sobota, 5 stycznia 2013

Styczen.....

      Kochane!!!!
Poniewaz jest to moj pierwszy w Nowym, 2013 Roku wpis - zycze Wam Wszystkim wyjatkowego roku, niech przyniesie Wam mnostwo najmilszych niespodzianek, mnostwo usmiechu i oczywiscie weny tworczej:) Dziekuje Wam rowniez za wszystkie zyczenia i za zyczliwosc w ocenie moich prac:) Przypomniala mi sie wlasnie pewna...historia....uwielbiam do niej wracac....
               Pewien starszy Czlowiek snil, ze spaceruje z Panem Bogiem po opuszczonej ale niezwyklej w swej urodzie  plazy...Morze bylo spokojne, laskawie obmywalo stopy Rozmowcow....Po niebie zas przesuwaly sie sceny zycia owego Czlowieka i...odbijaly je na zlocistym piasku....Gdy Wedrowiec ow patrzyl na slady stop ...raz widzial dwa rzedy sladow - raz tylko jeden...Zapytal Boga:
"Panie moj, zauwazylem, ze w najsmutniejszych momentach mojego zycia jest odbity na piasku tylko jeden rzad sladow...Nie rozumiem tego...Obiecales mi, ze zawsze bedziesz przy mnie....Dlaczego wiec w momentach mojego zycia, w ktorych najbardziej Cie potrzebowalem - zostawiles mnie samego...?
Bog Mu odpowiedzial:
- Moj drogi Przyjacielu. kocham Cie i nigdy nie zostawilbym Cie samego. Kiedy cierpiales najbardziej i najbardziej mnie potrzebowales, bylem przy Tobie... Widzisz te pojedyncze rzedy sladow..? - Wtedy Cie nioslem...."
   Zapewne wiele z Was ja zna...za kazdym razem gdy o niej wspomne nasuwa mi sie inny moral....
Styczen jest dla mnie miesiacem pewnego uspienia...moze nie w sensie doslownym, w przenosni raczej...nie mniej jednak to w styczniu zwykle powstaja mniejsze "tforrki" i nie z lenistwa bynajmniej ale z tego prostego powodu, ze pracujac nad malenstwami czesciej kontempluje moje wewnetrzne "byc"...Stad tez ta historia...I...przyznac musze, ze nieraz zdarzylo mi sie czuc, ze samotnie brne przez owa "plaze"...tymczasem mija troche wiecej czasu i okazuje sie zwykle, ze nie bylam sama....
                                                                ***
  W tym miesiacu poczynic mi sie udalo niewiele wprawdzie ale jednak....Powstala kolejna, "styczniowa seria" zawieszek - po poprzednio pokazywanych nie pozostal nawet slad:))
 Przy okazjii zmienilam sposob podwiazania zaslon w kuchni.Jutowy sznur o srednicy ok 2cm plus zawieszka. Moze nie jest  to tak do konca "konwencjonalny" sposob dekoracji okna...ale chyba dobrze wpasowal sie w klimat kuchni...? ;-))



 Druga zawieszka to efekt polaczenia nadruku i haftu tasiemkami jedwabnymi:)


 Trzecia....Drobno tkany len, bawelniana satyna ,prosty motyw...polaczenie kilku technik haftu plus nici kaszmirowe i jedwabne, ktore pocieniowalam;-))





 Ponizszy komplecik moze pelnic podwojna funkcje: zawieszek i...podkladek, bardzo praktycznych zreszta - pod kubek z goracymi napojami. U mnie sprawdza sie ow "patent" doskonale...

 Wzor krzyzykowy stworzylam sobie w pamieci, nici, ktorymi go haftowalam, czyli jedwab rowniez pocieniowalam...kilka nadrukow, szczypta koronki, pare skrawkow bawelny kolorystycznie dopasowanej i...podkladka gotowa.




 Ponizsze fotki ukazuja podkladki po przepikowaniu recznym...Nabraly nieco "plastycznosci" w formie.Mysle, ze wygladaja lepiej..




 Kolejna....w formie dzwonka wprawdzie ale niekoniecznie z przeznaczeniem dekoracji swiatecznej:-)

 Sposob wykonania podobny : nadruczek, koronka..tasiemki...kremowa bawelna pocieta na 2cm paseczki, zszyta i polaczona z tkanina toile-de-jouy...


 I...jeszcze jedna w formie smuklego serca...


 ...W ponizszej skorzystalam z metody aplikowania motywow plus haft wstazeczkowy...




Popelnilam tez...pudlo na ciastka...w nieco nostalgicznym klimacie i....
dolaczylam do powyzszego dwa mniejsze....Wygladaja na naprawde "zmasakrowane" czasem...Nie jest to klasyczne decu...chodzilo mi o nieco inny efekt.

 W podobnej "technice" powstala ponizsza puszka na herbate...Pierwotnie kryla praliny, obecnie jej przeznaczenie jest inne. Uchwyt przykrecila i dodatkowo podkreilam. Jest drewniany..Kochane, nie wyrzucajcie puszek, zwlaszcza tych o niepospolitej formie:) Mozecie za pomoca kilku prostych trikow nadac im nowe zycie:)
I...od jakiegos czasu, wlasciwie dlugiego czasu szukalam lampy do kuchni. Poprzedniej mialam serdecznie dosc, zaczelam wiec poszukiwania...Te, ktore pasowaly, przyspieszaly mi tetno jednoczesnie swoja cena...Ponizsza wyszperalam na ebay´u i...kupilam za...tadaam!!! 16 €!!! W porownaniu do tamtych - to symboliczna kwota. Kupilam. Mam:)))!!!!
Miala jednak lampa i mankament...czarny, obskurny kabel, na ktorym wisiala....Uszylam wiec tunel, trzykrotnie dluzszy od dlugosci kabla...ktory w ow tunel zostal wciagniety i...mysle, ze teraz wyglada estetycznie.
...ma 40cm srednicy, wiec malenstwem nie jest. Ciesze sie jak dziecko....

     Wiecej nic nie udalo mi sie poczynic....coz, styczen;-) Wspomnieniami wracam do minionych Swiat...Byly magiczne:)
 Nie tylko dla nas:)
...przede wszystkim chyba dla Dzieci:)

 ....Choc aura raczej do swiatecznych nie nalezala;-)))

Pomieszczenie...w ktorym Swiety Mikolaj pozostawil prezenty wygladalo kilka minut po tym, gdy wpadly don Dzieci - niczym krajobraz po burzy:)))))))))))
 Kochane!
 Na koniec dzisiejszego wpisu......prywata:(
     Kilka Babeczek napisalo mi w mailach, jeszcze w grudniu, bym w tym roku jednak zglosila swoj blog do konkursu Blog Roku 2012, w kategorii : Zainteresowania i pasje.. W poprzednim roku rowniez mialam tego typu sugestie od Was ale bloga nie zglosilam, uznalam wtedy ze nie mam zadnych szans. Tym razem jednak podpowiedzialy mi Dziewczyny, ze moze w ten sposob zwroce uwage ktoregos z Wydawnictw na swoje prace i byc moze uda mi sie napisac dla Was ksiazke poswiecona temu, co tworze, wraz z opisami wykonania ...Pomyslam...moze jednak warto...?
   Zglosilam wiec bloga i ...tu moja prosba. Licze na Wasze poparcie...byc moze oczekuje zbyt wiele ale mimo wszystko postanowilam srobowac...Jesli jakims cudem zakwalifikuje sie do finalu i trafi mi sie nagroda, jakakolwiek by nie byla - chetnie zrzekne sie jej na rzecz fundacji charytatywnej lub zorganizuje losowanie wsrod moich Czytelniczek albo...przekaze Komus, komu naprawde bedzie potrzebna. Chce wydac ksiazke w jezyku polskim, to wszystko. Niczego wiecej nie oczekuje. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii... Bede wdzieczna za wszelkie sugestie..
  Tymczasem zycze Wam Kochane wspanialego weekendu ( u mnie pogoda "niewspaniala": szaro i mokro, sniegu zero, wrrr!) ...
Usciski sle:)))

poniedziałek, 31 grudnia 2012

LOSOWANIE!!!!!


Kochane!!!!!
Przepraszam za opoznienie:( Bezposrednio z mojej winy nie wyniklo - choc posrednio w sumie tak...bo nie umiem naciagnac czasu. Sadzilam, ze punktualnie sie wyrobie...Niestety...
 A moze stety, bo dzis, w dniu moich urodzin przy pomocy Monsieur Random.org pozwolilam sobie wylosowac Osobe, ktora mam nadzieje mile zaskoczyc. A jest nia.....tadaaaam:




                                                               Burana25!!!!!!!!!!!!

Kochana Burano! Gratuluje!!!! Prosze o info na maila odnosnie szczegolow wysylki:)) Wszystkim Wam Dziewczyny serdecznie dziekuje za zabawe i...mam nadzieje spotkac sie z Wami przy okazji kolejnego losowania "na tzw. dobry poczatek 2013 Roku", ktore nastapi niebawem:)

Zycze WAM wszytkiego, co najlepsze, najpiekniejsze w Nowym 2013 Roku i oczywiscie Tym z Was, ktore "ida potanczyc" - szampanskiej zabawy!!!!!!!


Do zobaczenia "za rok" ;-)!!!!!!!!!


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Jest taki...dzien...jedyny w calym roku....



Witam Was...

...Czekam na Siostre....ma przyjechac lada chwila...Przycupnelam "na moment" w kuchennym kacie z laptopem rozlozonym na kuchennym blacie, w otoczeniu rozsypanych grzybow suszonych, pomaranczy, gozdzikow....W tle unosi sie zapach barszczu wigilijnego, gotowanego na wywarze z owych grzybow...studzi sie wigilijna kapusta z suszonymi prawdziwkami, zaprawiona mielonymi orzechami z dodatkiem sliwek ....Drugi garnek...choc przykryty..zdradza niewinnie swoja "zawartosc" unoszacym sie aromatem cynamonu, anyzu,gozdzikow, wedzonych owocow gotowanych w towarzystwie laseczki wanilii....Choc zmeczona, zaczynam czuc ...ze Najpiekniejsze Swieta w Roku cichutko pukaja do drzwi.....

   Moje siodme Swieta poza Krajem.....Wlacze jeszcze Noworoczny Koncert Trzech Tenorow (Placido Domingo, Hosé Carreras i niezapomniany Luciano Pavarotti) by poczuc MAGIE minionych Swiat, ktore juz nie wroca: Swiat w Polsce...Tu na tym skrawku badz co badz obcej dla mnie ziemi mam odrobine mojej Polski...Mam moj barszcz, uszka, pierogi...kompot z suszu....Mam choinke i...najwazniejsze: mam wspomnienia...Przypominam sobie swieta 2002, 2004, 2005....cofam sie wstecz...1984, ´83, ´77.......Wspomnienia zacieraja sie...ale zapachy i pojedyncze chwile pozostaja....Mysle, ze smak prawdziwej nostalgii za MINIONYM poznac mozna tylko spogladajac wstecz z perspektywy czasu....Czas....Pan naszego istnienia....Laskawy ale i bywa okrutny. Podobno mozna go ujarzmic....Ja nie potrafie...Jeszcze nie...To raczej on ujarzmia mnie i bezlitosnie "dostosowuje" do siebie.....Nie walcze z nim...Nie potrafie zacisnac w dloni wiatru, by zatrzymac go "na zawsze" - wiec jak moge wygrac z czasem..???








   Jutro a wlasciwie juz za kilka godzin kolejne Swieta w moim zyciu...Jakie beda? Czy magiczne..? I co jest owa MAGIA? Prezenty..? Nie...To tylko detale, ktore mowia: pamietam, kocham, mysle..jestes.. Magia sa Ludzie, gromadzacy sie przy wigilijnym stole...Ich bliskosc...Usmiech, czule gesty...Magia sa zapomniane wasnie...spory odlozone na najwyzsza polke naszej swiadomosci by ulec - oby - zapomnieniu....Magia sa zyczenia...Gdy skladam zyczenia...bardzo ale to bardzo staram sie by byly PRAWDZIWE, tzn. gdy zycze Komus zdrowia, to naprawde chce, by choroby tego Kogos omijaly, gdy zycze milosci - widze dana Osobe otoczona miloscia niczym skrzydlami Aniola...To jest magia, w ktora wierze. Wierze w moc wigilijnych zyczen, ktore - o ile skladane sercem, wyartykulowane ustami - MUSZA sie spelnic...Nie moze przeciez byc inaczej????



  Gdy "ogarniam" pamiecia miniony rok....Mysle, ze pomimo zawirowan, pewnych problemow i trudnosci, ktore przeciez sa obecne w zyciu kazdej z nas - rok byl dobry.Nie, nie byl dobry - byl wspanialy!!!! Duzo sie nauczylam, poznalam fantastycznych Ludzi, poznalam wiele z Was - sa to cudowne znajomosci, ktorych za zadne skarby nie chcialabym utracic - sa tak cenne jak czarne, niezwykle rzadkie  - perly w naszyjniku...Nie przychodzi mi na te chwile zadne lepsze porownanie do glowy...



    Na kilku Osobach sie zawiodlam. Nawet bolesnie.Szukam w sobie zalu do Nich....Nie znajduje...Wiem bowiem, ze wszystko co otrzymujemy od Losu - nie jest nam "dane na zawsze"...Jest nam dane "na chwile" po czym umyka...Przypomina to troche strumien gorski.....plynie w jednym kierunku....zmienia sie w rwacy potok.....Wszystko wokol nas sie zmienia, czasem tylko tego nie dostrzegamy...tak bardzo pochlania nas..PRZYZIEMNOSC...ktora przeciez takze stanowi powazna czesc tresci naszego zycia....Dlatego..Nawet jesli dawny Przyjaciel zawiodl...Ktos odszedl - nie czujmy zalu... MUSIAL byc w naszym zyciu, by uczynic je wyjatkowym i MUSIAL odejsc, by zrobic miejsce NOWEMU w lepszej moze - kto wie? - formie i tresci...

   Ktos zapyta: dlaczego o tym mysle i w dodatku intymne mysli goniac zapisuje je bez cenzury i kieruje w "eter"...Nie wiem....Bo moze nie czuje potrzeby by opisywac co uszylam, wyhaftowalam, powiesilam, przemalowalam....Bo moze i tym razem "trwam w zatrzymaniu" i wsluchuje sie w siebie? Bo zamiast wylaczyc piec kuchenny i wyspac sie wreszcie choc w jedna noc w roku - jestem akurat TU...? Ja chce TU byc...Chce wirtualnie podzielic sie wirtualnym oplatkiem z WAMI, chce zyczyc WAM najpiekniejszych SWIAT, chce byscie byly kochane, usmiechniete byscie przede wszystkim CZULY milosc, jaka WAS otacza...Byscie nadal tworzyly cudne przedmioty...upiekszaly swiat wokol siebie...By swiat odwdzieczyl sie WAM za WASZA wrazliwosc, TE z WAS z kolei, ktore blogow nie macie ale wiernie czytacie "nasze" blogi , zostawiajac przemile "slady" WASZEJ bytnosci u nas - niczym Aniolowie - rozsiewacie pewnego rodzaju blogoslawienstwa, ktore objawiaja sie w postaci....WENY...MOTYWACJI...Dziekuje WAM za WASZA bezinteresownosc...To cenny prezent i deficytowy zarazem....DZIEKUJE........

  Wracajac jednak do owego DNIA....a..wlasciwie WIECZORU, ktorego wyjatkowosc - moim zdaniem -jest niepodwazalna...Uczynmy go jedynym w swoim rodzaju...niech Nasi Najblizsi wspominaja go z usmiechem...moze roztkliwieniem nawet....tesknota...Niech bialy obrus bedzie symbolem czystosci serc a..serwowane potrawy wyrazem ...MILOSCI...Niech rozmowy i wspomnienia przywolaja Drogich naszemu sercu NIEOBECNYCH ale tylko po to, by najczulej, najpiekniej podziekowac Im....ze byli w naszym zyciu, czyniac je bogatszym a przez to - wyjatkowym wlasnie......WDZIECZNOSC....Wdziecznosci nie musimy sie uczyc - ona tkwi w nas:) Czasem moze nieco ukryta, wystarczy ja przywolac - pojawi sie i sprawi, ze ZOBACZYMY cudowne zmiany wokol nas...najpierw drobniutkie, moze  nawet niezauwazalne z poczatku...CZAS dolozy jednak staran by...staly sie WIDZIALNE....ODCZUWALNE....Zycze WAM tego:)!

Zycze WAM jeszcze...tego, o czym pisalam: MILOSCI, bo bez Niej nic sie nie liczy...a wszystko zatraca swoj sens....Zycze by marzenia, ktore snujecie - SPELNILY SIE ...Zycze WAM jeszcze...KREATYWNOSCI i - niewazne - duchowej, czy artystycznej - niech uszlachetnia WASZE istnienie...Zycze WAM pieknych wspomnien - ale nie zatracajcie sie w przeszlosci - one wskaza czesto rozwiazania przedziwnie trafne w odniesieniu do terazniejszosci...Wszystko to razem zamyka sie pieknie w moim najwazniejszym zyczeniu kierowanym do WAS : Zycze WAM Magicznego Klucza Do Szczescia...Uniwersalnego, bo pasujacego do niemal wszystkich Drzwi.....
Najpiekniejszych Swiat Bozego Narodzenia Kochane!!!!!!!