poniedziałek, 4 marca 2013

W pierwszych promieniach slonca....

Witam Kochane Czytelniczki, Was - Czytelnikow (bo Panowie sa wsrod nas:) ) i przemilych Podczytywaczy:)
  Wygrzewajac sie w pierwszych promieniach przedwiosennego slonca, zawsze przychodza mi do glowy pomysly czysto krawieckie:) W pracowni na manekinie wisza juz ciuszki z mysla o  nadchodzacej wiosnie...Projekty, ktore niedawno zaczelam - skonczone ... a dzis kilka tylko fotek wrzucam, bo "naszlo "mnie na zaslony do salonu a z wena jest tak...ze gdy sie pojawia - nalezy Ja maksymalnie wykorzystac:)))
Tak wiec.... Najpierw megawielkosci quilt.....280cm x 280cm...w 70% pikowany recznie, zszywany recznie i podszywany od spodu recznie. Podnioslam sobie poprzeczke w gore w tym przypadku, poniewaz inaczej przedstawia sie maly quilt pikowany recznie, a zupelnie innego nakladu pracy wymaga taki....moloch...
  Centralny panel quiltu zszyty zostal recznie, kazdy najmniejszy element aplikacji zostal wykonany recznie, podszyty pianka i podszewka - nastepnie popikowany i rowniez recznie....
 Pozostale podluzne panele doszywane byly jako odrebne elementy...
 Tkaniny....Wybralam - moim zdaniem - najlepsze pod kazdym wzgledem:
- Moda serii Puttin in the Ritz,
- Moda serii Grace
-Moda serii Lumiere De Noel
- Moda serii Luna Notte
-Qulter´s Basic serii rusty stripes
- Yoko Saito for Lecien serii Cenetanary Collection
- Oraz japonskiej firmy Daiwabo
Zamiast pianki wewnatrz zastosowalam Volumenvlies marki Freudenberg h 640 ( do przyprasowania)
oraz ekologiczna surowke bawelniana kremowa jako podszewke.
Ujecia detali....
 ...i pikowan....

 Tu na tej fotce quilt nie jest w rzeczywistym kolorze - fotka zbyt przyciemniona:(
 ...a tutaj ma odpowiednie odcienie....ja jeszcze ciagle walcze z aparatem:)
 Ten fragment pokazuje udane - moim zdaniem - polaczenie dwoch tkanin pochadzacych od zupelnie roznych Producentow: Wzor ornamentowy to Moda serii Puttin in the Ritz - ponizej Quilter´s Basic serii rusty stripes...
 I.... stworzylam jeszcze nowy wzor xxx..Kiedys....Gdzies...w jakiejs restauracji zobaczylam reprodukcje pewnej akwareli, ktora urzekla mnie ....pastelowa tonacja...Obraz zapamietalam lecz nie na tyle dobrze by moc bezblednie odtworzyc. Byl inspiracja ale wzor jest moj:) To na wypadek, gdyby Ktos zlosliwy znow zarzucil mi, ze "kogos podobno kopiuje"....
 ...obok przedstawiam nici jedwabne, z ktorych korzystalam przy pracy. Nici pochodza z mojej pracowni, w ktorej je cieniuje. 100% jedwab dupioni.
    Kochane...Dziekuje z calego serca serca za cieple, pelne ludzkiej zyczliwosci komentarze. Te z Was, ktorym mialam odpisac na maile - przepraszam za tak okrutna zwloke - postaram sie "byc na biezaco" z odpowiedziami jeszcze do konca tego tygodnia.
A tymczasem przesylam cieple i inspirujace promienie sloneczne i zycze magicznego tygodnia:)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Haft + quilt zawsze = antydepresant ;-))

Witam moi Mili:))
Nie, zebym "lyknela" depresji nieco powyzej przecietnej - po prostu noca "tworza sie" moje prace, co mnie niezmiennie wycisza i wewnetrznie uspokaja..Mamy niemal koniec lutego...nie wiem, jak jest u Was ale tu....zima w pelni:( Szkoda, ze nie przypomniala o sobie w okresie Swiat Bozego Narodzenia - byloby milej i nastrojowo a tak.......odsniezanie jako codzienna porcja fitness, utrzymywanie sie wszechobecnej bieli jako jedynej dominanty przedwiosennych barw za oknem - pozytywnie nie nastraja...

   Lecz....ma to poniekad swoje dobre strony...Mozna tworzyc:-)) Wiec w oczekiwaniu na wiosne realizuje swoje "chciejstwa" z lepszym lub gorszym skutkiem...
Ponizej przedstawiam efekty "zabawy" drukarka z jedwabiem. Drukowalam tym razem na jedwabiu dupioni, uprzednio przyklejonym do kartki papieru. Moje dotychczasowe metody utrwalania wydruku zawiodly. Dlaczego?? - O ile w przypadku lnu uzycie textil potch nie pozostawialo plam, w postaci smug, zaciekow itp o tyle w przypadku jedwabiu efekt byl....porazajacy. Negatywnie porazajacy! Po sprawdzeniu kilkunastu preparatow, z powaznie odchudzonym portfelem siegnelam po jeszcze jeden i....tadaaam: WYSZLO jak "wyjsc" mialo, czyli tak:



 Niektore elementy wzoru obszylam, by podkreslic konkretne ksztalty...
Szczypta haftu wstazeczkowego.....
Odrobiny postarzenia na brzegach.....

Kilka "zniszczen" w postaci zagniecen i....mamy "prawie-antyk" ;-)
Nici, tasiemki pochodza z mojej "pseudomanufaktury" domowej;-)
  Kolejnym s-tworem, bedacym efektem radosnej bezsennosci jest saszetka: na nici, kosmetyki i przydasie...w formie...ach nie musze opisywac:) Kon jaki jest Kazdy widzi....



 Tyl saszetki to patchwork....klasyk gatunku.
 Kolory w realu tym razem sa calkowicie spojne z tymi, ktore prezentuja fotki:)))

 W calosci uszylam ja recznie... Lacznie z wstawieniem zamka...
Teraz pokaze cos.......................co powstalo w wyniku mojego niezmiennego zachwytu nad pracami Yoko Saito - Mistrzyni Mistrzow w kwestii quiltow japonskich. Ma wprawdzie silna Konkurentke w postaci Pani Reiko Kato ( rowniez ponadczasowe pastele) ale P.Saito odkrylam wczesniej i tkwie w stanie zamroczenia. Zamowilam Jej tkaniny ( Daiwabo, Lecien) i chciejstwo moje oparlo sie o...torbe. Nie za mala, nie za duza ale inna niz wszystkie, w posiadaniu ktorych jestem.... Wyszla...nieco wyblakla ale jako jedna z nielicznych moich prac - spodobala mi sie.Poza wewnetrzna plisa  (ktora pokaze za chwile) -uszylam ja W CALOSCI, podkreslam w calosci recznie. Trwalo to tydzien (!!) ale efekt przedstawiam ponizej:

 Wszystkie aplikacje wycinalam "ad hoc", calkowicie spontanicznie, bez rysunkow, czy szablonow - stad nie bylam pewna efektu....

 Tyl torby rowniez jest recznie "wyaplikowany" i popikowany recznie. Palcow tradycyjnie nie pokaze, darujcie ;-)

 O, wlasnie ta plisa jasna zostala wszyta na maszynie oraz pikowka odszycia raczek torby. Szycie na jakies...15-20min.
 Wewnatrz zreczta widac, ze pikowana jest recznie ale....nie jest skonczona. "Pikuje si" jeszcze wewnetrzna kieszen zamykana na zamek, pomiesci portfel, telefon, mini kosmetyczke...
A...poniewaz zostaly scinki wiec.....powstalo kolejne pudelko z puszki po brzoskwiniach;-)
 Pojemnik na przydasie z miniaturowa poduszeczka na igly na szczycie daszku:)
 Domek oczywiscie uszyty w calosci (bez wyjatkow) recznie.





Malenka zajawka dekoracji wiosennych......Spontaniczny haft xxx calkowicie z glowy (by Niektorym nie nasunely sie watpliwosci:-)) )
Bedzie to cos w stylu tej poniezej;-))))




I duza zajawka tego, nad czym slecze od miesiaca....quilt o wymiarach 280 x 280cm, widac juz srodek, jest calkowicie pikowany recznie a to dopiero 30% wykonanej pracy....Fotka byla robiona kilka dni temu, w tej chwili widze juz przyslowiowe swiatelko w tunelu, co oznacza, ze zblizam sie do konca;-)


 Nie uszylabym drugiej takiej....Za duze ryzyko. Nie robilam szablonu, zadnego. Wszystko powstawalo etapami...bez jakiejkolwiek pewnosci efektu koncowego (nadal tej pewnosci nie mam i...chyba to mnie kreci)....

Na koniec......zeby nie bylo, ze moj Ludzik jest nie moim Ludzikiem;-)))))) Jego stolik, w trakcie tworzenia:) Na moje sugestie, by co nieco uprzatnac ze stolika, co ewentualnie nie jest potrzebne - odpowiedzial: Ja Ci Twoich szmatek i nitek nie chowam...Hmmm...fakt, nie chowa. Ale wykorzystuje!!! Bez pytania czasami!
Kochani ( pisze "dwuplciowo", poniewaz przybywa mi meskich Czytelnikow:-)) ) zatem Kochani:
Wspanialego tygodnia, pelnego tworczych inspiracji Wam zycze i...oby do WIOOOOOSNY!!!!!
Buziaki:)))