środa, 16 lutego 2011

.....wykonczylam ja i (sie ) ;-))))))))

Witam Was Kochane "wieczornie" :-)))))

    Dziekuje Wam za wszystkie przemile, cieple komentarze pod poprzednim postem, dziekuje, ze poswiecacie swoj czas i zostawiacie tak mily memu sercu slad swojej bytnosci u mnie....Naprawde, mieszkajac na obcej Ziemi zupelnie inaczej dziala ludzka zdolnosc do percepcji "slowa zapisanego" przez Rodaka......
Witam cieplutko wszystkie Nowe Czytelniczki - milo mi Was goscic:-))) Dziekuje rowniez Tym z Was, ktore jednak tu zagladacie - czytacie- ale szybciutko zmykacie ;-))) /zrymowalo mi sie;-)) /
   Dzis po raz pierwszy od....chyba tygodnia, poprzez "regensburskie mgly i chaszcze" przebilo sie niesmialo slonce....poczulam wiosne.....korzystajac z dobrego swiatla cos niecos "obcykalam" i spiesze doniesc, ze...narzuta jest wykonczona...ja tez ;-(((( moze nie tyle ja ile...moje stawy w nadgarstkach:-(
    Bol szybko minie a z efektu jestem w miare zadowolona. Pisze - " w miare" - poniewaz widze niedociagniecia..Pocieszam sie jednak, ze to moj pierwszy i to tak ogromnych rozmiarow quilt, ze....w sumie jest taki, jak chcialam, ze nawiazuje do tego, do czego chcialam no i.... jest bardzo osobisty...moj po prostu... Wiec na razie nie przejmuje sie jego niedoskonalosciami...wiem, ze zaczne, gdy tylko uszyje maly "quiltcik" zamiast koca do salonu. I jesli ten bedzie doskonaly - wowczas - o ile siebie znam - uwazniej i o wiele surowiej przyjrze sie prototypowi;-))))
Ale dosc marudzenia....tadaaaam! :
Ponizej "dohaftowane", niepublikowane brakujace fragmenty narzuty....
 .....motyw z sercem nawiazujacy do podstaw haftu brazylijskiego - tak na 25% ;-)))
 Ponizej haft tradycyjny polaczony z aplikacja - 100% "hand made" :-)))

 Tyle "w temacie" narzuty ....
                        
                                                  ...................................

Zaczelam zaklinac wiosne, dosc mam, naprawde dosc mam zimna, szarosci, mgly, mzawki, przymrozkow....DOSC MAM ZIMY W OCHYDNOSZAREJ KREACJI!!!!
 A poniewaz jednymi z najwazniejszych zwiastunow wiosny sa.....ptaszki, zatem....poczatek kolekcji....na razie zawieszka do sypialni, wykonana technika patchworkowa, plus serce, specjalnie "skoslawione" /ostatnio tylko takie plodze;-) /
W kazdym razie ptaszek -zwiastun siedzi na prawdziwych galazkach /mam nadzieje, ze fotki ten drobny detal uwzgledniaja;-))/


 Nadgarstki - jak wczesniej wspomnialam - bola jak licho ale.....palce juz nie:-)))))
wzielam sie zatem za...kolejna puszke, tym razem w rozm." L " - jej srednica to ok 30cm, wysokosc 12cm....nieco wieksza puszka "po ciastkach" po prostu....
Wykonam ja w hafcie 3D w tonacji baaaaardzo pudrowej z dominacja odcienia, ktory wystepuje na motywie roz w tkaninie, ktora "otapicerowalam" puszke...wyladuje prawdopodobnie w sypialni na komodzie jako "zbiorcza pucha" na bizuterie wiekszych gabarytow lub...spinek, klamer do wlosow, ktore chyba mi sie ostatnio zaczely mnozyc jak kroliki;-)))))
 ..."rzut na puszke (polaczylam paski i tkanine w drobne rozyczki) i czesciowo wykonany haft....Kolory w realu takie, jak na fotce ( o dziwo sa takie same - u mnie to rzadkosc;-))))
 W odniesieniu do... krolikow..... "Wykrzyzykowalam" na razie dwa, kolejne sa juz "w drodze"... Zamierzam "porozrzucac" je po mieszkaniu przed Wielkanoca;-)))))
 Ponizszy fragment dzisiejszego wpisu jest odpowiedzia na pytania w mailach "grudniowo-styczniowych" , ktore otrzymalam od Babeczek zainteresowanych...jedwabiem... Wiem, ze moze byc troche  nudno ale...wole odpisac tu, niz pisac np. 8 maili w identycznym prawie brzmieniu....Moze - poza tym - Kogos jednak ten temat zainteresuje.....

  Pisze bloga od roku...Te z Was, ktore od poczatku "mnie" czytaja - wiedza, ze ten rodzaj tkaniny jest moim ulubionym...Nie ma dla mnie istotnego znaczenia, ze sie gniecie, ze sie "nie pierze na mokro" (u mnie "sie pierze", pod warunkiem, ze jego przeznaczeniem bedzie ciuch - nie.....zaslona). WIEM,ZE JEST NIEPRAKTYCZNY. Szpilki od Jimmy Choo, Pana Laboutin`a - rowniez - a jednak podobno ok 30% populacji Kobiet na swiecie ma ich choc jedna pare. Ja nie mam. Kocham Pana G.A.
....Ale do rzeczy...Znaczenie i to priorytetowe ma dla mnie fakt, ze zadna inna tkanina tak pieknie nie "ozywa" w oknie- pieszczona niesmialo promieniami slonca- lub...figurze jak...jedwab..Zadna inna tkanina nie potrafi tak pieknie chwytac swiatla - zarowno naturalnego jak i sztucznego.... I choc naturalne swiatlo, czyli SLONCE - jest dla niej zabojcze - pieknie z nim wspoldziala, pozwala, by jego promienie pieknie tanczyly po jej supelkowej, perlowej "strukturze". Lubie obserwowac ten romans slonca z jedwabiem.... Kocham szelest tej tkaniny...
Ale do rzeczy....konkretnie mialo byc a nie romantycznie....
 Jedna z Was napisala, ze chcialaby sprawic sobie zaslony z jedwabiu ale podobno slonce moze zniszczyc tkanine. Prawda w swym zalozeniu - nieprawda w praktyce...
Moje zaslony w salonie sa z  haftowanego jedwabiu (nie haftowalam ich sama - to bylaby juz perwersja ocierajaca sie o gleboko zakorzeniona juz chorobe psychiczna), ktory kupilam w Polsce w pewnym raju tkaninowym pod Warszawa:-)))))) Mam je piaty rok, piec razy byly czyszczone chemicznie (srednio raz na rok wypada moim zdaniem- ale odkurzamy, wietrzymy, trzepiemy- znacznie czesciej ;-)))) ) -i maja sie doskonale.
 Nie wiedzialam, jak profesjonalnie zabezpieczyc je przed szkodliwym dzialaniem slonca...kombinowalam, kombinowalam az w koncu wpadlam na patent (ktory jak sie okazalo - DZIALA!!!!)
 - Otoz cale zaslony podszylam podszewka poliestrowo-acetatowa- (koniecznie taka, poniewaz jest wyjatkowo gesto tkana, slonce a wlasciwie jego promienie nie padaja bezposrednio na delikatna powierzchnie tkaniny jedwabnej) -natomiast miedzy tkanine a podszewke wszylam....gabkopianke grubosci ok.4mm (sa do kupienia w Polsce w sklepach z tkaninami, podszewkami - cena bodajze ok 5zl za metr, przy 1,40 m szerokosci, czyli standart). Zaslony mam wiec "podbite" i doskonale zabezpieczone przed bezposrednim naslonecznieniem.


   W ten sposob chronione posluza na lata, poza tym - przy szer. 1,2m (przewaznie w przypadku jedwabiu to standart, choc trafiaja sie zarowno wezsze brety jak i szersze)- podbicie gabka i podszewka "dodaja" tkaninie szerokosci i pozwalaja na miekkie ukladanie sie w faldy....
To byla moja odpowiedz dotyczaca pytania Pani z Wielkopolski:-)


 Odnosnie kolejnych pytan, dotyczacych "rzeczonego" rodzaju tkaniny.... Oficjalnie jedwabiu nie pierzemy. Oficjalnie. Nieoficjalnie pierzemy, tzn ja piore. "proceder" ten jednak odnosi sie tylko i wylacznie do tkanin - nie gotowych "wyrobow"...
Kupuje zawsze o 4cm wiecej, niz potrzebuje....Piore go w szamponie, po praniu zmieknie ale za to problem prania chemicznego ubran (ktory nawiasem mowiac - nie wiem czemu - uwazam za malohigieniczny), ktore szylam z jedwabiu mam z glowy. Z zaslonami nie moglam tak postapic, bo zalezalo mi, by pozostaly sztywne...
  Jedwab ma tez jeszcze jedna zalete - osobiscie bardzo ja sobie cenie....Otoz latem - podobnie jak len- ma tzw. "chlodny dotyk" . Zima- rzecz jasna - nic przyjemnego ale latem....w upaly....niebo;-))))
 Swego czasu byl w IKEI szantung jedwabny (tu, w Niemczech kosztowal 10€ a z karta "IKEA FAMILY" 5€ wiec....w porownaniu do cen w sklepach...TANIO , bardzo tanio jak na jedwab). Farbowalam go i postarzalam we wszelkich znanych mi wariantach i...100% tej tkaniny spozytkowalam na....hafty;-)))))))
  Wybaczcie, przynudzam, zamykam wiec ten temat majac jednoczesnie nadzieje, ze Zainteresowanym udzielilam w miare wyczerpujacych odpowiedzi....
Jesli moge jeszcze w czyms pomoc , piszcie:-)
A jesli pytania beda sie powtarzac - odpowiedzi znajdziecie tutaj.....
Zblizajac sie powoli  ku koncowi...

- Pozdrawiam Was wszystkie Kochane Dziewczyny baaaaaardzo serdecznie , sciskam i moc pozytywnych mysli sle, by reszta uciekajacego (u mnie wraz z wiatrem) - tygodnia uplynela Wam tworczo, mile, radosnie i cudownie zaskakujaco:-)))) Niech mile niespodzianki w najblizszym czasie nie omina zadnej z Was!!!





sobota, 12 lutego 2011

Projekt w rozm. 3XXL :-)

  Witam Wszystkich bardzo serdecznie w to koszmarnie szaromgliste sobotnie przedpoludnie, nastrajajace jedynie do...mocnej kawy ( w moim przypadku jest niezbedna: niskie cisnienie:-( )...
 Tytul posta "projekt 3XXL".... coz, prawda to, poniewaz zachcialo mi sie nowej narzuty na lozko w sypialni i....to narzuty, ktora bylaby quiltem nawiazujacym do tradycji amerykanskich osadnikow ( wiem, "wzielo mnie" ale coz poradzic ten styl porusza mnie, za jakis czas bedzie go w internecie duzo....za duzo...a wtedy "przerzuce sie" na cos innego;-))))  )
 Wyhaftowalam kilkanascie obrazkow... z przeznaczeniem na rzeczona narzute:-))
Wykorzystalam technike haftu krzyzykowego, aplikacji, haftu brazylijskiego i zwyczajnego- plaskiego...
Zanim jednak przejde do szczegolow, napisze w miare po kolei;-))))) - z tym akurat u mnie trudno - wiadomo: CHAOS:-))))))))))))
Najpierw byl plan -KAPA - duza, pastelowa w stylu- wiadomo- opadajaca miekko na podloge w bardzo pastelowej tonacji.....
Pozniej zakup gotowej, przepikowanej - w IKEA - zdjecie ponizej:
 Wymiar jej to.... 2,80m x 2,60m - czyli...."troche" duza (wtedy jeszcze nie zastanawialam sie JAK ja u licha bede z nia "pracowac" !!!!! :-((((((((
Pomyslalm o tonacji...i...tkaninach.... wszystkie zamowilam przez internet w sklepie "patchworkowym", ktory sprowadza przepiekne materialy do wykonywania quiltow  z Japonii i Anglii . Uroda tych tkanin a wlasciwie drukowanych na nich wzorow - polega na tym, ze sa one bardzo precyzyjne i pieknie wycieniowane, poza tym sa trwale, nie blakna nie plowieja podczas prania. Maja wade. Jedna, jedyna.....cene, niestety. Z drugiej jednak strony, pomyslalam sobie, ze przeciez nie bedzie to tzw. "jednorazowka"....
  Gdy czesc obrazkow pozszywalam w tzw. bloki, musialam je od reki ulozyc i sprawdzic jak mniej wiecej bedzie sie to prezentowac....
 Z powyzszego ulozenia nie bylam zadowolona..... choc z kolorystyki tak....
 Ponizszy "blok" wyhaftowalam metoda aplikacji...pod motyw domku podlozylam flausz, by uzyskac efekt wypuklosci.....
 Ponizszy blok "opisuje" nasza- moja i Meza- historie....symbolicznie, rzecz jasna....
 Wzory do haftu powstaly w mojej "chaotycznej" glowie, nalezalo jej jeszcze "tylko przehaftowac".....na tkanine....

 Dwa ponizsze bloki to przyklad kolejnych motywow wykonanych technika aplikacji....


Ponownie poprzelatalam haftem krzyzykowym.....

 Dlugie obrazki - bloki umiejscowilam w centrum kapy, wyznaczajacym jednoczesnie jej symetrie....
 ....Ciag dalszy "naszej historii".....
 Tak wyglada teraz....jest jeszcze nieskonczona.... brakuje jej kwiatow naaplikowanych na boki kapy, naszylam jedynie wygiete lodygi, zostaly mi liscie...no i kwiaty wlasnie...
 Detale "rogowe".... Serce naaplikowane na "postarzony" sprany len.....
 Zblizenie na detale.....
 Szczerze mowiac, gdybym wiedziala, co mnie czeka - mam na mysli ogrom pracy - nie ruszylabym tego projektu. Serio. I nie chodzi mi o hafty. Tragedia jest naszycie elementow na narzute o takich wymiarach, ktora podczas pracy "ozywa" i "ucieka" spod maszyny...jest ciezka i jedna reka musze trzymac ja, by nie uciakala a druga - w miare rowno prowadzic szwy, zwlaszcza te ozdobne, ktorych wykonanie trwa podwojnie dlugo:-(((( . Nic to. Narzuta jest. Zostalo jeszcze ok.25% pracy ale juz recznej, nie maszynowej.
Drugiej takiej narzuty (w kazdym razie o takich wymiarach) juz nie bedzie....No chyba, ze znow mi "odbije" ;-)))))

   Jesli chodzi o drobiazgi przyjemniejsze - poczynilam jeszcze jedno pudeleczko w 3D do kompletu tego prostokatnego, ktory pokazywalam wczesniej....

 Jako "nozki" przytwierdzilam drewniane koraliki ok. 1,5cm wysokosci....
 Powyzsze pudeleczko to zwyczajna, pusta puszeczka po landrynkach....nie wyrzucajcie takich, doskonale nadaja sie i do decu i do "obszycia"....
 Wewnatrz wykonczylam "postarzona" tkanina....
 I....jeszcze jedno, naprawde malenstwo, pudeleczko, w jakich pakuje sie np. pierscionki lub przewieszki do...pandory:-)))
 Wewnatrz juz nie wykonczylam, zrobila to za mnie "fabryka";-)
....rowniez dodalam nozki :-)))
 A tak prezentuja sie w calosci.....
...To, co przedstawilam powyzej: i narzute i detale (jest jeszcze pare innych rzeczy ale te pokaze w nastepnych postach) jest wlasciwie moim uczciwym wytlumaczenieniem - usprawiedliwieniem  dluzszego -wedlug Was milczenia...mojego w blogowej spolecznosci - nadrobie to, obiecuje. Musze teraz pobuszowac w Waszych blogach i...odkrywac te wszystkie cudownosci, jakimi rozpieszczacie moje oczy:-))


Pozdrawiam Was Kochane bardzo, bardzo cieplutko i pomimo szarzyzny za oknem - zycze magicznie pieknego tygodnia:-)))), Posylajac moc pozytywnej energii:-)))))

piątek, 4 lutego 2011

Jeden ROK i....Candy :-))

   Mija wlasnie rok odkad zaznaczam swoja obecnosc w tej wirtualnej przestrzeni piszac i pokazujac "wszystko, co kocham" - ... Wiem, ze ocieram sie o infantylizm poslugujac sie slowem o wyjatkowym brzmieniu- "kocham" - w odniesieniu do hobby i pozostalych zainteresowan...jest to jednakze inny rodzaj milosci, zupelnie rozny od milosci matki do dziecka, milosci czystej, bezwarunkowej, milosci niezniszczalnej i- moim zdaniem - najwiekszej, jakiej kobieta doswiadcza w swoim zyciu... Milosc do mezczyzny, drugiego czlowieka to z kolei jeszcze inny rodzaj uczucia, ktore czesto filtrowane jest przez wydarzenia, sytuacje i...emocje.
   Staralam sie bardzo by blog ten byl prawdziwy, by byl rzeczywiscie o pasjach, przeplatanych z codziennoscia, ze szczypta refleksji i...zwyczajnego zatrzymania. Na moment. Na krotka chwile.... By byl o mnie, nie "wyczarowanej" na potrzeby wirtualne - ale tej mozliwie najbardziej rzeczywistej....Nie wiem, czy dotychczas mi sie to udalo ale mam nadzieje, ze jednak tak...
   Pisalam dotykajac - poza hobby - trudnej a czasem nieakceptowanej tematyki, jakiej dotyczyl np. post poswiecony tarotowi. To tez moje hobby, nie wypre sie go ( po co?by uniknac krytyki????) -absolutnie nie rzutuje na moje poglady religijne, moze zmienia moje widzenie ludzi - na nieporownywalnie bardziej pozytywne, byc moze ulepsza mnie sama od wewnatrz....moze nauczyl pogodzenia sie z sytuacjami, na ktore i tak nie mam wplywu a ktorych nie potrafie zaakceptowac. Czy "ukradl" mi energie?????? Tak, te negatywna- z cala pewnoscia  a....oddal przekuta na pozytyw....To tylko i az hobby...dotyka bowiem nauk (tak, nauk!) z dziedziny psychologii, matematyki (Pitagoras -jest ojcem numerologii, bez ktorej tarot bylby bardzo zubozony), astronomii... Kiedys balam sie tarota.....slyszalam opinie , na wspomnienie ktorych usmiecham sie teraz sama do siebie...postanowilam zmierzyc sie z tym strachem...po prostu go poznac....Teraz juz WIEM. I nie boje sie. Ale wynioslam z mojej przygody z tarotem nauke dosc istotna : jesli czegos sie boisz lub nie rozumiesz - poznaj TO!!! Poznaj swoj strach i pokonaj ograniczenia:-))))

 Inny temat, ktory poruszalam - byc moze do znudzenia - za co z glebi serca bardzo przepraszam - to byl temat patriotyzmu.... Wychowalam sie w tzw. "starej szkole", w czasach, gdy jeszcze w Polsce resztkami sil wprawdzie - ale jednak - trzymal sie komunizm...Bylismy wtedy jeszcze mlodzi ale na tyle dojrzali, by zatesknic za wolnoscia...polozyc kres rezimowi..Krzyczelismy za Mickiewiczem "...razem, mlodzi przyjaciele..." , za Norwidem ..."bo kochac znaczy tworzyc...piekno ksztaltem jest milosci".... Mialam ten zaszczyt (doceniam to teraz), ze spotykalam na swej "edukacyjnej drodze zycia" wspanialych Nauczycieli (o Nich bede zawsze juz pisac wielka litera)....ktorzy mieli ogromny wplyw na moja swiadomosc przynaleznosci narodowej...Mieli wplyw na to JAK i CO czuje przebywajac na stale poza moim Krajem...
   Polonistke darze ogromna sympatia, wiele Jej zawdzieczam, dziekuje za cierpliwosc, gdy musiala czytac moje trzydziestokilkustonicowe wypracowania....Dziekuje Jej za Mickiewicza, ktorego "podac" mlodziezy potrafila tylko Ona...Dziekuje Jej za literature francuska, ktora tkwi w moim sercu do dzis....Dziekuje wreszcie i za to, ze z taka zacietoscia tepila wszystkich, ktorzy nie czytali lektur, ze tepila wszelkiej masci "opracowania" i "kombinatorow"...Niestety, do matury z nami nie dotrwala....
  Dziekuje takze Pani od matematyki, u ktorej piec lat ogolniaka przesiedzialam wsluchujac sie z lekiem w bicie wlasnego serca, czy aby zbyt mocno nie pracuje- bo a nuz wyrwie mnie do tablicy...a wtedy...uslysze, ze nadaje sie tylko do szybkiego zamazpojscia i rodzenia kolejnych dzieci.....Dziekuje Pani za to, ze dzieki tym slowom, ktore tak czesto od Pani slyszalam na lekcjach matematyki - ja, humanistka z krwi i kosci o jakichstam moze uzdolnieniach pozostalych - skonczylam kierunek scisly i....wreszcie zrozumialam matematyke:-), ze za maz wyszlam dosc pozno ale za to za TEGO Wlasciwego i mam tylko i az jedno dziecko, ktore jest swiatlem dla moich oczu a Jego usmiech opromienia mi kazdy dzien....zapowiada "codzienna niezwyklosc"....- I...ze "nadaje sie" jednak do innych "rzeczy" poza rodzeniem dzieci. Raz jeszcze dziekuje. Szczerze i bez sarkazmu.
  Historie pokochalam dzieki wspanialemu Panu....ktory w zawoalowany sposob (wowczas nie mogl inaczej, mial rodzine) mowil o innej Polsce....                                              Pan od Angielskiego....dziekuje Panu za to, ze pomimo kilkunastoletniej przerwy moge nadal ogladac filmy anglojezyczne bez polskiego lektora...i rozumiec z nich     choc troche ;-)))
Pani od jez. rosyjskiego zawsze usmiechnieta, pokazala prawdziwe piekno rosyjskiego ale tego sprzed 1918 roku....pokazala jezyk Tolstoja, Puszkina - dziekuje...
Pozniej byla  prywatna szkola pod patronatem pewnej uczelni amerykanskiej, gdzie pokazano mi inne "oblicze" znienawidzonej matematyki, udowodniono, ze ekonomia moze fascynowac (w pewnych scisle okreslonych przypadkach :PPP - przypis redakcji) a rynki finansowe to nie tylko bezduszne cyfry i spekulacje....ze adrenalina towarzyszaca ryzykownym operacjom gieldowym moze - choc nie musi- byc motywatorem w pozytywnym ujeciu tego slowa...ze tzw. "kobieca" intuicja jest jaknajbardziej pozadana takze....w biznesie..i negocjacjach - musi isc w parze z wiedza....


Kolejna uczelnia - juz ostatnia - i spotykam na pierwszym wykladzie z angielskiego...mojego Nauczyciela z ogolniaka....Poznal mnie...Usmiechnal sie, choc minelo 13 lat....Inni Profesorowie niezmiennie fascynowali mnie charyzma i...wiedza oraz sposobem jej przekazywania....To sa wlasnie moje "stare szkoly", ktore uksztaltowaly mnie i nadaly....SWIADOMOSC. Bez niej kazdy Polak - niewazne TU, czy TAM w Polsce - traci tozsamosc......
  Jesli Ktoras z Was Kochane dotarla jakims cudem do tego punktu i zadaje sobie pytanie, skad te sentymenty i ogolne nudzenie.... juz wyjasniam...
Pisze o tesknocie za Polska - bo ja kocham - bo znam JEJ PRZESZLOSC i HISTORIE, te tworzona przez Jednostki i Narod...Bo historii szukalam w literaturze a literatury w historii.. Bo snie po polsku, mysle po polsku, bo wierze w potencjal mojego Kraju, bo Polska staje sie coraz blizsza mojemu Mezowi, ktory Polakiem przeciez nie jest...
  Poza tym - teraz mnie olsnilo ;-))))) :mam przedziwna zdolnosc odbiegania od tematu, graniczaca z rodzajem natrectwa;-))))) - Zawsze gonie mysli, chwytam i...zapisuje a gdy zdarza mi sie -  rzadko ale jednak:-)) - przeczytac, co napisalam - widze: CHAOS. Wybaczcie, prosze, widocznie nie potrafie inaczej. Dlatego zachwycaja mnie blogi pisane (kiedys sie mowilo: lekkim piorem) - "plynna klawiatura" przez Osoby, ktorym powierzylabym pisanie pieknych, poruszajacych felietonow...ja tak nie potrafie. Koniec.Kropka.

  Bylabym nieszczera, gdybym - po roku "bloggowania";-))) - nie napisala o...WAS...
Sa to formalnie znajomosci wirtualne, nieformalnie - bardzo wazne dla mnie kontakty i jedyne w swoim rodzaju, bo dzieki Wam czuje choc troche i choc czasami, ze jestem w Polsce....nadal....
Dzieki Waszym komentarzom, pelnym ciepla i zyczliwosci -dalsze pisanie bloga ma sens.
Cieszy mnie to, ze moge Was inspirowac, moze czasem nawet rozsmieszyc:-)  Cieszy mnie, ze z wieloma z Was utrzymuje kontakty mailowe - sa cenne! Dziekuje Wam z calego serca za to, jak wiele mi dajecie! To nie jest lukier na przyslowiowe paczki (do tlustego czwartku jeszcze troche czasu;-))) ) Po prostu tak to widze i tak czuje.
Z okazji "rocznych urodzin" mojego bloga pragnac raz jeszcze wyrazic moja wdziecznosc za to, ze do mnie zagladacie, pozostawiacie komentarze i podczytujecie:-))))
OGLASZAM CANDY!!!!!!!!!!!!!!!
Trwac beda poczawszy od dzis do 20 marca. Wylosuje 3 Osoby wsrod Tych, ktore pozostawia komentarz pod dzisiejszym postem.
Zasady sa powszechnie znane:
-wpisujemy komentarz, zamieszczamy link na swojej stronie w bocznym pasku o moim candy 
- Osoby nie posiadajace bloga - MILE WIDZIANE :-) jak zawsze zreszta:-))))
Osoba wylosowana jako pierwsza otrzyma moje podziekowanie w postaci:


Dwie pozostale Osoby otrzymaja niespodzianki - ale zapewniam: nie gorsze od wyzej przedstawionej!!!!!

Teraz szczegolnie podziekowac chcialabym dla  Magdaleny , Elwiry-k oraz Tuome
za wyroznienia jakimi mnie obdarowaly:-):


Bardzo Wam dziekuje, ze doceniacie to co ja tutaj "wyprawiam", mam jednak zawsze problem, Komu je podarowac.... Naleza sie Wszystkim, ktore zdazylam zapisac na mojej liscie blogow.. Mam nadzieje, ze w ten sposob nikogo nie uraze......

Koncze ten....cokolwiek rozlazly post i przepraszam znow za wynurzenia....
Sciskam Was wszystkie przesylam mnostwo slonca, ktore wlasnie wdziera sie do mieszkania a...ja zmykam do przyslowiowych "garow" i...sciery (porzadki robie zwykle w piatki :PPPP )
MAGICZNEGO WEEKENDU WAM WSZYSTKIM, BABECZKI!!!!!!!:-)))))))

środa, 2 lutego 2011

Chwast :-) - czyli zrob to sama:-)

Witam Kochane:-)
Po stokroc dziekuje za komentarze pod poprzednim postem, ilosc ich zachecila mnie do...pokazania w jaki sposob mozna zrobic kolejny "gadzet", tym razem... "Bizuterie" do zaslon lub...klamki:-))))))
Ponizszy tutorial przyblizy - mam taka nadzieje - temat dekoracji okien... w pewnym sensie - rzecz jasna ;-)))
 Klasyczne chwasty wszystkie znamy, jest ich na rynku nieograniczona ilosc, we wszelkich mozliwie kolorach i stylistyce , rzecz w tym, ze potrafia tez niezle kosztowac:-((( Problem ten przerobilam prawie 9 lat temu.... Ale do rzeczy: ten, ktory proponuje , raczej w sklepach trudno bedzie znalezc ;-) Jest to oczywiscie tylko przyklad, ktory z pewnoscia podsunie niejednej z Was mnostwo innych - i byc moze - lepszych interpretacji "tematu" :-)
Zaczne od konca, tzn. od efektu koncowego - gotowy chwast prezentuje sie nastepujaco:


Zaznaczam na wstepie :
- Haft na chwoscie nie musi byc w 3D, jesli Ktos ma z tym haftem jeszcze klopoty, moze byc bulionowka, brazylijski, moze byc nawet krzyzykowy haft wykonany na lnie poszarzonym - zapewniam - efekt wspanialy, nawiazujacy do stylistyki z zakresu wnetrz amerykanskich kolonistow z przelomu XVIII i XIX w.
- Nie musi byc w ogole haftu na nim ale wtedy duza role zagra tu dobor tkanin : rozne wzory ale ta sama gama kolorystyczna lub kratka i paseczki ....itd. mozliwosci sa nieograniczone i to wlasnie chcialam podkreslic.
 Wykonanie samego chwosta trudne nie jest, zapewniam!
Potrzebne beda nastepujace "surowce" :
-dwa paski materialu ( w zaleznosci od wielkosci chwasta jaka zamierzamy uzyskac - w moim przypadku wielkosc zostala zdeterminowana przez te dwie okragle gabki z otworami w srodku, a sa to po prostu wkladki, na ktore nawijana jest welna - nie wyrzucajcie ich!)
- sznur wiskozowy (badz jakikolwiek inny ) o dl. ok 1m ( moze byc dluzszy)
- tasma z fredzlami dobrana kolorystycznie do sznura
- pianka do wypelniania
- pistolet z termoklejem
- mocne nici, najlepiej tapicerskie
-igla tapicerska, cienka ale za to dluga
-igla sredniej grubosci, krotsza
-okolo 1godz wolnego czasu (przy zalozeniu, ze  albo motyw mamy uprzednio wyhaftowany, albo nie haftujemy go w ogole:-)   )
krotsze brzegi paska zszywamy na maszynie ( jesli maszyny nie posiadamy - zszywamy recznie drobnym sciegiem "za igla")

Dluszy, dolny brzeg zszytego paska podwijamy pod spod na szer ok 0,5cm, nastepnie "fastrygowym sciegiem" marszczymy.... W miedzyczasie pogrzewa nam sie klej w pistolecie:-)
tak wyglada to w zblizeniu:
teraz musimy przygotowac sznur.... sklejamy pistoletem oba konce, owijajac jednoczesnie tasma z fredzlami, przyklejamy ja dookola sznura :
drugi pasek tkaniny, w moim przypadku byla to tym razem bawelna patchworkowa w mietowe roze na delikatnym, cieniowanym bezowowaniliowym tle - przygotowujemy analogicznie do pierwszego, z tym, ze musi byc on nieco wezszy. Ja doszylam przy gornym brzegu koronke.

...teraz przez otwor powstaly juz po zmarszczeniu i sciagnieciu nici paska dolnego przekladamy sznur....tak jak widac ponizej:
od srodka mocujemy kilkoma sciegami ze sznurem, by sie nic nam w przyszlosci nie przesuwalo:-)
...dno wypelnilam bardzo ciasno pianka, nastepnie upchnelam gabke....
Nastepnie postapilam z gornym brzegiem identycznie, jak z dolnym: podwinelam, "obfastrygowalam" - sciagnelam - gotowe!
Z drugim, gornym paskiem postepujemy identycznie! Mocujemy obydwa do sznura!!!

I jeszcze kilka migawek "wyrobu gotowego" - mam nadzieje, ze zachece Was do wykonania - jesli nie identycznego - to choc podobnego:-)





Sciskajac Was Wszystkie serdecznie - zycze cudownego tygodnia a...nastepny post...bedzie szczegolny...juz teraz zapraszam:-)