Witam Was Kochane bardzo, bardzo serdecznie!!!!!!!
Dlugo mnie nie bylo w wirtualnym swiecie i nazbieralo sie zaleglosci. Chce Wam podziekowac za sympatyczne komentarze, maile bardzo cieple slowa uznania dla tego co robie, w ogole dziekuje Wam, ze w tak mily sposob "zaznaczacie" swoja obecnosc! Pisalam juz o tym wielokrotnie, pewnie az do znudzenia ale..musze w tym miejscu podkreslic raz jeszcze, ze takie "dowody sympatii" tu, na Obczyznie inaczej, zupelnie inaczej sie odbiera a ich "przekaz", choc niewerbalny- jest o wiele glebszy...przynajmniej dla mnie.. Dlatego raz jeszcze DZIEKUJE WAM!
Jak juz wspomnialam, post nieco tasiemcowaty bedzie, bo mam sporo do opisania-pokazania....co dzialo sie w czasie "mojego niebytu" wsrod Was......
Podziele go na dwie czesci...zebyscie nie pozasypialy;-))))))))
Zatem....Jesli chodzi o "sprawy natury przyziemnej" -nadal tkwie w quiltach- a ich wariacje przedstawiam ponizej....
Owalna, nieco nieregularna serweta na stolik do kawy, z kremowej bawelny, fantazyjnie przepikowanej, przypominajaca nieco boutis... Do niej male pudeleczko, rowniez owalne
o wymiarach 27cm x 19cm. Poprzednio stanowily opakowanie po lodach:-))))))))))
Mialam juz wyrzucic ale.....spodobal mi sie ksztalt i pomyslalam, ze moze moznaby je...
No wiec mozna..;-)))))
Calosc : i serweta i pudelko (przeznaczenie- na aktualnie "robiace sie" tforrki) - prezentuja sie niezle na tle ciemnego, orzechowego blatu....
Aplikacje oczywiscie naszyte recznie, drobniutkim sciegiem a w niektore elementy wewnatrz wsunelam resztki pianki, by efekt przypomninal choc po czesci cos a´la 3D;-)
Zblizenie...mysle, ze widac owe "wypuklosci"....
...no i pudelko na nici i inne pie...dolki;-)))))))))
Wenatrz - jak zawsze u mnie, gdy nad czyms slecze - b a j z e l !!!!!!!
Tu w tym miejscu pragne doniesc o prawdziwej zdobyczy: nozyczki...do obcinania nitek.. te proste pierwsze od gory sa baardzo stare, prawdopodobnie koniec XIX w. kraj pochodzenia Francja lub Belgia (co do ostatniego nie mam 100% pewnosci) uchwyty wykonane ze srebra - reszta, czyli czesc "tnaca" -ze stali. Kupilam je na gieldzie antykow, ktora tu, w Regensburgu odbywa sie tylko raz w roku ale za to cala "Starowka" jest zamknieta, poniewaz zastawiona jest niepoliczalna wprost masa straganow....Zawsze gdy na takim targu staroci bywam - mysle sobie, ze wlasnie umarlam i jestem w Raju;-)))))
Wracajac do tematu - mam prawie komplet, bo naparstek srebrny, z tego samego okresu juz mam (pokazywalam go kiedys)...marza mi sie jedynie duze, krawieckie nozyce (nie musze ich uzywac, ale chcialabym po prostu miec....)
A propos´nozyc...te drugie, ciemne kupilam w sieci, sa nowe, cena "strawialna" - spodobal mi sie ich ksztalt...wiec zamowilam...
Powstaly tez nowe podpiecia do zaslon w sypialni, dopasowane do narzuty, rowniez w klimacie "quiltowym";-)))))))))))))
Ponizsze roze wykonalam haftem tasiemkowym, tasiemka jedwabna, cieniowana...
...a tak powstawaly.....
Drugim powodem mojej nieobecnosci i chyba tym najwazniejszym byl....urlop. Nie bylo nas w domu, laptop pozostal na biurku....Stad moje milczenie....
Pojechalismy do Lido di Jesolo, bardzo blisko Wenecji.. Pogoda byla cudna, fotek jednak zbyt wiele nie zrobilam, Maz za to ma pelna kolekcje. W kolejnym poscie postaram sie pokazac ich wiecej a na razie przedstawiam te, ktore mialam w swoim aparacie:-))
Przygotowania..... Glowa Meza jak zawsze "pod maska" ...On grzebal w aucie - ja w szafach;-)))))
Z zewnatrz palac robi niesamowite wrazenie swoja wyjatkowa elegancja i lekkoscia...Arkadowy, ostrolukowy portyk dzwigajacy lekka loggie z azurowymi maswerkami - musi wprawiac w oslupienie niejednego Turyste, tak sadze przynajmniej.....
Wlasciwa jego nazwa to Palazzo Ducale, wzniesiony zostal w IXw. jako rezydencja Dozow, w pozniejszych okresach wielokrotnie przebudowywany, przez slynnych architektow (Dalle Masegne, Ricco i Da Ponte). Od wieku XVI, kiedy to uzyskal swoja doskonalosc trwa nadal w stanie niezmienionym a w jego wnetrzach zachowaly sie do dzis wspaniale salony, wraz z oryginalnym wystrojem, ktory - mnie przynajmniej przyprawial o przyspieszone bicie serca...). Np. Sala delle Quatro Porte (sala czterech drzwi) ozdobiona plotnami Tycjana oraz freskami Tintoretta...Sala Senatu z dekoracja Tintoretta (Wenecja, krolowa morza, fresk na suficie), Sala Rady Dziesieciu, mnostwo innych nie mniej spektakularnych pomieszczen, wreszcie Sala del Maggior Consiglio, czyli Sala zgromadzen Wielkiej Rady, ktorej rozmiar niemal powalil mnie na kolana....54m dlugosci 24m szerokosci i ponad 15m wysokosci.....Zostala zniszczona (w roku 1577 przez pozar, odbudowano ja jednak przy ogromnym wkladzie Antonio Da Ponte ....Zaniemowilam, gdy zobaczylam plotno Raj autorstwa Tintoretta....
To tu, przed wiekami tzw. Rada Dziesieciu (zlozona z ksiazat, dozow wlasnie) stanowila wladze ustawodawcza i wykonawcza rozciagajaca sie na obszar calego Ksiestwa Wenecji (Wlochy przed wiekami rozbite byly na ksiestwa, co niewatpliwie nie umacnialo Italii jako panstwa jednolitego politycznie,legislacyjnie i spolecznie - a konflikty, nierzadko zbrojne toczone miedzy poszczegolnymi ksiestwami dodatkowo oslabialo pozycje tego Kraju na arenie miedzynarodowej).
Ksiestwo Wenecji -jako takie -w okresie renesansu przezywalo swoj prawdziwy rozkwit, bylo jednym z najbogatszych (jak na owczesne kryteria) ksiestw w calej Italii...prawie az do momentu, gdy podbily je Austro-Wegry...i...wcielily w swoje obszary terytorialne jako jeszcze jedna prowincje....
W wenecji nie bylam po raz pierwszy. I musicie uwierzyc mi na slowo, ze za kazdym razem odkrywam ja na nowo. Jest w niej cos....z magii....tajemnicy...kwintesencji slow: wzrost, rozkwit, upadek-podnoszenie sie , czy odradzanie raczej...na nowo...
...Lew ze skrzydlami...odwieczny symbol Wenecji - Ksiestwa Wenecji... Lew skrzydlaty haftowany na purpurowym jedwabnym aksamicie- flaga Ksiestwa Wenecji....Ow lew, prawdopodobnie skarb etruski umiejscowiony na kolumnie od setek lat wita przybijajace statki, a obecnie luksusowe jachty oraz promy i...przypomina o dawnej wyjatkowosci i niebywalej swietnosci dawnego Ksiestwa......
Jedna z najwazniejszych budowli jest przepiekna Bazylika sw Marka...Jak dotad, wsrod tych, ktore dotychczas mialam zaszczyt ogladac, podziwiac...rywalizuje jedynie z Bazylika sw Piotra w Rzymie...Fotki, niestety ma Maz w swoim aparacie, wiec pokaze w kolejnym poscie....
(Nie jestem autorem powyzszego zdjecia zrodlo: internet.)
Bazylika sw Marka...powstawala etapami...W roku 828 - 830 (nie pamietam dokladnej daty) sprowadzono do Wenecji szczatki sw Marka Ewangelisty...prawdopodobnie z egipskiej Aleksandrii..Wenecjanie uznali, ze tak cenna relikwia zasluguje na godne schronienie i...w wieku XI zapadla decyzja o budowie Bazyliki...Powstawala przez wiele stuleci, noszac slady stylow roznych epok i roznego pochodzenia : zloto bizantyjskich mozaik,gotyckie iglice a romanskie pelne luki, kopuly zas islamskie - to wszystko w odczuciu zwyklego nawet turyty, takiego jak ja - tworza niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju calosc bedaca majstersztykiem i unikatowym mariazem sztuki roznych epok. To pewien symbol, ukazujacy Zwiedzajacemu wyjatkowa, miedzynarodowa misje dawnej Wenecji.....
Glowny oltarz "przechowuje" szczatki sw Marka, za nim zas znajdujemy slynny "zloty oltarz" - moim zdaniem arcydzielo wsrod arcydziel sztuki zlotniczej. Powstal ze zlota, kamieni szlachetnychi emalii od wieku X poczawszy, skonczywszy na wieku XIV...Umiejscowiono w nim ikony, bardzo cenne, np. Matka Boska Nikopejska, ikona z wieku X, pochodzenia bizantyjskiego,ktora przywiezli z Konstantynopola w roku ok 1200 Krzyzowcy....Bazylika robi ogromne wrazenie, podobnie, jak wszystkie inne zabytki bedace zywym dowodem wielkosci, potegi i znaczenia politycznego oraz strategicznego dawnej Wenecji. Jesli Kogos zachecilam do wyprawy w ten rejon Europy, ciesze sie przeogromnie, bo jestem przekonana, ze nie bedzie to czas stracony.....
Gdybym chciala wszystko opisac, co widzialam, prawdopodobnie mialabym "gotowych tematow" na kilka takich samch rozmiarow - postow, co ten... Ale historia, to tez moja milosc, moje hobby, do ktorego wracam....W tym miejscu, nie moge sie powstrzymac, by nie napisac, ze Politycy - tak uwazam -znajacy historie przynajmniej na poziomie powiedzmy: "zadowalajacym" unikneliby masy bledow, wpadek i wojen a nam, szarym Obywatelom - mimo wszystko- zyloby sie lepiej, bo nic nie wyniszcza spoleczenstw w takim stopniu jak totalitaryzmy, czy wojny......
Maz probujacy uchwycic piekno palacu, o ktorym wczesnie, bardzo krociutko opowiadalam.
Ponizej przypadkowa Turystka z jednym z kanalow w tle....
Tu nastapi dluga przerwa "czasowa" - fotek nie robilam,,,,,wygrzewalam sie w sloncu i...latalam po sklepach wieczorami....(co przywiozlam pokaze rowniez...;-)
I...powrot do domu....przez Dolomity....
Fotki robilam z auta, wiec z gory przepraszam za ich jakosc...
Cudny widok.....Ogromny podziw dla Matki-Natury a jednak....nie wiedziec czemu, budzacy pewien...respekt...moze lek????
Miasteczko, jakich wiele ale nie moglam sie dosc nazachwycac;-))))
Lekki "kogel-mogel" stylow tyrolsko-austriacko-wlosko-bawarskiego nawet, rzeklabym...Ale bryla hotelu wywoluje usmiech, zatem - urokliwie:-)
Kilka kilometrow dalej inny hotelik...Taki troche "belle-epoque" - kojarzacy sie ze starymi romansami minionych epok....ten autokar jedynie psuje wizje, balansujaca miedzy jawa a snem;-)
A tu....rzeczywistosc, czyli...korki, popatrzcie ilu chetnych do placenia! ;-))) w tej grupce "stracencow" i my;-))))) Czas oczekiwania...dlugi....
W domku czekal powitalny torcik dla Ludzika, OCHODZILISMY NA WCZASCH JEGO 4 URODZINKI!!!!!!!!!! A tu Dziadkowie przygotowali symboliczne ciacho dla wnusia:-)))))
Kochane, wiem, ze spicie........POBUDKA!!!!!!!!!! To by bylo na tyle, koncze, zmykam posta pisalam kilka godzin (wraz z obrobka tej mizeroty, w postaci fotek, ktorych nota bene robic juz sie nie naucze, wiec wybaczcie) - a tu w garch halny wieje jak sie patrzy i po Synka musze biec do przedszkola.....Czasu!!!!!!!!!!!! Troche czasu musze sobie wyskrobac.........
Kochane!!!!!! Dzieki, ze mnie odwiedzacie, czytacie i piszecie, postaram sie poodwiedzac rowniez Wasze blogi, bo naprawde za Wami tesknilam!!!!!!!
Zycze Wam WYJATKOWEGO, WSPANIALEGO, SLONECZNEGO Tygodnia....
Sciskam!!!!
P.S. Sprawa "ludzka" z poprzedniego posta , niestety przybrala niemily obrot ale coz, tak byc musialo, lekcje pobralam, musze ja jeszcze odrobic. I tu tez Wielkie SERDECZNE DZIEKUJE za slowa wsparcia...





