niedziela, 7 października 2012

Brak mi rak.... Haft wstazeczkowy. Quilt..

Witajcie Kochane!

  Tytul posta mowi wszystko. Brakuje mi jeszcze jednej pary rak....wlasciwie to wiecej, niz jednej dodatkowej pary ale poniewaz nie chce przesadzac z pragnieniami, zadowolilabym sie w zupelnosci jeszcze jedna para rak://
  Przyznac musze, ze ostatnio rozwazalam "zamkniecie" bloga i ograniczenie aktywnosci blogowej tylko do odwiedzania  innych blogow ale KTOS mi to w sposob dosc...dosadny - to wlasciwe slowo - "wyperswadowal".....
  Ostatnio moje kontakty z netem ograniczaja sie do wyszukiwania nowych Dostawcow tkanin, nici, wstazek i guzikow...To pochlania mase czasu...Ale mimo wszystko warto...
  Synek chodzi na dodatkowe zajecia przygotowywawcze do szkoly - musze wiec Go odbierac wczesniej z przedszkola i wozic w zupelnie inne miejsce, poczekac tam i....odebrac Go...Plus masa innych "niewidocznych codziennosci", z ktorymi nalezy sie porzadnie rozprawic i...na tzw. "radosne tworzenie" czasu pozostaje w zasadzie juz niewiele...
  Mimo wszystko jednak...jesienne dluuuzsze wieczory zainaugurowalam kilkoma tforrami ;/

Powstal kolejny quilt, ktoremu nadalam tytul: "cztery pory roku"... Bedzie lezal na stole w jadalni:)
Planuje doszyc mu "towarzystwo" w postaci podkladek na talerze oraz koszyczka na pieczywo (koszyczek "sie tworzy" ).
 Tonacje wybralam pasujaca do kolorystyki jadalni, mialam troche klopotu z doborem tkanin, poniewaz zamawialam je w sklepach internetowych - nie mialam mozliwosci skonfrontowania rzeczywistych odcieni. Nie mniej jednak, mysle, ze sie udalo stworzyc konkretna palete barw:))

 Srodek quiltu- serwety przepikowalam recznie po uprzednim - rowniez recznym - naaplikowaniu wszystkich elementow zwiazanych z tematyka czterech por roku:)
Zastosowalam w przypadku tego konkretnego quiltu zupelnie inny rodzaj pianki (ktora umieszczamy zawsze wewnatrz, miedzy tkanina wierzchnia a tkanina spodnia) - marki Freudenberg, ktora za pomoca zelazka - bez pary!!! - naprasowujemy pod tkanina wierzchnia. W ten sposob, podczas pikowania wszelkiego rodzaju niedogodnosci w postaci niepozadanych marszen i ewentualnych przesuniec tkaniny sa praktycznie zniwelowane:) Od tej pory bede uzywac tylko tej pianki - po prostu zastosowanie jej w znacznym stopniu ulatwia ulatwia prace!
 Wzor jest mojego autorstwa, szablony wykonalam - tym razem - nawet na papierze:)))))) co w moim przypadku jest rzadkoscia:))) Pomyslalam, ze moga sie przydac, poniewaz sporo maili otrzymuje ostatnio z zapytaniem o wzory:)

 Elementy pozbawione aplikacji recznych postanowilam przepikowac maszynowo, oto efekty:
 Nie rysowalam na tkaninie motywow, ktore nastepnie mialyby byc popikowane. Po prostu polozylam quilt pod maszyne, wlozylam rekawiczki ogrodowe (tkanine latwiej jest prowadzic pod stopka) i..."jazda" :))
 Acha, informacja dla Tych z Was, ktore przymierzaja sie do pikowania - i to niekoniecznie quiltow, czy patchworkow - zwalniamy docisk stopki (!) oraz zakladamy inna stopke - ja korzystam ze stopki do wszywania guzikow. Mam wprawdzie specjalna stopke sluzaca do pikowania quiltow ( z transportem roznicowym) ale niestety, nie spelnia sie w przypadku pikowan fantazyjnych, gdzie w gre wchodza "esy-floresy"...
  Brzegi quiltu wykroilam linia falista, oblamowalam, nastepnie od lewej strony podszylam recznie. Gotowe.


Kolejna seria zawieszek w ksztaltach a lá boule:))))) Te z Was, ktore posiadaja juz moje zawieszki drewniane z najnowszej serii - moga je zastosowac w podobny sposob:)


 Ta ponizsza jest dosc...ciekawa:)) Motyw owieczki namalowalam a nastepnie czesciowo obszylam jedwabiem:) Mysle, ze moze byc ciekawa alternatywa dla motywow haftowanych lub aplikowanych.
Zawieszka w ksztalcie serca jest moim projektem:)


 Poduszka na igly i szpilki....rzecz banalna, by nie powiedziec/napisac: oklepana...a jednak w nieco innej wariacji na temat:) Uszylam ja calkowicie recznie, maszyna do szycia nawet jej nie "musnela". Wyszedl maly drobiazg w bardzo modnym stylu "primitive"...
 Motyw kwiata wycielam z kremowego, gotowanego kaszmiru, naaplikowalam na bawelniana krateczke vichy, dosc drobna i postarzona rzecz jasna (:// ) - w ten sposob dwie roznego rodzaju tkaniny po ich polaczeniu daja ciekawy efekt koncowy. Hafty wykonane sa moimi nicmi : cieniowana bawelna i jedwabiem.


 Hmm.....dynia.....jesien....miotla.....haloween....Zartobliwe ujecie tematu...

 Dynia powinna byc w kolorze "dyniowatym", jednak nie pasowalaby mi do wnetrz, wiec powstala nieco...nieco..."wyblakla" ;)))
 I........wiem, znow kapturek! Mam nadzieje, ze tym razem ostatni.....Poprzednie znalazly Nowe Wlascicielki a w miedzyczasie powstal - poza tym, ktory widzicie - jeszcze jeden:)
 Rowniez w tym przypadku wykorzystalam zarowno wlasne nici jak i wlasne zawieszki, ze o wzorkach do haftu nie wspomne:))))
Haftowalam polkrzyzykiem (petit point), bardzo, bardzo drobniutkim, uzyskujac dzieki temu dosc precyzyjne formy powstalych wten sposob elementow..


 Boczne rozciecie oblamowalam, wszylam tasiemki, na ktorych koncach umiescilam smieszne puchate "koncoweczki" ://
 Tyl popikowalam recznie, przod zreszta tez:)
 ...elementy zszywane byly z naprawde drobnych skrawkow tkanin, niektore maja wymiary 1cm x 1cm..Troche mrowcza to byla praca ale dla efektu koncowego chyba...bylo warto.



 Mam wprawdzie wlasne zawieszki ale tym...ponizszym nie moglam sie oprzec:) To malenka zajawka tego, co planuje....

 Kolejna seria ptaszkow i zastowania w nich haftu wstazeczkowego...Biale jedwabne tasiemki pocieniowalam w takich kolorkach, by wspolgraly ze wszystkimi rodzajami nici, ktore cieniuje.
 ...te "postarzenia" w zakamarkach wykonalam pedzelkiem, polsuchym z domieszka farbki akrylowej do tkanin...

 ...male zblizenie na detale....
 Wiem, dlugo mnie nie bylo ale moje prace chyba w jakims stopniu moga mnie usprawiedliwic???
Post ten wprawdzie mial byc "wyemitowany" nieco pozniej ale...poniewaz moj Ludzik jest "chwilowo" poza domem, moglam sobie pozwolic na kolejny wpis... Te z Was, ktore dotrwaly do konca - przepraszam za nawal zdjec (i tak to nie sa wszystkie fotki, ktore planowalam umiescic ale trudno) i jesli przynudzilam - rowniez przepraszam.
 Zycze Wam naprawde wspanialego tygodnia, mnostwa inspiracji i pomimo aury za oknem - przynajmniej u mnie, leje niesamowicie - usmiechu i pozytywnej energii!!
Buziaki sle:)

wtorek, 18 września 2012

wstazkowo i quiltowo, czyli..."po staremu" ;-))

Witam Was Kochane!!!!

 Dzisiejsze wrzesniowe popoludnie, opromienione letnim (jeszcze) sloncem, temperatura powyzej 24 stopni "wygnala" mnie do oranzerii z aparatem w..celu wiadomo jakim...kilka nowych tforrow "oczekiwalo" na uwiecznienie...
  Poniewaz mamy - prawie- jesien, ja jej nie czuje....stad na razie nie pokaze tego, co otulone zostalo jesienno-ziemistymi barwami, by niepotrzebnie nie straszyc aury za oknem:-)))))))))))

Mialam kilka sloiczkow....pomyslalam, czy nie moznaby im nadac nowego zycia w innym - moze lepszym- stylu????
Pokrywke zmatowilam papierem sciernym, pomalowalam na bialo (kilka warstw ), lekko przetarlam szmatka musnieta w brazowej farbie i..polakierowalam "na mat". W centralnym punkcie pokrywki wykonalam dziurke i w ten sposob zamocowalam dekoracje.
  Acha, na sloiczku nakleilam jeszcze odpowiednia etykietke "very schabby" ;-)) i...zabezpieczylam ja.
Co to moze byc???? Moze byc to byc typowy pojemnik na przydasie krawieckie - w moim przypadku sa to drewniane zawieszki ale doskonale spelni swoja role w lazience, gdzie moze moze pomiescic spora ilosc wacikow kosmetycznych:-))) Moze byc dekoracja w kuchni , wreszcie doskonale wygladac w nim beda pralinki:-)))))
   Kolekcje zamierzam powiekszyc - to jest prototyp:-)

Kolejny ptaszek....tym razem w tonacji rozu.....Powyzszy i Ponizszy haftowalam jedwabnymi tasiemkami, roznych szerokosci...
 ...dodalam drewniany charms z mojej ostatniej kolekcji....
 ...zblizenie na detale... qurcze, udalo mi sie nawet wiernie oddac kolorystyke:-)))))
 Klateczka obdarowala mnie moja Sistar:-))) Ptaszka rozmyslnie umiescilam PRZED klatka;-)
 Rzecz kolejna. Torba. A..wlasciwie "hobby-tasza" - tak ja "przechrzcilam" z uwagi na jej przeznaczenie. Nie jest dla mnie, bedzie cieszyc oczy bardzo fajnej dziewczyny, z ktora mam staly kontakt:-) I mnostwo niewyczerpanych tematow i jeszcze wiecej przegadanych godzin:-) Moja bratnia Dusza:-) Mam Kilka- nascie takich Dusz, za co nie przestaje blogoslawic dnia, w ktorym zaczelam tu pisac...Gdyby nie blog, nie poznalabym Ich...
  I tradycyjnie - odbieglam od tematu;-)
Ach, torba...No wlasnie: W centralnym punkcie umiescilam grafike na lnie, wydrukowana na atramentowce i odpowiednio zabezpieczona, po czym - wyszylam ja tu i owdzie, by dodac calosci szczypte "trojwymiarowosci"...(rymuje mi sie:-)  )
 ...nastepnie calosc popikowalam....Tkaniny: Moda, Whimsicals- tangled threads, Nordso.
 ...tyl torby wyglada tak:...
 Gorny motyw wyhaftowalam krzyzykiem, bardzo drobniutkim - juz jakis czas temu. Nie mogl  doczekac sie oprawy, wiec wykorzystalam go przy tym projekcie:-)
 I...........znow quiltowe domki....tym razem nie dla mnie...Dla pewnego chlopczyka, jako zawieszka na sciane.. Mam nadzieje, ze Mu sie spodoba....
 Dominujaca barwa tkanin jest bez, braz, krem i niuanse ceglastego rozu...


 Wszystkie aplikacje wykonane sa recznie, sciegiem niewidocznym, nastepnie po RECZNYM (!) zszyciu kazdego z domkow w jeden pas - popikowalam rowniez recznie wiekszosc domkow, jedynie kilka zostalo przestebnowanych maszynowo...


 ...nie moglo zabraknac drewnianych charmsow....
 Ponizszy ptaszek w pierwotnym zalozeniu, po polaczeniu z waska dluga puszka (wypelniona kamieniami) mial pelnic funkcje podporki do drzwi tarasowych. W efekcie wyladowal na konsolce...tymczasowo.....do nastepnego lata;-))))
 ...wzoru nie rysowalam, haftowalam napredce, co zreszta widac...jest...malo wypracowany, rzeklabym:-))
 Poniewaz do weekendu jeszcze kilka dni pozostalo, zycze Wam duzo sloneczka, przyjemnosci malych i tych naprawde duzych a przede wszystkim....USMIECHU, na przekor lub - pomimo wszystko!
Zatem...z usmiechem zegnam Was do nastepnego wpisu:-)