Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft 3D. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft 3D. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 czerwca 2014

Datura arborea / Magnolia grandiflora ;-)

Witam moi mili :)
   Nieobecnosc moja w blogosferze tym razem nie zostala podyktowana brakiem czasu.. Mam artystyczna "wycinanke" na skorze, coz szwy sie szczesliwie goja a ja wracam do pionu :))Wszystko skonczylo sie cudownie, pieknie i nieoczekiwanie doskonale :))))
     Nie oznacza jednak moja... moja "absencja",ze czas miniony uplynal pod znakiem nierobstwa, czy wegetacji w lozku :) Poczynilam kilka mniejszych, wiekszych i srednich projektow ( coz za "uporzadkowana kolejnosc ! :-) ), ktorymi chetnie sie podziele :)


    Zanim jednak przejde do tematu dzisiejszego posta, "zainspirowana" kilkoma tzw. "konstruktywnymi" ( tak je nieco na sile okreslam) komentarzami od - jakzeby inaczej :-)) - Anonimowych - musze ruszyc "stary temat"... Zwlaszcza gdy oskarza mnie sie o to, ze "usiluje " kogokolwiek "przekonywac" o autorskim pochodzeniu ktorejs z moich prac. Coz... tu kilka slow wyjasnienia, ktorego jednak prosze uprzejmie nie mylic z ... tlumaczeniem (nie mam za bardzo z czego sie tlumaczyc ale to wyniknie w dalszej czesci posta)
Primo: Nikogo nie MUSZE przekonywac o fakcie samodzielnego tworzenia MOICH projektow. Miedzy innymi rowniez za te droge powstawania moich prac - przyznano mi znak jakosci Poland Handmade - a mozecie mi wierzyc, Oceniajacy maja wystarczajaco duzo czasu i  odpowiednie kompetencje, by sprawdzic pochodzenie prac. Prawde znam ja i to mi wystarczy, wiec prosze nie przypisywac mi dzialan, ktorych nie podejmuje - za co gory dziekuje.
Secundo: Tak jak napisalam w tekscie naglowkowym  bloga, wszystkie prace sa mojego autorstwa a jesli zdarzy sie inaczej poinformuje o tym. Bloga pisze od czterech lat, haftem przestrzennym zajmuje sie praktycznie od roku 2000, nie trzeba byc zatem wybitnym matematykiem by ustalenie pewnych kardynalnych faktow moglo nastreczac jakiekolwiek trudnosci.
  Ale do rzeczy: W pazdzierniku ubieglego roku zamiescilam post dotyczacy projektu figi  : ficus carica , ktory powstal spontanicznie, "SKOPIOWANY" wprost z natury, to znaczy doslownie tlumaczac : w lewej dloni "zywa" figa - w prawej cienkopis i biala (na wstepie kartka) - ja TAK pracuje i w sumie nie jest to czyms dziwnym czy w jakikolwiek inny sposob oryginalnym.
          

    Tak wiec wykonalam  na szybko szkic, nastepnie zrealizowalam projekt, pokazalam na blogu, rowniez na innej stronie, do ktore maja dostep Tworcy z calego swiata. Na blogu (polska strona, to wiele tlumaczy) zostalam oskarzona o to, ze skopiowalam prace innego Tworcy, zawarta w ksiazce : "Embroidered Flora & Fauna" autorstwa Lesley Turpin- Delport & Nikki Delport - Wepener. Skad tak doskonale znam te pozycje??
 - Dzieki Wam Anonimowe, "Autorki tzw. konstruktywnych komentarzy" ;-))) Raz jeszcze dziekuje za utwierdzenie mnie w tym, ze to co robie nabiera coraz wiekszego sensu :-)) Gdy pojawil sie jednak nastepny komentarz, wprawdzie po niemal pol roku, podobny do poprzedniego - zaintrygowal mnie, tym razem na powaznie. Poprzedni zignorowalam, poniewaz uznalam go za przejaw dosc... niskich pobudek w wyniku ktorych zostal napisany, jednak kolejny... kolejny popchnal mnie do... ZAMOWIENIA tej ksiazeczki. Wydatek w sumie niewielki, wlasciwie nieproporcjonalnie maly w stosunku do mojej ciekawosci - zdecydowal o tym, ze kilka dni pozniej ksiazka byla juz u mnie :) Z drugiej strony pomyslalam sobie... ze moze pomimo tej figi rzekomo znajdujacej sie w ksiazce... czegos nowego sie z niej naucze (tym bardziej, ze nie mam czasu na sledzenie nowosci wydawniczych, czy przeczesywanie i weszenie w internecie, polegam raczej na wlasnej wyobrazni i pomyslach, za ktorymi i tak juz nie nadazam - ale to inny temat)..  Otoz przegladajac pieknie wydana pozycje dotyczaca rzeczonego haftu, te druga mysl szybko odsunelam za to... znalazlam fige (!), o ktora wynikl caly ten szum... Fotki wykonalam, ponizej mozna je obejrzec... Coz... Na pierwszy rzut oka, dla LAIKA - figa rzeczywiscie przedstawia sie identycznie...
Figa "ksiazkowa" wraz z wzorem- szablonem do wykonania.


MOJA figa, wykonana wprost z natury, jest mniejsza i pelniejsza, wymiar jej jest niemal identyczny z wymiarem tej prawdziwej, rosnacej na drzewie.

 Szablony byc moze nie w pelni czytelne, dla mnie jednak sa zrozumiale, nie przygotowywalam ich zreszta z mysla o publikacji - w przeciwnym razie wykonalabym je w przejrzystej, nieco czystszej formie. Wybaczcie slady werniksu (stad plamy), zagniecenia.. ale i tak ciesze sie ze go znalazlam, zwykle czesc rysunkow laduje w koszu..

A powyzej moje "szablony". Nie komentuje. Komentarz jest zbedny.



 Gdy dotarlam do tej czesci ksiazki, w ktorej znajduja sie szablony... usmiechnelam sie.   Tylko tyle. Nie towarzyszyly mi zadne inne uczucia, co w sumie mnie sama troche zaskoczylo... Szukalam tez liscia figowego w mysl oszczerstwa - powinien rowniez tam byc...skoro "skopiowalam" fige, to chyba za jednym zamachem, by proporcje sie zgadzaly, powinnam splagiatowac takze i lisc, prawda?? Niestety, liscia nie znalazlam :(
Reasumujac :wzory wykrojow "NIECO" sie roznia... a prawde mowiac: wiecej niz "nieco"...ksztalt wykonanego obiektu rowniez ..Aczkolwiek uczciwie musze przyznac, ze szablon z ksiazki jest latwiejszy do wykonania : -jest wiekszy
-latwiejszy do wykonania , poniewaz sklada sie z mniejszej liczby elementow (gdybym wiedziala odpowiednio wczesniej o tej ksiazeczce, zaoszczedzilabym lekko liczac... okolo 9 godzin, to duzo - a Autora projektu podalabym wowczas z czystym sumieniem :) )
Temat figi - i liscia rzecz jasna - dla mnie jest wiec zamkniety. Ksiazka na pewno ucieszy moja Tesciowa, ktora rowniez zainteresowala sie technika haftu stumpwork /3D, wiec przy okazji zrobie dobry uczynek:))) Co do oskarzen...
      Nie uwazalam i nie uwazam sie za autorytet w  dziedzinie haftow wszelakich i juz chyba zawsze z uporem maniaka bede twierdzic, ze to co tworze to jeszcze nadal droga ucznia raczej jest niz mistrza. Pokory sobie nie odejmuje, poniewaz mam jej w wystarczajacej ilosci by moc zachowac trzezwy stosunek do tego, co stale udoskonalam.. Jednak posadzajac mnie o klamstwo czy plagiat, w dodatku w sposob rownie niefrasobliwy co tchorzliwy (podpis : "Anonimowy" - to wszystko tlumaczy), mozna narazic sie niepotrzebnie na kompromitacje. Nawiasem mowiac ...Anonimowy przestaje nim byc z chwila ustalenia adresu komputera, z ktorego wyslano komentarz ale to juz jest kwestia drugorzedna..
     Nasuwa mi sie za to inna mysl :  jesli jakas cecha naszego charakteru uwiera nam niczym przyslowiowy gwozdz w bucie to...moze zamiast obdzielac owa niezbyt sympatyczna przypadloscia  na oslep -  innych ... - sprobujmy nad nia pracowac a ocene ... pozostawmy Autorytetom... Konczac temat, powiem tylko, ze o plagiat ma prawo posadzic mnie jedynie wszechpotezna Natura, nad ktora zreszta nazbyt czesto w zachwycie trwam a dowodem owego zachwytu i niejako holdem Jej zlozonym sa wlasnie moje prace. Moje.
 Datura...Magnolia... Dlaczego one???  Pierwszy powod byl najprostszy z mozliwych: otoz w ramach, w ktore osadzilam tytulowe, wyhaftowane  rosliny ozdobne - poprzednie hafty opatrzyly sie nieco no i... poniewaz powstaly przed osmiu laty - charakteryzowaly sie juz na pierwszy rzut oka pewnymi wadami technicznymi... Stad zmiana ;-) Drugim powodem...byla chec wykonania po prostu czegos nowego.. W ogrodzie zamarzyl mie sie krzew piwonii, szukalam wiec informacji na temat pielegnacji tej rosliny i innych przydatnych rad... Trafilam na zdjecie magnolii... Zakochalam sie w niej, czego efektem jest obraz nr jeden :)


 Datura pojawila sie w moim nastepnym projekcie juz automatycznie, gdy przypomniala mi sie impreza u Znajomych w Polsce, w roku 1998... Zobaczylam tam mianowicie kilkumetrowy krzew pieknie ukwiecony tymi kielichowatymi cudami Natury... Ludzki umysl bywa nieobliczalny :)))) Tak powstal obraz nr dwa.
Haft wykonalam tradycyjnie na jedwabiu, ktory odpowiednio "przygotowalam" do pracy: otoz za pomoca kredek akwarelowych podmalowalam tlo wraz z motywem magnolii. Po wyhaftowaniu podstawowych elementow na tkaninie bazowej, czyli jedwabiu, przystapilam do pracy nad elementami ruchomymi, haftowanymi na batyscie. Mozna haftowac rowniez na bawelnianym muslinie, wazne, by nie byly to tkaniny poliestrowe. Dlaczego? Z uwagi na brzydkie marszczenia pojawiajace sie w momecie prasowania :(
 Nici...Coz tradycyjnie: welenka czesankowa, kaszmir, szczypta moherku (tzw. "kid moher", niezwykle miekki z domieszka jedwabiu) i oczywiscie jedwab. Pisalam juz wielokrotnie o tym, ze chcac uzyskac naprawde interesujace efekty, warto mieszac (byle z umiarem, by nie otrzec sie o kicz) roznorodne tekstury nici, konsekwentnie jednak trzymajac sie palety barw. Wracajac jednak do przedstawionego modelu magnolii, kilka platkow kwiatu, lisci i lodyge oraz slupek wykonalam jako wlasnie elementy ruchome. Nieco trudnosci nastreczaly platki, z uwagi na fakt, ze w naturze jedna strona platkow jest jasna natomiast druga ciemna. Nalezalo wiec tak haftowac, by nici poszczegolnych odcieni nie "przebijaly sie" na strone przeciwna. Ale udalo sie i rzeczywiscie "podrobilam" naturalna magnolie w sposob zadowalajacy.
 Slupek magnolii haftowalam po jego uszyciu z miekkiej welny i wypchaniu miesista pianka silikonowa. Gotowa "kulke" zamontowalam jako piewsza, nastepnie po nim (slupku) przyszla kolej na platki. Lodyge wyhaftowalam w formie dlugiego paska, zszylam i wypchalam rowniez pianka, nastepnie przyszylam do pomalowanej na tkaninie bazowej - lodygi. Efekt tych zabiegow widoczny jest - mam nadzieje - ponizej.
Datura... W tym miejscu chcialam Wam pokazac takze kolejnosc etapow jej powstawania :) Mam nadzieje, ze Tym z Was, ktore chcialyby sprobowac tej techniki, moze byc ten mini tutek w minimalnym chociaz stopniu pomocny ...
 W tym wypadku niczego nie szkicowalam na papierze lecz...wprost na muslinie.Zanim przystapilam do pracy zaznyczylam wszystkie linie, ktore wyhaftowane zostana ciemniejszym odcieniem nici, nastepnie zamocowalam drucik stalowy. Oto efekty.
 W miedzyczasie mialam juz wyhaftowane "nieruchome" elementy na jedwabiu, czyli tkaninie bazowej.
 Teraz widze, ze ta fotka nie jest zbyt dobra technicznie ale mam nadzieje, ze wypuklosci jednak widac...
 O, ta jest lepsza: Dokladniej oddaje efekt wypuklego haftu.

 Ponizej jeden z elementow kwaitu datury, wyciety i wstepnie uformowany (stad koniecznosc zamocowania drutu)
 ...jeszcze jednak nie zaszyty, poniewaz slupek nie jest w pelni zamocowany.
 Wyhaftowalam dwa takie kwiaty: jeden wiekszy, drugi nieco mniejszy.
Tym razem jednak zamocowalam je na tkaninie bazowej w taki sposob, by podmalowane tlo bylo widoczne. Kaprys taki, nic w sumie wiecej ;-)
Po oprawieniu obu prac w poprzednie, choc nieco "odnowione kolorystycznie ramy" obie rosliny wpasowaly sie dosc dobrze w styl pomieszczenia, na scianie ktorego zawisly ;-)
A propos ram i obrazow: Palmetko kochana! Kiedys napisalas mi w komentarzu, ze zapomnialam o Twoim prezencie dla mnie... Nie zapomnialam.. Nie upchnelam do szuflady, jak zapewne sobie pomyslalas. Nie oprawilam jednak Twojego obrazu, poniewaz nadal nie trafilam na rame o jaka mi chodzilo, pomimo faktu, ze wymiary rzeczonego zawsze mam przy sobie a to z uwagi na mozliwosc trafienia na to, czego szukam :)))) Obraz jednak wisi :)))) Prowizorycznie wprawdzie ale jednak :))) Moj Ludzik zazyczyl sobie kategorycznie by w jego odnowionym pokoju znalazl sie wlasnie TEN, nie inny.. Coz..pomyslalam, ze zanim powiesze go tam, gdzie zamierzam (czekamy na pozwolenie z miasta na przeprowadzenie pewnych powazniejszych "robotek" na terenie domu) - niech powisi u Ludzika. Na wstazce ale wisi, Kasiu :) Postaram sie obfocic i pokaze owe zmiany w azylu Ludzika, rzecz jasna uwzgledniajac "przed" i "po" , jak zazwyczaj robia to Kolezanki blogowe, zatem Twoje dzielo rowniez zostanie uwiecznione :)
Tymczasem zmykam, nie za bardzo moge dlugo siedziec przed lapkiem, musze zmienic pozycje, bo szwy naprawde daja juz o sobie znac :( Mialam wprawdzie pokazac jeszcze inne prace ale chyba przeloze je na nastepny post..
Kochani: Mnostwo sloneczka, magicznych chwil Wam zycze:)) ot, chociazby podobnych do tych, jakie "przerabial" ostatnio moj Ludzik kochany:)
Buziaki sle :)))
P.S. Dziadek, jak na mezczyzne grubo po siedemdziesiatce nadal w formie niczym mlodzik :) Zyczylabym sobie takiej kondycji bedac  w Jego wieku. Tymczasem zamiast skakac (na co mam ogromna ochote) moge na chwile obecna jedynie utrwalac magie drobnych i pozornie tylko - nic nie znaczacych chwil....

sobota, 19 kwietnia 2014

Mieta i roze cz. II

Witam :)
Wiem, znow mnie nie bylo... a naiwnie liczac, ze post "napisze sie sam"  (owszem, "pisze sie" od tygodnia) utwierdzam sie jedynie we wlasnej naiwnosci ;-)
  Dzisiejszy wpis jest obszernym post scriptum do poprzedniego posta, zatem tradycyjnie przygotowalam "troche" fotek prac, ktore powstaly miedzy kolejnymi etapami porzadkow swiatecznych -dlatego z gory prosze o wyrozumialosc z uwagi na ich ilosc :/
Poza tym... chcialam "skrobnac" slowek kilka jeszcze przed swietami i w sumie znow wychodzi mi megapost..
   W kazdym razie... miety i rozow ciag dalszy .. :)
Oto pudelko. Zwyczajna puszka po cistkach...takie bylo jej pierwotne przeznaczenie. Ja nadalam jej drugie zycie. Okleilam tkanina, ktora pozostala mi po uszyciu zaslon do jadalni. Wieczko to klasyk haftu 3D / stumpwork... Tak... dawne grafiki botaniczne opanowaly mnie totalnie, co widac na ponizszych fotkach ;)


 ...podmalowalam tlo...
 ... haftowalam nicmi welnianymi, jedwabnymi, dodalam wstazki jedwabne i... efekt jest jaki jest ;-)


Drugie pudelko... duze, naprawde duze, ponad 30cm x 30 cm.... Technika laczenia patchworku z quiltingiem i ... haftem...
 ...haftowalam grubymi, jedwabnymi nicmi, oczywiscie farbowanymi przeze mnie..


 ...detale wykonczeniowe...


....miety ciag dalszy ;-) 
Znacie moje chore "zamilowanie" do puszek...wszelakich.... Oto kolejna, tym razem po brzoskwiniach, walcowaty, prosty ksztalt idealnie nadawal sie do wykonania pojemnika na swieczki do podgrzewaczy....


 Wieczko przykroilam z bardzo grubego kartonu ( kupuje specjalny karton do kartonazu - jest stabilny, bardzo sztywny i... niestety trudno sie go tnie ), okleilam tkanina i... pudelko gotowe :)
 ... dekoracyjne "uchwyty"... drobny, prosty haft... dopelniaja calosci.



...Ponizszy przybornik krawiecki powstal przypadkowo. Podstawa, czyli kwadratowa deseczka byla "czescia skladowa " jakiejs dawnej zabawki mojego Ludzika i jako taka miala wyladowac w koszu...i wyladowala :-)))) Kilka godzin pozniej znalazla sie w mojej pracowni ;-) Pomalowalam ja, przymocowalam od spodu malenkie "nozki".... wkrecilam drewniane pionowe patyczki na szpulki...drobny motyw wyhaftowany jedwabiem...plus okragly walcowaty pojemniczek na nozyczki, olowki.... Prosze, oto przybornik, ktory powstal... z niczego.



 Teraz...pozostajac w temacie miety... quilt.. Spory... 168cm x 168cm... Polaczenie pudrowej miety, kremu i odcienia nugatu daly zaskakujaco subtelnie zmiksowana kolorystyke... Pisze "zaskakujaco" - poniewaz tworzac quilt nigdy nie wiem, jaki bedzie efekt koncowy. Zwykle mam zarys pracy w glowie...gdzies tam dryfuje pomysl, koncepcja, wstepne zalozenia kolorystyki ale... to wszystko... Owa "reszta" tworzy sie w trakcie i... oto klasyczny przyklad realizacji tej koncepcji ;-)


 ...reczne pikowania...bardzo czasochlonne ale podnoszace wartosc projektu...





 Koncowe, proste plisy obramowujace calosc pikowalam juz maszynowo... Moze to jakies natrectwo ale...z maniakalnym upodobobaniem lacze pikowania reczne z maszynowymi - daja naprawde niepowtarzalny efekt..

 ...tak prezentuje sie na stole...
 ...mysle, ze dobrze "wpisal sie" w klimat jadalni :)



 Mala rzecz.... jedna z wielu....znow haft, powiecie.. ale wstazeczkowe dekoracje maja praktycznie nieograniczone mozliwosci, jesli chodzi o motywy, sposob ich wykonania czy - wreszcie - efekt koncowy. Tutaj, ponizej, z kolejnej puszeczki (bardzo plaskiej) wykonalam poduszke na igly...
 Tkanina bazowa byl jedwab, starzony...troche jedwabnych nici, troszke wstazek.... skrawki tkaniny i... gotowe.Poduszeczka w wiktorianskim klimacie w odcieniu rozu, wyblaklego nieco ale... jednak rozu :)





 ...Tak powstawala...


 ...Pele mele. Moja interpretacja.. Mala "przypominajka", niezbedna byla w mojej kuchni... Resztka pasiastego lnu, pozostalosc po uszytych zaslonach kuchennych, motywy kuchenne haftowane drobniutkim krzyzykiem plus kilka dekoracyjnych guzikow - (guziki to takze moj twor ;-) ) i... wlasciwie gotowe.

Zajace pokazywalam w poprzednim poscie.... dolaczyly do nich naiwne w formie owieczki, beda dekoracja wielkanocna :)

 ... nieskomplikowany haft wykonany jedwabnymi nicmi na lekko sfilcowanej krepie welnianej, troszke podmalowane tlo...aplikacja w formie seca... rustykalne guziczki drewniane i... sa. Dwie.



 Zawieszke ponizsza wykonalam dzis, czekajac az nagrzeje sie piekarnik :-))))))))))) Wstawione wen mufinki powolutku rosly a ja tymczasem laczylam wyhaftowany element z metalowa azurowa podstawa :) Malenki drobiazg ale cieszy. W kolorze spranego rozu ;-)




 Mozna zmiksowac roz i miete...dodac do "receptury" nieco kremu, kamiennego bezu i mamy niezly "wypiek" ;-) Ponizsza fotka to potwierdzi :-)))))

 ...Podmalowalam tlo... by bylo inaczej, "po mojemu"....
 ...zastowalam technike krzyzyka i polkrzyzyka...
 nici jedwabne, to juz tradycja, nie moze i nie bedzie powrotu do bawelny.
I...malenka srebrna lyzeczka... o wiele starsza, niz wykonany na niej grawer... Mysle, ze calosci nadala dawnej ...bo ja wiem...? ...dystyngcji...?

 I... guziki, twory moje musza byc, nie inaczej. Tu, doskonale wpisaly sie w haftowany szklany klosik na metalowej, spatynowanej podstawie ;-)







 Na koniec, zanim zloze Wam zyczenia...mala zajawka tego, co mi sie "swieci" w bardzo bliskiej przyszlosci...To jednak z lazienkowych lamp... Bedzie megaremont, taki, w ktorym uczestnicza rowniez mloty pneumatyczne...beda wyburzane sciany...wymieniane rury, almatury... wszystko. Bedzie lazienka jaka zawsze chcialam miec. Jesli "przezyje" (nie cierpie remontow, kocham efekty koncowe, przeciwnie do moich quiltow, czy haftow :-)))))   ) - pokaze Wam, jak powstawala....

Tymczasem zmykam... zmykam do ciagu dalszego przygotowan swiatecznych...Niewiele juz zostalo ale jednak :)
Kochani:
Zycze Wam ZDROWYCH, RODZINNYCH SWIAT WIELKANOCNYCH, SMACZNEGO JAJKA I NIEZBYT MOKREGO DYNGUSA :))))))))) WESOLEGO ALLELUJA !!!