Dzis o...ciuchach, fatalaszkach, szmatkach bedzie;-)))))
Ciuchy bowiem a wlasciwie sam proces ich tworzenia to moja najstarsza i ukochana pasja, hafty i dekoracje do domu plasuja sie raczej na...pozycjach nieco dalszych...Ponizsze modele powstaly z mysla o zimie 2011-2012, inspiracja byly :
- Dom Mody Prada by Miuccia Prada
- Boss Black
- Armani by Giorgio Armani
Prawde mowiac te trzy powyzsze firmy rzeczywiscie tworza "o Kobietach i dla Kobiet". Dodalabym tu jeszcze Valentino, choc sam Mistrz jest juz na zasluzonej emeryturze i dyrektorem artystycznym Domu Mody Valentino jest "Nie-Wloszka", bardzo mlodziutka zreszta, choc perfekcyjnie - moim zdaniem - uchwycila glowne status qvo, ktoremu "singnore Mario" byl wierny przez cale lata a dzieki ktoremu marka rozpoznawalna byla niemal na ulicy bez koniecznosci sprawdzania metki;-))))) Takze te cztery firmy zwykle inspiruja mnie przy pracy nad "szmatkowymi nowosciami":-)))))
Dodatki, ktore wykorzystalam, nie sa w calosci mojego autorstwa, podaje zatem marki.
Ponizsza sukienka, moim zdaniem pasuje niemal do kazdej figury, pomimo tego, ze ma z przodu kontrafaldy, dosc mocno zaprasowane. Wykonana z: 100% kaszmirowej welny (gorna czesc) oraz bardzo ciezkiej, welnianej krepy (to dlatego kontrafaldy nie maja prawa odstawac a calosc lezy doskonale). Producentem obu wykorzystanych przeze mnie tkanin jest wloska firma, ktorej Giorgio Armani zleca produkcje tkanin do swych kolekcji (na brzegach fabrycznych tych tkanin ta marka wystepuje).
Baleriny wykonane ze skory i koronki - ZARA, z linii "woman"
Pozostale dodatki:
Kolczyki :Bijou Brigitte
Zegarek: Emporio Armani, limited edition.
Bransoleta : Pandora.
Kto mnie zainspirowal???? -Prada. Bardzo podobna sukienke zobaczylam w niemieckim voque´u i...zakochalam sie. Oryginal nie mial zaprasowanych faldek przy dekolcie, reszta - identyczna, lacznie z krysztalkami (svarovski)
Ponizsza bransoletke prezentowalam w poprzednim poscie i...miala byc niesmiala zapowiedzia tego, co chcialam pokazac dzis....Powstala wlasnie z mysla o tej konkretnej sukience...
Acha, dodalam kieszenie, wpuszczane w szwy boczne;-)))
Odcien skorki balerin i gory sukienki sa w 100% identycznie, wiec udal mi sie calkiem przypadkiem "kolorystyczny strzal w 10" ;-)))
Dylemat z zamkiem krytym: czarny, czy bladopudroworozowy???? Wygral czarny, sek w tym, ze musial byc idealnie niemal wstawiony. Udalo sie. Natomiast zaszewki gorne musialy sie idealnie pokryc z tymi dolnymi. Udalo sie. Rowniez podszewka wystepuja w dwoch, identycznych odcieniach, musi byc idealnie skrojona pod wzgledem dlugosci, by np. czarna czesc dolnej podszewki nie "przeswitywala sie" przez cieniutka warstwe kaszmirowej jasnej "gory" sukienki. Typ? "koktajlowka" - tak bym ja okreslila...(sukienke, rzecz jasna)
Kolejna sukienka....(kocham sukienki ale o tym wiekszosc z Was juz wie:-))) ) powstala...dosc spontanicznie, chcialam prosta, tym razem niedopasowana, luzna wrecz ale z "tym czyms" co wyrozni ja sposrod wielu innych... Na poczatek tkanina....Cieniutki, choc z wlosem 100% kaszmir, ta jest bardzo leciutka choc naprawde grzeje, pomimo dlugosci rekawa:-)))))
Dodatki: torebka a wlasciwie kosmetyczka - Dior. Material: satyna, roze "dolozylam" ja...
Czolenka: Bagatt, material: skora jagnieca.
Rzut na detale: ozdobna plisa wokol szyi powstala z jedwabnego zakardu (produkcja dla: M.Valentino) a obszylam ja perlami naturalnymi,rzecznymi oraz koralikami z polerowanej kosci sloniowej (kupione za bezcen na ebay´u)....
...perelki sa krzywe ale...to ich zaleta, w kazdym razie w tym konkretnym przypadku;-)
Koraliki wykonane sa z naturalnego surowca, dlatego wystepuje roznica w odcieniach poszczegolnych sztuk....
Kolejna "propozycja" to...elementy quiltu na spodnicy.... Spodnica powstala z "resztek" po plaszczu, ktory pojawi sie za chwile.... Spodnica wykonana jest z baaaaaardzo cieplutkiego i niebiansko miekkiego lodenu, wyprodukowanego ze 100% kaszmiru.
....na bocznej czesci spodnicy naaplikowalam "quiltowe" elementy, tym razem wykrojone z jedwabiu : surowki jedwabnej i z jedwabnego szantungu. Koraliki, ktore gdzieniegdzie wystepuja sa z naturalnego drewna....
Dodatki: sweterek (100% kaszmir) Ralph Lauren (kupiony na e bay´u za niewielka kwote) - troche go "otuningowalam" przy dekolcie - hafty wiec mozemy rowniez umieszczac na fatalaszkach- nie tylko na pudelkach;-))))))
pasek z lakierowanej skory, czarny: Versace
Torba: skora nappa, Giorgio Armani
Czolenko-mokasyny (???) z zamszu : Cinti
Ponizej rzut oka na dekolt sweterka, haftowalam moherowa welna, dodalam koraliki ze szkla (odporne na ewentualne prasowanie) oraz cekiny ( z tymi przy prasowaniu TRZEBA uwazac, niestety)
Inna wersja tego samego stroju z balerinkami..
Baleriny: lakierowana skora, Prada.
I...ostatni moj "wypust" to plaszcz...dosc nietypowy w formie byc moze ale lepiej prezentuje sie na Kobiecie, niz manekinie, w tym przypadku:-)))))
Linia "boule" zabot wykonany z jedwabiu, ktory staralam sie dobrac kolorystycznie do odcienia glownej tkaniny, czyli w tym przypadku kaszmirowej welny.
Doskonale prezentuje sie w towarzystwie kozakow z wysoka cholewka (zaslaniaja mi kolana, ktore zima bardzo daja sie we znaki, coz....starosc nie radosc;-)) ) - przy swojej dlugosci do pol kolana. Ocieplilam go pianka (plaszcz) - mysle ze niepotrzebnie, bo i tak jest bardzo cieply, mozna pod spod wlozyc sweterek z krotkim rekawem - a jestem typem zmarzlucha;-)
Dodatki: wysokie kozaki z czarnej skory cielecej - Boss Black
Torebka- skora jak wyzej, Les Copains
Wersja plaszcza z grubym szalem, ktory powstal ze....sfilcowanego swetra:-))))
Surowiec: 100% kaszmir.
Broszke wymodzilam sama
Plisy szala to kombinacje czarnej podszewki, jedwabnej koronki oraz zakardowej, bawelnianej tasmy...
I...surowiec, z ktorego powstaly plaszcz i spodnica "resztkowa". Inspiracja dla plaszcza byl M.Valentino, szablon powstal z "burdy", nieco go zmodyfikowalam i "nagielam" do potrzeb wlasnych;-)
Wiem Kochane, ze post dzisiejszy byc moze tematycznie odbiega od ogolnych zalozen bloga. Jednak...."Wszystko co kocham" to...poza Mezem i Synkiem, historia i architektura, muzyka i haftami, rowniez ciuchy...Moze nie same ubrania jako takie, bo czesto rozstaje sie z nimi bez zalu - ale sam proces ich tworzenia daje mi ogromna radosc...na dodatek byl to kiedys nie wyuczony wprawdzie ale....wykonywany moj ulubiony...zawod....Mam wiec nadzieje, ze wybaczycie mi dygresyjnosc tego wpisu i o ile nie zanudzilyscie sie i nie zasnelyscie [ ;-)))) ] - nieskromnie licze, ze moze dostarczylam jakichs inspiracji Tym z Was, ktore realizuja sie na plaszczyznie ciuszkowej:-)))))
I jeszcze a propos tkanin: kocham sie w kaszmirze, jako tkaninie "zimowej" (dlatego jesli kupuje welny, w 90% sa to kaszmiry wlasnie), bo:
-nie gryza,
-sa cieplejsze niz tradycyjna welna owcza, czy nawet angora
-oddychaja, wiec nie pocimy sie w nich (ja tu mowie o prawdziwym kaszmirze...)
-sa niezwykle lekkie, nawet w przypadku welen plaszczowych
-zima nieocenione, nie musimy wkladac pod sweterek podkoszulek
- dobrze znosza pranie na mokro jednak przy uzyciu delikatnych srodkow.
To byly zalety. Teraz WADY , tak, tak kaszmir ma wady:
- uwielbiaja go mole zarloki!!!!!! Jest miekki, szlachetny, widocznie doskonale sie go "wcina" - doradzam kulki lawendowe lub z drewna cedrowego. NIE NAWIDZE NAFTALINY, prozno szukac jej u mnie w domu;-)
- druga wada to...niestety cena :-( Ale i tak po przeliczeniu wszystkich kosztow plaszcz z kaszmiru uszyty wlasnorecznie stanowi 1/5 ceny sklepowej (Np. Porownalam gotowy plaszcz G.A w butiku i ten, ktory "splodzilam" sama. I wyszlo taniej)
Nastepny post bedzie...o prezentach jakimi mnie obdarowaly Dobre Dusze z naszego blogowego Swiata ale nie tylko. Cicho siedzialam bo troche "dzialalam" rowniesz na szczeblu robotkowym.
No i jeszcze jedna wiadomosc dla Tych z Was, ktore pytalyscie o moja ksiazke:
KSIAZKI NIE BEDZIE, przynajmniej na razie i przynajmniej w Polsce. Zadne Polskie Wydawnictwo nie chce sie podjac wydania ksiazki z moimi pomyslami i tymi haftami, ktore pokazywalam na blogu oraz masa innych jeszcze, ktore zamierzalam opublikowac w ksiazce. Wydawnictwa UZNALY (niektore nawet nie przejrzaly moich prac, zbyt duzy wysilek i widocznie strata czasu), ze ta tematyka "NIE SPRZEDAJE SIE". Zgadzam sie w stu procentach! Jak ma sie sprzedawac cos, czego na rynku po prostu nie ma???!!!
Gdy bylam w Polsce, pytalam w kilkunastu (!!!!) ksiegarniach o ksiazki dotyczace haftow elzbietanskich, 3D, brazylijskich, bulionowych, crewel work, stumpwork, haftow weneckich ...Ekspedientki robily coraz szersze oczy i...odpowiadaly, ze nawet o takich haftach nie slyszaly, poza tym "Wydawnictwa nie chca drukowac" - Kto mi powie, czy to przypadkiem nie jest zamkniete kolo?????????
Odpowiedzi Wydawnictw mnie nie rozczarowaly - ich "profesjonalna postawa" - TAK. Bledne kolo....Tym moze niezbyt optymistycznym akcentem konczac- zycze Wam Kochane duzo inspiracji tworczych, odrobinki odpoczynku w tym przedswiatecznym szalenstwie (prezenty mam pokupowane, ufff, przynajmniej tyle).
Zycze Wam MAGII, radosci i slonca, rowniez w Waszych sercach, ktore sa WIELKIE. Ja to juz WIEM. Po prostu......















