Witam Moi Drodzy:)
Post moj znow publikuje z tradycyjnym poslizgiem ale niestety, nie panuje nad czasem i to ja - nie ON -musze sie dostosowac :)
Pieknie dziekuje za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem, ktore - o czym juz wielokrotnie wspominalam - sa moja "sila napedowa", swoistym motywatorem by w kolejnym "elektronicznym zapisie" pokazac cos lepszego, ambitniejszego moze...mam swiadomosc, ze nie zawsze ow pozadany skutek osiagam ale - wierzcie mi - staram sie... W jednym z komentarzy pojawila sie sugestia (celowo uzywam tego slowa, zakladajac ze wynika ono z zyczliwosci a nie np. zlosliwosci) odnoszaca sie do...no wlasnie : mojej "polszczyzny" i ignorancji polskiej czcionki z mojej strony. Coz. W mysl starego, wyswiechtanego moze powiedzonka : "jeszcze sie taki nie urodzil co by wszystkim dogodzil"- chcialabym krotko i te kwestie wyjasnic, choc w glebi serca mysle, ze w tym momencie powinnam po prostu zignorowac podobne komentarze. Otoz...
Pisze bloga od... bez mala trzech i pol roku, gdy zaczynalam, stawiajac swe pierwsze kroki w blogosferze - posiadalam sprzet zakupiony w Polsce, byl to moj ukochany "Acer" , ktory skutecznie zostal "ukatrupiony" przeze mnie z aktywna pomoca jednej z moich siostrzenic :-)))) Maz sie zlitowal i by "ulatwic" mi zycie zaserwowal mi Apple´a ...ktorego rowniez ukatrupilam, wylewajac pelen kubek cieplutkiego, slodkiego cappuccino ;-) Sprzet padl....Moj obecny laptop ( rowniez "A.") wspolpracuje ze mna bez awarii juz ponad rok (tfuj, tfuj). Dlaczego o tym pisze? A no dlatego, ze niemozliwoscia jest zakup np. laptopa w NIEMCZECH (!), ktory posiadalby POLSKA CZCIONKE. Mam niemiecka i jest to oczywiste, podobnie odwracajac rzecz jasna sytuacje - w Polsce niemozliwy bylby zakup sprzetu w pierwszym lepszym sklepie, ktory wyposazony bylby w czcionke niemiecka. Wiem, ze w tej chwili pisze o sprawie tak oczywistej jak oczywistym jest fakt, ze po dniu przychodzi noc ale...jak sie przekonalam - nie dla Wszystkich jest to takie oczywiste...Poza tym mala ciekawostka: Ostatnio przegladajac zakladki bloggera czesto zagladam do "Odbiorcow"...Polska jest - rzecz jasna zawsze na miejscu pierwszym wsrod ilosci wyswietlen itd. Na miejscu drugim zwykle Niemcy lub zamiennie Stany Zjednoczone, pozniej odpowiednio: Anglia lub Francja, zamiennie z Rosja, Indonezja (!) ale takze : Tajlandia, Singapur ,Japonia, Chiny, RPA...Otrzymuje od Mieszkancow tych Panstw jedynie maile lub wpisy na FB... wynikajace z...przeczytanego tekstu (!) . Oczywiscie jest cos takiego jak "google translator" ale wiemy wszyscy, ze z tlumaczeniem tego rodzaju moznaby dlugo dyskutowac :-))))) Dlaczego o tym pisze??? Otoz Osobom tym "dziwnie" nie przeszkadza BRAK POLSKIEJ CZCIONKI - One sa zainteresowane istota, tym co pokazuje na blogu oraz w pewnym stopniu sensem tego co pisze. Pozostawiam bez komentarza.
Nastepna kwestia poruszona przez Autorke komentarza jest...moja polszczyzna. Coz. Przyznaje sie bez bicia: mam pelna swiadomosc tego, ze sporo moich postow pisana jest po prostu pospiesznie, bez "stylistycznego wygladzenia" tekstu - ale rowniez wczesniej wspominalam i to niejednokrotnie - pisze spontanicznie, czesto goniac wlasne mysli, posty powstaja etapami, czasem pisze je kilka dni i to nie dlatego, ze brak mi weny - powodem jedynym i tym samym jest: BRAK CZASU . O ile wiem, z jezykiem polskim nigdy problemow nie mialam, z wypracowan i rozprawek wszelkiej masci raczej otrzymywalam piatki (szostek nie bylo, ksztalcilam sie w epoce komunizmu :-) ), poza tym - byl jednym z moich ulubionych przedmiotow, nie liczac historii... Ale...czytajac niektore moje wpisy, wcale nie dziwie sie Pani, ktora napisala, ze ma "problemy z przelknieciem" moich tekstow...Jedyne co w tej klopotliwej - dla tej Pani rzecz jasna - sytuacji moge doradzic to...unikanie jak ognia mojego bloga...Wszak obecnosc na nim obowiazkowa nie jest.
Drugim z powodow jest..konsekwencja - spojna z tym, co widnieje na wstepie strony tytulowej mojego bloga a mianowicie: AUTENTYCZNOSC nie dazaca do autokreacji. To niemodne, wrecz archaiczne w dzisiejszych czasach slowo, zwlaszcza w blogosferze, do ktorej praktycznie nieograniczony dostep maja nie tylko Ci, ktorzy szukaja inspiracji ale takze Ci, ktorzy poszukuja sposobu na... wyladowanie wlasnej frustracji,traktujac odwiedziny na blogach jako pewnego rodzaju "terapie"prowadzaca do podniesienia wlasnej samooceny na tle innych. Jesli to pomaga, coz ... Nie bede polemizowac. Mi chodzilo od samego poczatku istnienia bloga, by byl prawdziwym zapisem nie tylko tego, co tworze ale tez tego kim jestem, co owocowalo od czasu do czasu takze i tym, ze posadzano mnie o nadmierne "obnazanie sie"...Ekshibicjonizm takze nie byl i nie jest moim zamierzeniem ale...nie komentuje.
Pisala o tym problemie calkiem niedawno zreszta , jedna z moich Kolezanek blogowych..Problem wiec istnieje ale nie oznacza to, ze zamierzam z nim walczyc - jestem realistka i wiem, ze z pewnym schematem ludzkich zachowan nie wygram, zostawiam wiec go :) a energie przeznacze na realizacje projektow, wykluwajacych sie w mojej glowie zwlaszcza przed zasnieciem, tj. w poznych godzinach nocnych - lub jak kto chce - we wczesnych porannych :))) Na zakonczenie dodam tylko, ze jesli kiedys zaplanuje poprowadzenie bloga literackiego - popracuje nad tzw. moja "polszczyzna" a wpisy zamieszcze wowczas nieporownywalnie rzadziej - bo przeciez bede musiala je "wygladzic" :)))) Zamykajac ten temat chce podkreslic, ze to wszystko, co widnieje powyzej nie jest jakakolwiek proba tlumaczenia sie - nie musze, nie chce i nie bede tego robic. Przykro mi ale to moj blog, ktorego stylistystyke moglby ocenic jedynie ktos kompetentny ...na miare Prof. Miodka czy Prof. Bralczyka - poza Nimi - nikt. Jesli powyzszym tekstem Kogos urazilam, trudno - nie bylo to moim zamiarem. "Podnioslam" ten temat, poniewaz uznalam, ze nalezy.
Wlasciwym tematem, na ktory sklada sie tytul dzisiejszego wpisu sa... DODATKI.
Dlaczego o nich dzis bedzie?? Bo to one stanowia o koncowym efekcie prezentowanych przeze mnie prac. Oczywiscie, starannosc wykonania, ich "nieodtworczy" charakter ( ktory doczekal sie przyznania mi logotypu Polish Handmade jako cyt. "wyrazu uznania dla walorow estetycznych oraz wysokiej jakosci wykonywanych przedmiotow" - co mnie bardzo ucieszylo i utwierdzilo w przekonaniu, ze to co robie ma jakis sens) sa wazne ale...bez owych przyslowiowych "wisienek na torcie" - prace bylyby..hmm...czesciowo niepelne, niekompletne.... To tak, jakby kobieta wlozyla piekna wieczorowa suknie i zapomniala o...obuwiu ? ? ?
Dodatkami, czy moze wlasciwszym okresleniem byloby uzycie tutaj slowa : surowcami - i to najwazniejszymi sa nici i tkaniny. Pisalam na ten temat w poprzednich postach, nie bede wiec powielac tego, co i tak pozostalo w moim przekonaniu niezmienne. Kolejnym sa tasmy, koronki i...charmsy, guziki czy inne elementy dekoracyjne ktore jako jedyne w swoim rodzaju sa w stanie nadac naszym pracom niepowtarzalny charakter, pozwalajacy odroznic je wsrod pozostalych.
Takie bylo moje zalozenie, gdy zaczelam moje poszukiwania w necie i realu (mam tu na mysli pasmanterie i inne tego typu sklepy) , zalezalo mi na znalezieniu owych "niezbednikow"... Poszukiwania zakonczyly sie czesciowo tylko na szczescie - fiaskiem.. ale zaczelam tworzyc takze i dodatki, ktorych nie bylam w stanie znalezc. Nie twierdze, ze sa idealne, ba : technicznie moze nawet niedoskonale ale takich wlasnie potrzebowalam do moich prac. Powstaly wiec... Pierwsza partia guzikow z masy polimerowej pozostala tylko wspomnieniem:) Ciesza sie nimi blogowe Kolezanki obu polkul naszej planety:) Nawet Te z Singapuru , co oczywiscie przynioslo mi dodatkowa porcje satysfakcji i dalo przekonanie, ze az tak marnie z moimi guzikami nie jest;-))) Dzis wiec pokaze kolejna partie guzikow idealnych do polaczenia z haftami wszelkiej masci oraz patchworkiem, czy nawet (jak sie ostanio dowiedzialam) scrapbooking -iem : )) . Kolejny powod do radosci :-)
Ponizej przedstawiam przyklady ich zastosowania :-)
Musze je jeszcze pogrupowac tematycznie i "piatkami" umocowac do kartonikow, nastepnie porozsylac w swiat :)
Delikatny wzor wsubtelnych pastelach, haftowany jedwabiem plus dekoracyjne guziki daja swietny efekt.
Ha, zeby nie bylo, ze "krzywizny" lepie :-))) Efekt jest zamierzony, mialy byc w lekko schabby stylu, w naiwnej kolorystyce:))
Ostatnio popelnilam poduszke na igly z motywem mlynka do kawy....
...wyhaftowanej muffinki....
...mlynka, ktorego wieczko sie uchyla odslaniajac zawartosc :)
Pamietacie moj kapturek na imbryk z poprzedniego posta??? Ten jest podobny...
...do mojego... Powstana jeszcze identyczne zaslony, jakie popelnilam ostatnio :) A caly komplet trafi do mojej serdecznej Kolezanki, do Polski :-)
I....znow "wyszlo" pospiesznie ;-) Niestety, poczynilam w sumie niewiele a to dlatego, ze ostatnio musialam skupic sie nad czyms, nad czym nie chcialam i nie planowalam:(
Ale...by nie smedzic - Kochani! Wspanialej soboty, niedzieli i calego nastepnego tygodnia Wam zycze:))
Do nastepnego wpisu:)
All about timeless, beautiful quilts and embroidery skills, designs, interiors and patterns :)
sobota, 13 lipca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
Hurtowy post to jest ;-))
Witam Kochane!
Zanim przejde do tematu, ktory opisze dzisiejszy post ... - chcialabym WAM WSZYSTKIM bardzo ale to bardzo podziekowac za Wasze komentarze pod poprzednim postem..W takich sytuacjach - proste wydawac by sie moglo - slowa wsparcia sa nieocenione..dla mnie proste nie sa...Kazdy komentarz czatalam po kilka razy, co zwykle mi sie zdarza jedynie od czasu do czasu...Nie wiem, czy jestem gotowa na kolejnego pieska....na razie u naszego "spiacego" palimy co wieczor swieczke...:(
W tym czasie udalo mi sie cos wiecej "poczynic"...dla odwrocenia mysli uparcie krazacych wokol TEJ, ktorej nie ma - zajelam sie szyciem....i nie tylko....
Uzbrojcie sie prosze w cierpliwosc i moze...filizanke aromatycznej kawy, by nie zasnac;-)
Ostatnie zaslony toile-de-jouy wisialy w kuchennym oknie az dwa (!!!) lata. Przyszedl czas na zmiany...a ze udalo mi sie wylicytowac ponad 4 metry francuskiego lnu....to przystapilam do pracy..
Powstaly zaslony kuchenne z lambrekinem podbitym pianka i lniana, biala podszewka. Lambrekin popikowalam pionowo a w miejscu centralnym umiescilam grafike : jedna owalna i mniejsza, kwadratowa. Tu uwaga: moje grafiki, wszystkie - drukuje na drukarce atramentowej i zabezpieczam specjalnym potch- em, by oparla sie nawet tarciu podczas prania :-) Jak na razie moja metoda sie sprawdza.
Lambrekin przywiazany jest do karnisza rurowego za pomoca troczkow, dzieki temu przy wielkokrotnym otwieraniu okien pozostaje na swoim miejscu:) Ma byc elegancko, ladnie ale i praktycznie - wiec jest :)
...dol wykroilam odrecznie, bez jakichkolwiek szablonow - szkoda mi czasu, odlamowalam lamowka z wloczka, ktora sobie uprzednio przygotowalam z ukosnie przycietych plis szer.4cm - by podkreslic kroj :)
Len jest tkany w pasy szer.2cm w kolorze ecru oraz szarym, w tej samej szerokosci.... Mysle, ze dzieki temu, iz BAZA mojej kuchni jest neutralna - kazdy kolor wyglada w niej dobrze, w tym rowniez szarosc...
...zgrzebny sznur dla przelamania stereotypow:-))
...a tu zrobilam zblizenie na strukture tkaniny:)
...mufina jako "dyndajacy" gadzet - zamiast chwosta... Moze byc???
No wlasnie....poprzedni pokrowiec na krzeslo utrzymany w tonacji ecru i brazu (toile-de-jouy) kompletnie nie pasowal :(( A...ze pozostalo calkiem sporo tkaniny wiec....
Wykorzystujac ja oraz grafike w miejscu centralnym siedziska - powstal taki oto pokrowiec:) Pikowalam cztery (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) warstwy pianki ´200 i ... niestety, musialam zmienic pozycjonowanie stopki, gdyz nie moglam "sie zmiescic" z taka gruboscia:( Lekko sprasowalam i...voilá :)
To nie koniec "kompletu"......
Uszylam... a jakze - kolejny kapturek:)
Polaczylam aplikacje, haft krzyzykowy, grafiki i haft wstazeczkowy i wyszlo TO:
Pragne zaznaczyc, ze haftowalam na polskim lnie w odcieniu szarosci kamiennej i kremu, ktore oczywiscie odpowiednio postarzylam;-)
Wzory xxx haftowalam moimi nicmi jedwabnymi korzystajac tylko z trzech kolorow (a ze sa cieniowane wiec i efekt nie do podrobienia:-) ) - wprost na plotnie..Wyszlo tak, jak chcialam:)
Rewersik kapturka jest skromniejszy ale nie mniej elegancki.
Na razie postoi na kuchennym parapecie...Planuje jeszcze kilka rzeczy doszyc a pozostalych po prostu sie pozbyc :-)
Oczywiscie....powstal tez quilt...w miejscu centralnym jest...piesek...rasy shih-tzu....
Popikowany jak widac recznie, zawisnie w pracowni jako komplet do pudelka krawieckiego, ktore pokazywalam trzy posty temu :-)
...Kapturek na owoce....by sie nie psuly podczas upalow zbyt szybko....spelnia swoja funkcje doskonale - sprawdzilam:)
Wykonalam kilka ujec, poniewaz kazdy element jest aplikowany w inne motywy:)
..nie moglo sie obyc bez moich charmsow do naszycia:)
A tak prezentuje sie z quiltem na stole, uszyte sa obie powyzsze rzeczy z tych samych tkanin...
Wlasnie...Quilt, o ktorym wyzej pisalam jest kontynuacja kolekcji, pasujacym do pudelka elementem. Poniewaz mam jeszcze te tkanine, na ktorej sa domki - doszyje jeszcze cos:)
Okladka na segregator - tym razem jest moja....Powstala z...pozszywanych brzegow fabrycznych tkanin patchworkowych:)
...Delikatny haft, niemal w "monokolorze" i aplikowana dziewczynka - dopelniaja calosci. Pastelowo, subtelnie i nienachalnie.
Etui na iPhone bylo mi juz potrzebne od dawna. Uszylam napredce ale tego nie widac, wyglada przyzwoicie i...."sorbetowo" :-)))
Znow grafike ujely ramki tkanin, "okraszone" moimi guzikami....
Szczypta haftu wstazeczkowego....
odrobina srebrnej nici.....
tasma z nadrukiem.....
e voilá ;-))
Pokaze jeszcze "wnetrze" okladki - naszylam uchwyty na olowki ewentualnie inne akcesoria do rysowania - by byly zawsze pod reka... Potrzebowalam tej okladki, poniewaz zaczelam (TAK!!) zapisywac pomysly - nie nadazam za moja glowa, dlatego postanowilam notowac....
Na koniec pokaze cos, co uwazam za totalnie nieudane a pokazuje na dwod, ze szalona Margott tez potrafi cos spiep...yc :-) Haft 3D.....Nijaki, obly....rozczarowal mnie. Testowalam cos, czego nie powtorze. Tu zawiera sie kolejny dowod, mowiacy o tym, ze nauka jest czynnoscia ciagla, rowniez -a moze - przede wszystkim, gdy dotyczy haftu....
...popatrzcie do woli....
...szalu nie ma:(
qurcze, gdy tak patrze na te foty, mam wrazenie, ze nie moja to praca:( Fuj!
Nic to. Nie dam sie. Pracuje nad kolejnym 3D - tym razem oczekuje efektu co najmniej spektakularnego!
Dziewczyny! I Chlopcy! (wiem, ze tu jescie,-)) )
Zycze Wam po prostu fajnego w zaskakujaco mily sposob tygodnia, pelnego slonca - nie deszczu - i jak zawsze od serca Wam zycze mnostwa inspiracji:)
Buziaki i do nastepnego:))
Zanim przejde do tematu, ktory opisze dzisiejszy post ... - chcialabym WAM WSZYSTKIM bardzo ale to bardzo podziekowac za Wasze komentarze pod poprzednim postem..W takich sytuacjach - proste wydawac by sie moglo - slowa wsparcia sa nieocenione..dla mnie proste nie sa...Kazdy komentarz czatalam po kilka razy, co zwykle mi sie zdarza jedynie od czasu do czasu...Nie wiem, czy jestem gotowa na kolejnego pieska....na razie u naszego "spiacego" palimy co wieczor swieczke...:(
W tym czasie udalo mi sie cos wiecej "poczynic"...dla odwrocenia mysli uparcie krazacych wokol TEJ, ktorej nie ma - zajelam sie szyciem....i nie tylko....
Uzbrojcie sie prosze w cierpliwosc i moze...filizanke aromatycznej kawy, by nie zasnac;-)
Ostatnie zaslony toile-de-jouy wisialy w kuchennym oknie az dwa (!!!) lata. Przyszedl czas na zmiany...a ze udalo mi sie wylicytowac ponad 4 metry francuskiego lnu....to przystapilam do pracy..
Powstaly zaslony kuchenne z lambrekinem podbitym pianka i lniana, biala podszewka. Lambrekin popikowalam pionowo a w miejscu centralnym umiescilam grafike : jedna owalna i mniejsza, kwadratowa. Tu uwaga: moje grafiki, wszystkie - drukuje na drukarce atramentowej i zabezpieczam specjalnym potch- em, by oparla sie nawet tarciu podczas prania :-) Jak na razie moja metoda sie sprawdza.
Lambrekin przywiazany jest do karnisza rurowego za pomoca troczkow, dzieki temu przy wielkokrotnym otwieraniu okien pozostaje na swoim miejscu:) Ma byc elegancko, ladnie ale i praktycznie - wiec jest :)
...dol wykroilam odrecznie, bez jakichkolwiek szablonow - szkoda mi czasu, odlamowalam lamowka z wloczka, ktora sobie uprzednio przygotowalam z ukosnie przycietych plis szer.4cm - by podkreslic kroj :)
Len jest tkany w pasy szer.2cm w kolorze ecru oraz szarym, w tej samej szerokosci.... Mysle, ze dzieki temu, iz BAZA mojej kuchni jest neutralna - kazdy kolor wyglada w niej dobrze, w tym rowniez szarosc...
...zgrzebny sznur dla przelamania stereotypow:-))
...a tu zrobilam zblizenie na strukture tkaniny:)
...mufina jako "dyndajacy" gadzet - zamiast chwosta... Moze byc???
No wlasnie....poprzedni pokrowiec na krzeslo utrzymany w tonacji ecru i brazu (toile-de-jouy) kompletnie nie pasowal :(( A...ze pozostalo calkiem sporo tkaniny wiec....
Wykorzystujac ja oraz grafike w miejscu centralnym siedziska - powstal taki oto pokrowiec:) Pikowalam cztery (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) warstwy pianki ´200 i ... niestety, musialam zmienic pozycjonowanie stopki, gdyz nie moglam "sie zmiescic" z taka gruboscia:( Lekko sprasowalam i...voilá :)
To nie koniec "kompletu"......
Uszylam... a jakze - kolejny kapturek:)
Polaczylam aplikacje, haft krzyzykowy, grafiki i haft wstazeczkowy i wyszlo TO:
Pragne zaznaczyc, ze haftowalam na polskim lnie w odcieniu szarosci kamiennej i kremu, ktore oczywiscie odpowiednio postarzylam;-)
Wzory xxx haftowalam moimi nicmi jedwabnymi korzystajac tylko z trzech kolorow (a ze sa cieniowane wiec i efekt nie do podrobienia:-) ) - wprost na plotnie..Wyszlo tak, jak chcialam:)
Rewersik kapturka jest skromniejszy ale nie mniej elegancki.
Na razie postoi na kuchennym parapecie...Planuje jeszcze kilka rzeczy doszyc a pozostalych po prostu sie pozbyc :-)
Oczywiscie....powstal tez quilt...w miejscu centralnym jest...piesek...rasy shih-tzu....
Popikowany jak widac recznie, zawisnie w pracowni jako komplet do pudelka krawieckiego, ktore pokazywalam trzy posty temu :-)
...Kapturek na owoce....by sie nie psuly podczas upalow zbyt szybko....spelnia swoja funkcje doskonale - sprawdzilam:)
Wykonalam kilka ujec, poniewaz kazdy element jest aplikowany w inne motywy:)
..nie moglo sie obyc bez moich charmsow do naszycia:)
A tak prezentuje sie z quiltem na stole, uszyte sa obie powyzsze rzeczy z tych samych tkanin...
Wlasnie...Quilt, o ktorym wyzej pisalam jest kontynuacja kolekcji, pasujacym do pudelka elementem. Poniewaz mam jeszcze te tkanine, na ktorej sa domki - doszyje jeszcze cos:)
Okladka na segregator - tym razem jest moja....Powstala z...pozszywanych brzegow fabrycznych tkanin patchworkowych:)
...Delikatny haft, niemal w "monokolorze" i aplikowana dziewczynka - dopelniaja calosci. Pastelowo, subtelnie i nienachalnie.
Etui na iPhone bylo mi juz potrzebne od dawna. Uszylam napredce ale tego nie widac, wyglada przyzwoicie i...."sorbetowo" :-)))
Znow grafike ujely ramki tkanin, "okraszone" moimi guzikami....
Szczypta haftu wstazeczkowego....
odrobina srebrnej nici.....
tasma z nadrukiem.....
e voilá ;-))
Pokaze jeszcze "wnetrze" okladki - naszylam uchwyty na olowki ewentualnie inne akcesoria do rysowania - by byly zawsze pod reka... Potrzebowalam tej okladki, poniewaz zaczelam (TAK!!) zapisywac pomysly - nie nadazam za moja glowa, dlatego postanowilam notowac....
Na koniec pokaze cos, co uwazam za totalnie nieudane a pokazuje na dwod, ze szalona Margott tez potrafi cos spiep...yc :-) Haft 3D.....Nijaki, obly....rozczarowal mnie. Testowalam cos, czego nie powtorze. Tu zawiera sie kolejny dowod, mowiacy o tym, ze nauka jest czynnoscia ciagla, rowniez -a moze - przede wszystkim, gdy dotyczy haftu....
...popatrzcie do woli....
...szalu nie ma:(
qurcze, gdy tak patrze na te foty, mam wrazenie, ze nie moja to praca:( Fuj!
Nic to. Nie dam sie. Pracuje nad kolejnym 3D - tym razem oczekuje efektu co najmniej spektakularnego!
Dziewczyny! I Chlopcy! (wiem, ze tu jescie,-)) )
Zycze Wam po prostu fajnego w zaskakujaco mily sposob tygodnia, pelnego slonca - nie deszczu - i jak zawsze od serca Wam zycze mnostwa inspiracji:)
Buziaki i do nastepnego:))
Etykiety:
3D,
3D haft wstazeczkowy,
aplikacje,
aranzacje,
dekoracje,
drewniane charmsy,
french style,
guziki polimerowe,
haft,
haft krzyzykowy,
haft przestrzenny,
haft tasiemkowy,
hobby,
krzyżykowy,
kuchnia,
quilt
Subskrybuj:
Posty (Atom)
