest chory, Duzy Ludzik (Malz) rowniez...ale do pracy lata, to Jego Kochanka, nie porzuci Jej;-))) Chocby na czworaka, ruchem posuwistym i...tak poleci do swego swiata aut:-)))))
Swoja droga fajnie, ze kocha to co robi:-) Ale ja tradycyjnie znow odbiegam od tematu:-)
Otoz....wierze w Anioly. One istnieja i na pewno wiele z Was doswiadczylo wspanialego, nieporownywalnego z niczym innym - uczucia ICH obecnosci wsrod nas...Doswiadczylam tego w ostatnich tygodniach az trzykrotnie!!!!!!!
  Najpierw Madzia Kochana , z ktora "powymienialysmy sie"...Ja slinilam sie na Jej "ponetny szyld" lazienkowy ( no nie Madziu to slowko: ponetny w odniesieniu do deski powala mnie za kazdym razem, gdy tylko sobie przypomne:-))))))) nie moge opanowac smiechu:-)))) ) - zaproponowalam wiec Jej wymianke. Jednak gdy dostalam paczke i rozpakowalam...malo nie padlam!!!!!! Super swietny wyszedl, przesliczny i taki, jakiego zawsze chcialam!!! Pierwotnie mial znalezc sie w lazience ale...po namysle doszlam do wniosku, ze zawisnie...PRZED lazienka, by byl widoczny z holu:-)))
Ten na ponizszym zdjatku to "dodatek" ale jaki....gdy go rozwinelam zrobilo mi sie glupio, ze ja Jej jakies muffiny a Ona mi...ehhh, glupio mi Madziu Kochana!!!
Oto dziela Aniola Numer Jeden: - Zostawiam bez dalszych komentarzy...

 Acha, nie zwracajcie prosze uwagi na lazienke, jest do remontu. Kapitalnego. Lacznie z wyburzaniem scian....Dojrzewam do przyszlego balaganu:-(((
Tu jest fragment tego WLASCIWEGO PONETNEGO o ktory prosilam - jest spoooory:-)) Pieknie wykonany z mnostwem serca wen wlozonego - zatem dla mnie - AMULET:-)


 ...Jednak Madzia doszla do wniosku, ze to "malo" i... dorzucila calkiem spontanicznie recznie robiona swiece zapachowa!!! I..pierniczki, ktore piekla wspolnie ze swoimi Ludzikami, "zanurzyla je w gozdzikach" (uwielbiam zapach gozdzikow i cynamonu) nastepnie zapakowala do wlasnorecznie uszytego woreczka z pieknym wiktorianskim nadrukiem...Fotki nie oddaja uroku prawdziwego ale Wy Kochane wiecie, ze ja swoimi "FOTAMI" niszcze czesto w polowie efekt:-(( Zatem: wybaczcie:-((
Prezencik obok, czyli srebne swiece w takimz drewnianym pudeleczku oraz slicznie dobrana karta swiateczna i...jeszcze cos, co za moment pokaze - to niespodzianka od ANIOLA Numer Dwa....Aniola, ktory zapytal mnie o adres, bo "chcial tylko kartke swiateczna wyslac" - Ladna kartka! A zalaczniki, o ktorych nie wspomnial?????????!!!!
Ten Aniol Numer Dwa to...Kasia, ktora widac lubi zaskakiwac:-)
Fotka jak zwykle do kitu ale ta choineczka drewniana, pieknie pocieniowana biela z uroczym "przyrdzewialym na niby" dzwoneczkiem - to od Niej. Teraz ilekroc spojrze na choinke (ktora ciagle sie stroi) - pomysle o Tobie z wdziecznoscia:-)))
 To karteczka i swiece...Idealnie skomponowane....Dziekuje Ci!!!
"Uplatala" sliczna owalna serwete na moj stolik do salonu, pasuje idealnie:-)))))
Marzenko, bardzo Ci Kochana dziekuje!!!!
 ...do serwety dolozyla jeszcze... mniejsza "kolezanke" jest sliczna!!!


 ...ta gwiazdka na choince z krysztalkami to... od Niej:-)....

 I to sliczne serduszko tez.....
Podsumowujac "powiem" tyle tylko, ze Anioly zyja wsrod nas i maja "calkiem cielesne powloki":-))))

****************************
W przedswiatecznym "szalenstwie", miedzy porzadkami- znalazlam troche czasu, by "poddekorowac" dom - choc tegoroczne Swieta spedzimy rowniez poza nim - tym razem u mojej Siostry w Holandii:-)))))))))))))))))
Niemniej jednak nie moglam nie doszyc, dokleic "dotforzyc" tu i owdzie;-)))) a wszystko po to byc czuc atmosfere nadchodzacych Swiat, Ich Magie, wszechogarniajaca, majaca niebagatelny wplyw na nasze "byc" - raczej nie "miec"...aczkolwiek owo "miec" jest dla mnie przynajmniej - drobna ale przyjemna zapowiedzia Tego Wazniejszego.....
Doszylam jeszcze jedna poduszke...

 ...i jeszcze jeden quilt...bardzo prosty, choc z resztek - wyglada przyzwoicie jako "mniejsze ranga" towarzystwo quiltu, ktory pokazywalam tutaj ...
 ...czesciowo popikowalam go recznie, na przemian z pikowaniem maszynowym....


                                                           *******
...Francuskie bezy w stylu schabby chic....ten tytul to moja wariacja i interpretacja wlasna stylu schabby chic w wydaniu francuskim a kojarzaca sie z bezami - to temat mojej najnowszej kolekcji...bezikow a wlasciwie poduszek na igly.....
Moje zawieszki tym razem poddalam obrobce "schabbowania" [ :-))))))) ] i odpowiednio dopasowalam stylem do wybujalego rokoka francuskiego;-)
 Tkaniny, ktorych uzylam to....glownie jedwab, koronki (niektore to rzeczywiste antyki)
 ...troche haftow "tych i tamtych"....
 ....nieco koralikow szklanych, osypujacych niczym gwiezdny pyl calosc...projektu...
 ...troszke "starych" guziczkow bieliznianych.....
 ...np. malenka doniczka, z ktorej powstala mufinka waniliowa;-)))

 Tak prezentuja sie ustawione w rzadku niczym damski fraucymer niezapomnianej Marii Antoniny....


 ...jedwab na koncu musnelam pedzlem z odrobina farby do tkanin w odcieniu szarobrazowym....by "postarzyc"...te...kremowa beze;-))))





 kolejna....powstalo ich...szesc...



 tu fragment polaczenia wydrukowanego na lnie motyla, utrwalonego medium (bo moze w razie czego zechce uprac? :-)) ) - z haftem jedwabiem oraz szczypta wycinanych elementow z koronki, galazka rzucona od niechcenia (haft 3D)....wzbudza jakas tesknote...za przeszloscia...? A moze....za bajkowym swiatem....swiatem...ktory przeminal lub nadal istnieje ale my nie zawsze jestesmy w stanie znalezc do Niego droge...My...tak bardzo "zalatani" , praktyczni, sceptyczni...pragmatycznie postrzegajacy swiat nas otaczajacy....a...moze warto przystanac..tak na moment...?



 Echem "moich bajek z lat dzieciecych" jest ta parka "prototypow", ktore kroilam bez zadnego wzoru (musze opracowac wzor, moze sie przyda...) a uszylam w 100% recznie bo...bo NIE CHCIALO mi sie zejsc na dol do pracowni...taka jest prawda! Ale jak na reczne szycie wyszly dosc...poprawnie, nastepne ulepsze;-)))) Imion jeszcze nie maja, bo sa cieplutkie, dzis o 2:30 rano, czasu europejskiego zostaly skonczone;-))))
 ...ten ciemniejszy to...."resztka" po plaszczu kaszmirowym, ktory pokazywalam w poprzednim poscie;-) Ten jasniejszy to..."sukienka", rowniez z poprzedniego posta:-)))))
 ...brzegi postarzylam farba do tkanin, by "uwiarygodnic" ich wiekowosc lub....dac zludne poczucie  "tamtej, francuskiej epoki".......Interpretacja moze byc dowolna....

 ....brzuszki "wydziargalam" im tasiemkowo, tasiemki sobie zamowilam biale, pobarwilam tak jak chcialam i... gotowe;-)

 ...oczka nie sa profesjonalne, w rzeczywistosci to dosyc ciezkie szklane koraliki o srednicy 1 cm a biala kropke wykonalam farba do szkla:-)


 ...jednego z nich dopasowalam do bezy, niech pilnuje;-))))
 ...ponizej jeszcze jedna z bez - na serwetce od Lacrimy:-))))

 ....i...choinka...ubieram ja etapami, to wstep.... Ona bedzie...wiktorianska...wpasuje sie dosc dobrze w oranzerie. w tym roku kupilismy sztuczna choinke, bo nie chce juz prawdziwej...moze zabrzmi tu infantylnie ale....drzewo tez zyje i...nie chce usmiercac kolejnych, nawet jesli pochodza ze sztucznych hodowli, przynajmniej tyle moge zrobic.... Ponizsza "nasmarowalam" za to olejkiem o zapachu swierku i...pachnie:-))))

 ...to moj wianek adwentowy...raz wisi , by w nastepnym tygodniu usadowic sie na paterze:-))) a....patera..."usadowila sie" na....nowym quilcie w jadalni:-))) Troche sie z nim guzdralam, szylam na raty z przerwami ale w koncu jest:-)
 ....acha jeszcze krzesla dostaly "ubranka" pamietacie te poprzednie?! Byly koszmarne, za kazdym razem gdy na nie patrzylam, bolaly mnie oczy:-(
wiazania tylne pokrowcow na krzesla mialy sie kojarzyc z...baletem a mianowicie z...obuwiem, puentami wiazanymi dosc frywolnie wokol kostki.... te nozki od krzesel to...takie "troche" kostki:-))))
 A...i moja "grzeda" - grzeda Ikea dostala pokrowiec doslownie ze skrawkow toile de jouy oraz tkaniny w paseczki, czyli to, co pozostalo po obszyciu krzesel w jadalni. Mala uwaga: Jesli szyjecie pokrowce na krzesla, ktore np. maja juz pod spodem tapicerke oryginalna (jak w przypadku tych moich "koszmarkow") - podszyjcie lewa strone polarem. Tak, polarem i przepikujcie fantazyjnie. W ten sposob pokrowiec "skleja sie" z tapicerka i nie przesuwa sie. Wiem. Sprawdzilam. Moj Ludzik to wiercipieta.
To krzeslo nazwalam "grzeda2, bo jest dosc wysokie, najczesciej na nim siedze no i ZAWSZE, gdy pisze bloga - jestem tu- w kuchni, tu, w tym miejscu - pomimo, ze kilka innych, "bardzo i specjalnie do tego celu stworzonych" miejsc ...mam...
 ...nowy "uszczelniacz do okna"....choc lezy ponad miesiac, nie mialam czasu obfocic, podobnie jak wielu innych rzeczy....


 Moj Ludzik "padl" w ciagu dnia...normalnie Mu sie to juz nie zdarza, jednak...jest przeziebiony, obudzil mnie o 4:50 (okolo 3 zasnelam) i " stroilismy" choinke...a Ludzik ze swoja chrypka spiewal przy tym "dzingulej"- to Jego "interpretacja" w oryginale tytul nam wszystkim znany... (jingle bells) :-]]
Kochane:
Zyczen swiatecznych jeszcze nie skladam, bo przed sroda jeszcze tu wpadne:-)
Zycze Wam za to wspanialego weekendu pogody zimowej ale w piekny sposob (moja"zime" widac zza okien oranzerii:-(((((( tylko patrzec az zakwitna krokusy;-]]] )
Wiec zycze weekendu w otulajacym blasku swiec, refleksji, cudnach chwil z Najblizszymi i...jak zawsze: mnostwa inspiracji tworczych!!!
Sciskam Was i pozdrawiam Wszystkie i Kazda z osobna:-))))