piątek, 10 lutego 2012

Swietujemy.....

Witajcie Kochane Babeczki (i nie tylko Babeczki;-))))

Melduje, ze jestem "w pionie", tamborek jest znow moim swietnym kumplem;-)))
Komentarze od Was pod poprzednim postem...znow udowodnily, jak cenne i wazne moga byc znajomosci wirtualne...Ze...sa Ludzie pelni serca i zyczliwosci takze w rzekomo "nierealnym" swiecie...Swiat moze wirtualny ale slowa pozostawione w formie zapisu maja dla mnie ogromna wartosc, zwlaszcza teraz...Dziekuje Wam za Wasza pamiec!
Moja "pamiec" ostatnio szwankuje:))) Na szczescie z poslizgiem, i cokolwiek  "na zakladke" (jeszcze poprzednia zabawa nie jest zakonczona) - ale niech tam - oglaszam kolejne candy!!!!
 Candy rocznicowe, poniewaz wczoraj minela druga rocznica prowadzenia bloga:-))))
Wykonalam na te okolicznosc zawieszki, sztuk dwie w stylu mozliwie najbardziej neutralnym, by wpasowaly sie niemal do kazdego wnetrza:-)
Mam nadzieje, ze sie spodoba:-)
Zasady tym razem takie jak zawsze - Osoby nie posiadajace bloga rowniez zapraszam:-)
Losowanie odbedzie sie 20 marca!!!




   W ten sposob chcialabym podziekowac Wam, za to, ze  jestem w wirtualnej spolecznosci bloggerskiej /:))/, ze chce mi sie wracac, ze wasza obecnosc zastepuje mi samotnosc tu....
Ze poznalam Wspaniale tworcze Osoby, ktore swiat postrzegaja podobnie jak ja....Osoby, ktore inspiruja ale i motywuja. Bo Kochane moje, Kazda z nas COS potrafi i to jest cudowne:-)))))))Marzy mi sie takie spotkanie w Polsce (miasto moznaby wylosowac), na ktorym pojawilybysmy sie wszystkie:-))) To byloby cos cudownego, moc zobaczyc sie na zywo..........Ale...podobno marzenia sie spelniaja, trzeba tylko mocno chciec.....
 Wczoraj los podarowal mi tez inna mila niespodzianke..... Mialam spotkanie w przedszkolu, dotyczace systemu szkolnictwa w Niemczech, byla mila Pani Prelegentka, byly tez sympatyczne Tlumaczki  roznych jezykow (poniewaz Mamy rowniez reprezentowaly rozne narodowosci). Po wykladzie chwile porozmawialam z sympatyczna Tlumaczka j.polskiego....Wspaniale nam sie rozmawialo, najpierw na tematy ogolne, pozniej rozmowa przybrala mniej oficjalny charakter...Dawno sie tak nie czulam:-)))))
"Zwykla rozmowa" (Ktos powie) doslownie doprawila mi skrzydla, wracajac do domu czulam sie tak, jakbym stopami nie dotykala sniegu ....Cudowne uczucie...
  Na spotkaniu byly tez Mamy z Polski, niezbyt liczna grupka ale jednak:-)))))) Tez pogadalysmy sobie....o najzwyklejszych w zyciu sprawach i...tych niezwykle niezwyklych....... Dzis piszac te slowa, czuje sie INACZEJ. Inaczej w bardzo pozytywnym ujeciu......... Cudne uczucie!!!!!!
 Kochane, zmykam do moich quiltow a WAM zycze na codzien tak wspanialych doznan duchowych, jakie mnie spotkaly wczoraj:-))))
Usciski!!!!

poniedziałek, 6 lutego 2012

Krotko mowiac, lub...pokazujac...

  Polamalo mnie. Po prostu, nie wiem co to jest ale jest zle. skoro nawet wyszywac nie moge bo tkanina mi sie "rusza" przed oczami a tamborek jest za ciezki - jest zle.
    Dlatego wrzucam kilka starych- ostatnioweekendowych fotek - efekt piatkowo-sobotniej weny.....







 Ramki z bardzo sztywnej tektury wykonalam sama, okleilam je lnem w kropki:-)))

 ...kolejna partia sloikow do pracowni:-))))



 Kochane. Nie dam rady pisac...
Fotki wrzucilam, bo zagrzezlyby mi gdzies tak, jak wiele innych, dlatego niemal "na goraco" je wrzucilam....
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i wspanialosci samych w nadchodzacym tygodniu zycze:-))))
P.S. Dziekuje Wam za pamiec o mnie i za wszystkie dowody Waszej zyczliwosci w postaci komentarzy, ktore zawsze ciesza serce:-)

piątek, 3 lutego 2012

Przyjaciel........

    To piekne, nacechowane magiczna wrecz "aura" - slowo znane nam juz od najwczesniejszych lat dziecinstwa, poprzez kolejne okresy naszego "rozwoju", ewolucji naszej percepcji , podstawowych zmyslow - przybierajace coraz to inne formy, okreslajace sie proporcjonalnie do naszych przezyc zwiazanych z konkretnymi sytuacjami - wlasciwego znaczenia nabiera....No wlasnie, kiedy????

   Ja mysle, ze slowo "przyjaciel" troszeczke jednak uleglo dewaluacji, czesto zdarza sie bowiem pomyslec o Kims: "Przyjaciel"...nacechowac Go troche "na wyrost"przypiac to wyjatkowo cenne "odznaczenie" a nieco pozniej wydarzy sie COS, co kaze nam, tkwiacym  w ogromnym rozczarowaniu, dzieciecym czesto zaskoczeniu, takim...bolesnym zaskoczeniu - "oderwac" to slowo od konkretnej Osoby i zamknac je ponownie bardzo gleboko w naszym sercu, zarezerwowac dla...Kogos, kto okaze sie go wart...kiedys....

    Przyjaciel w moim rozumieniu tego slowa to Ktos, kto wie o mnie wszystko, zna mnie wiec a mimo to nie przestaje kochac. Nie jest to rzecz jasna milosc porownywalna do milosci miedzy kobieta a mezczyzna,milosc matki do dziecka..lub odwrotnie...jest to...nieco inna "barwa" milosci, niezwykle wazna, pouczajaca i wnoszaca mnostwo bogactwa w nasze zycie...
  Przyjaciel to ktos, kto z radoscia przypina nam skrzydla, bysmy mogli siegnac naszych marzen, dzieli radosci ale tez smutki, rzecz oczywista - dotyczy to OBU STRON, poniewaz Natura uwielbia rownowage...Bierzemy ale dajemy rowniez i...to dawanie od dawna sprawia zwykle o wiele wieksza frajde niz branie....
       Pisalam juz kiedys, ze prawdziwy Przyjaciel wart jest tyle zlota ile sam wazy, pozniej nieco przeksztalcilam to okreslenie, piszac, ze...wart jest trzykrotnosc zlota w stosunku do swojej wagi....Chociaz w tej chwili dochodze do wniosku, ze nie ma tyle zlota na calym globie,mogacego zrownowazyc JEGO "wage"....
   Przyjaciel to Ktos, z Kim mozesz nawet stracic kontakt, zdarza sie, ze na pare lat a i tak, gdy sie z Nim spotkasz - masz o czym rozmawiac i...rozmowa Wasza nie przypomina pustej zonglerki slownej...ocierajacej sie o banalna rozmowe dwojki obcych sobie Ludzi..
   Bez przyjazni, tej prawdziwej w dzisiejszym skomercjalizowanym,pedzacym na oslep, odartym z podstawowych i najwazniejszych zarazem wartosci -  swiecie jestesmy ubodzy, w glebokim znaczeniu tego slowa - "taszczymy" bowiem w sercu powaznej wielkosci "wyrwe emocjonalno-uczuciowa"...Brak przyjazni oslabia i..."zaznajamia" nas, czesto w dosc bolesny sposob ze slowem znajdujacym sie po ekstremalnie przeciwnej stronie:        z SAMOTNOSCIA.........
  Dlaczego o tym pisze akurat dzis i akurat tu, niejako na forum publicznym o sprawach tak osobistych, dotykajacych intymnych zakamarkow sfery uczuciowej...?
   Ja nie wiem...Czulam, ze musze...dlatego pisze...
      Nie ma mnie w Kraju od pieciu lat i...niektore moje "przyjaznie" niestety, nie przetrwaly proby czasu...okazalo sie bowiem, ze glowne priorytety, ktore laczyly - nagle ulegly tak gruntownym przemianom, ze staly sie obce............hmm............Inne owszem sa i maja sie dobrze:-) Te wlasnie, ktore na "przyjazn" jakos wczesniej nie rokowaly...
  Mam taka dawna, jeszcze z ogolniaka - Przyjaciolke, ktorej nie widzialam od wiosny 2006 roku, mieszka 1000km stad, gdzie jestem ja...Francja stala sie Jej domem, choc Jej serce jest tam, gdzie moje....w Polsce..... Rozmawiamy o wszystkim (sa telefony, na szczescie:-)), smiejemy sie razem, placzemy razem, "pomagamy" sobie na odleglosc w zakresie zmian dekoratorskich i w zakresie "zmian zyciowych"...Po kazdej takiej rozmowie czuje przypiete skrzydla, Ona twierdzi, ze "ma tak samo" :-) Mam tez moja Sistar;-) mieszka calkiem blisko, troche ponad 600km;-)))) i tez "przezuwamy" ze soba rozne tematy i te zabawne i te mniej....I tez boleje, ze Ona jest TAM a nie TU.  Ale to, czego naprawde mi brak, to ta symboliczna kawa z bita smietana ,kremowe ciacho w znanej kafejce (wiem, ze tuczy, ze kalorie, no i co z tego, skoro pozniej bedziemy jedna druga pilnowac, by je spalic;-))))))) ...To szeptane niczym szyfr slawnej enigmy relacje ze spotkan takich, czy owakich, to szeptane skargi, refleksje, zarty w sluchawke poznym wieczorem lub....noca...To wspolne "tarapaty" i wylazenie z nich....to wreszcie wspolny wypad do miasta na "buszowanko" po sklepach i kupienie (jak moim przypadku na przyklad) o numer za duzych butow, tylko dlatego, ze byly "wyjatkowe" , niezwykle "potrzebne" no i przecenione (NAJWAZNIEJSZY ATUT! )z koszmarnej ceny czterocyfrowej na..trzycyfrowa:-)))) Z pudlem pod stolikiem pilysmy pozniej wspaniala kawe latte, pamietam nawet w tle kojace rytmy E. Claptona....i...oprozniony niemal do dna portfel:-)))
            Dzis buty te stoja w mojej garderobie...skorkowe podeszwy tylko lekko zuzyte (pewnie bylam w nich ze dwa razy, na pewno nie wiecej) - ale....nie moge ich wyrzucic ot tak bo....sa PAMIATKA TAMTEGO cudownego dnia....ktory nie wroci i tylko te buty sa niemym swiadkiem, dowodem, ze TAMTEN dzien rzeczywiscie BYL..mial swoje miejsce w moim zyciu......Ktos powie: jestes sentymentalna..Owszem..Jestem. I jakos nie chce mi sie juz oduczyc tej cechy, ba, powiem wiecej: przylgnela do mnie niczym...idealnie dopasowana szpilka;-) "pamiatek" takich mam duzo, "wpadaja" w moje oczy zupelnie nieoczekiwanie, roztkliwiaja za kazdym razem, gdy podsuna wspomnienia....Ale tez "pokazuja" jakim DOBRODZIEJSTWEM zostalam obdarzona przez ...Los...
    Tu, gdzie teraz jestem, mam Znajomych...To...duza, bardzo duza roznica, nie tylko z uwagi na znaczenie slowa ale i tzw."cala reszte". Byc moze kiedys sie to zmieni....kiedys...ale nie teraz...
   Dbajcie wiec calym sercem o przyjaznie, sa niezwykle cenne i...rzadkie a kiedy sie przytrafia mozna je smialo porownac do wyjatkowego daru Niebios, pewnego rodzaju blogoslawienstwa "z Gory", ktorym nas OBDAROWANO....Wspolmalzonek,Chlopak czy Kochanek - chocby byl nie wiem jak dobrym CZLOWIEKIEM w najlepszym znaczeniu tego slowa (tu "Gora" mi poblogoslawila) - nie jest jednak w stanie zastapic Przyjaciela....Dbajcie, tulcie, chuchajcie i dmuchajcie na przyjazn, by sie nie "zgubila", bo strata okaze sie nie do naprawienia........
               ******



Zycze Wam Kochane...
Najprawdziwszych na swiecie Przyjaciol, takich naprawde od serca i magicznego weekendu:-))))

środa, 1 lutego 2012

Deserowo dzis bedzie:-))))

...Ale w przenosni, bo "wypieklam" sobie ... quiltowa mufinke w 3D :)) Moje "chwytki mufinki" kuchenne prezentowalam juz wczesniej a dzis pokaze w innej wersji:-)))
 ...do tego "pobawilam sie" w haftowane szpilki, ktore pelnia tu raczej role dekoracyjna niz uzytkowa:-))
 Mufinke wyhaftowalam na jedwabiu, jedwabnymi wstazeczkami, przytwierdzilam kilka dekorkow - pozostalosci po uszkodzonej bizuterii...

 Mysle, ze prezentuje sie slodko, stad Kochane taki "deserowy look";-))



 ...Ponadto....z "wiekszych rzeczy".... uszylam zaslony do sypialni z tkaniny toile-de-jouy... 100% bawelna, lekko sztywna tkanina, dosc dobrze sie uklada, polaczylam ja z kremowa tkanina w lacinskie napisy, pomimo roznorodnosci "tematyki" - polaczenie to wyglada - moim zdaniem - dobrze.
Doszylam jeszcze cos....w rodzaju pseudorolet, tkanina jest lniano-bawelniana, dosc przeswitujaca, jako wykonczenie dolne doszylam dekoracyjna plise i powstal komplet.
Na lozku lezy wprawdzie "stary" quilt ale to dlatego, ze nowy, pasujacy do zaslon i ogolnej kolorystyki sypialni..."tworzy sie". Gdy go skoncze, spokojnie bede mogla powiedziec, ze jest to jedna z moich lepszych prac...Gdy go skoncze, rzecz jasna;-)))

 Nadruk jest kremowo-czekoladowy na szarym tle (tak podal Producent), choc moim zdaniem tlo lekko wpada w szary wrzos;-) A moze tylko mi sie wydaje???
...Kolejne serca zawisly przy sznurach podtrzymujacych zaslony....

 ...Popelnilam takie...malenstwa:)))) dluga szklana fiolka pochodzi po perfumach, ten klosik to prezent od mojej Sistar:-)))


..zawieszki powstaly z serc ze sklejki, ktore okleilam wydrukami i przytwierdzilam "resztki" bizuterii...


 ....kilka jeszcze innych "szpilek", wetknietych w "bezy" (pokazywalam je juz)...



 ...Ponizsza "pseudoszuflada" powstala ze skrzyneczki i mosieznego uchwytu do zaslon... Troche ja "otuningowalam i...poleci do pracowni. W pracowni tez zaszly zmiany...pokaze przy najblizszej okazji:-)))
 Ponizsze pudeleczko wykonalam juz wczesniej ale zapomnialam obfocic, zapomnialam po prostu o nim...robiac dzis fotki, natknelam sie na nie i...utrwalilam:-)))


 ...a wewnatrz kryje w sobie resztki bizuterii, ktore wykorzystam przy kolejnych projektach...
 Komplet sloiczkow do ziolowych przypraw wloskich "ujelam" skrzyneczka, w ktorej otrzymalam od Kochanej Palmette swieczki...Swieczki dekoracyjne "sie wypalily" a skrzyneczki nie mialam sumienia sie pozbyc wiec.....dokleilam do niej "nozki", postarzylam, nakretki od sloikow okleilam wydrukani na plotnie, dodalam postarzona tasme i...voila;-)
 ...Nici....nowe kolorki, z ktorych niewiele juz zostalo. Swoja droga bardzo, bardzo mi milo, ze sie Wam podobaja do tego stopnia, ze nie nadazam z cieniowaniem:-) Czekam na dostawe "swiezego" jedwabiu:-)))

 Poczynilam tez sloiczek na resztki nitek...tusal..
I....to by bylo na tyle...
Kochane: mam pytanie w zwiazku z zamieszczaniem postow...Otoz, czy wolicie krotsze posty ale z wieksza czestotliwoscia, czy w takiej formie jak dotychczas ale nieco...rzadziej;-))) Czekam z niecierpliwoscia na Wasze sugestie:-)

 
Kochane, zmykam do pracy, sciskam Was wszystkie bardzo, bardzo serdecznie, zycze slonca i megapozytywnej energii i ogromnych garsci inspiracji:-)))))))
Do "nastepnego":-)))))))))))))))))))