To piekne, nacechowane magiczna wrecz "aura" - slowo znane nam juz od najwczesniejszych lat dziecinstwa, poprzez kolejne okresy naszego "rozwoju", ewolucji naszej percepcji , podstawowych zmyslow - przybierajace coraz to inne formy, okreslajace sie proporcjonalnie do naszych przezyc zwiazanych z konkretnymi sytuacjami - wlasciwego znaczenia nabiera....No wlasnie, kiedy????
Ja mysle, ze slowo "przyjaciel" troszeczke jednak uleglo dewaluacji, czesto zdarza sie bowiem pomyslec o Kims: "Przyjaciel"...nacechowac Go troche "na wyrost"przypiac to wyjatkowo cenne "odznaczenie" a nieco pozniej wydarzy sie COS, co kaze nam, tkwiacym w ogromnym rozczarowaniu, dzieciecym czesto zaskoczeniu, takim...bolesnym zaskoczeniu - "oderwac" to slowo od konkretnej Osoby i zamknac je ponownie bardzo gleboko w naszym sercu, zarezerwowac dla...Kogos, kto okaze sie go wart...kiedys....
Przyjaciel w moim rozumieniu tego slowa to Ktos, kto wie o mnie wszystko, zna mnie wiec a mimo to nie przestaje kochac. Nie jest to rzecz jasna milosc porownywalna do milosci miedzy kobieta a mezczyzna,milosc matki do dziecka..lub odwrotnie...jest to...nieco inna "barwa" milosci, niezwykle wazna, pouczajaca i wnoszaca mnostwo bogactwa w nasze zycie...
Przyjaciel to ktos, kto z radoscia przypina nam skrzydla, bysmy mogli siegnac naszych marzen, dzieli radosci ale tez smutki, rzecz oczywista - dotyczy to OBU STRON, poniewaz Natura uwielbia rownowage...Bierzemy ale dajemy rowniez i...to dawanie od dawna sprawia zwykle o wiele wieksza frajde niz branie....
Pisalam juz kiedys, ze prawdziwy Przyjaciel wart jest tyle zlota ile sam wazy, pozniej nieco przeksztalcilam to okreslenie, piszac, ze...wart jest trzykrotnosc zlota w stosunku do swojej wagi....Chociaz w tej chwili dochodze do wniosku, ze nie ma tyle zlota na calym globie,mogacego zrownowazyc JEGO "wage"....
Przyjaciel to Ktos, z Kim mozesz nawet stracic kontakt, zdarza sie, ze na pare lat a i tak, gdy sie z Nim spotkasz - masz o czym rozmawiac i...rozmowa Wasza nie przypomina pustej zonglerki slownej...ocierajacej sie o banalna rozmowe dwojki obcych sobie Ludzi..
Bez przyjazni, tej prawdziwej w dzisiejszym skomercjalizowanym,pedzacym na oslep, odartym z podstawowych i najwazniejszych zarazem wartosci - swiecie jestesmy ubodzy, w glebokim znaczeniu tego slowa - "taszczymy" bowiem w sercu powaznej wielkosci "wyrwe emocjonalno-uczuciowa"...Brak przyjazni oslabia i..."zaznajamia" nas, czesto w dosc bolesny sposob ze slowem znajdujacym sie po ekstremalnie przeciwnej stronie: z SAMOTNOSCIA.........
Dlaczego o tym pisze akurat dzis i akurat tu, niejako na forum publicznym o sprawach tak osobistych, dotykajacych intymnych zakamarkow sfery uczuciowej...?
Ja nie wiem...Czulam, ze musze...dlatego pisze...
Nie ma mnie w Kraju od pieciu lat i...niektore moje "przyjaznie" niestety, nie przetrwaly proby czasu...okazalo sie bowiem, ze glowne priorytety, ktore laczyly - nagle ulegly tak gruntownym przemianom, ze staly sie obce............hmm............Inne owszem sa i maja sie dobrze:-) Te wlasnie, ktore na "przyjazn" jakos wczesniej nie rokowaly...
Mam taka dawna, jeszcze z ogolniaka - Przyjaciolke, ktorej nie widzialam od wiosny 2006 roku, mieszka 1000km stad, gdzie jestem ja...Francja stala sie Jej domem, choc Jej serce jest tam, gdzie moje....w Polsce..... Rozmawiamy o wszystkim (sa telefony, na szczescie:-)), smiejemy sie razem, placzemy razem, "pomagamy" sobie na odleglosc w zakresie zmian dekoratorskich i w zakresie "zmian zyciowych"...Po kazdej takiej rozmowie czuje przypiete skrzydla, Ona twierdzi, ze "ma tak samo" :-) Mam tez moja Sistar;-) mieszka calkiem blisko, troche ponad 600km;-)))) i tez "przezuwamy" ze soba rozne tematy i te zabawne i te mniej....I tez boleje, ze Ona jest TAM a nie TU. Ale to, czego naprawde mi brak, to ta symboliczna kawa z bita smietana ,kremowe ciacho w znanej kafejce (wiem, ze tuczy, ze kalorie, no i co z tego, skoro pozniej bedziemy jedna druga pilnowac, by je spalic;-))))))) ...To szeptane niczym szyfr slawnej enigmy relacje ze spotkan takich, czy owakich, to szeptane skargi, refleksje, zarty w sluchawke poznym wieczorem lub....noca...To wspolne "tarapaty" i wylazenie z nich....to wreszcie wspolny wypad do miasta na "buszowanko" po sklepach i kupienie (jak moim przypadku na przyklad) o numer za duzych butow, tylko dlatego, ze byly "wyjatkowe" , niezwykle "potrzebne" no i przecenione (NAJWAZNIEJSZY ATUT! )z koszmarnej ceny czterocyfrowej na..trzycyfrowa:-)))) Z pudlem pod stolikiem pilysmy pozniej wspaniala kawe latte, pamietam nawet w tle kojace rytmy E. Claptona....i...oprozniony niemal do dna portfel:-)))
Dzis buty te stoja w mojej garderobie...skorkowe podeszwy tylko lekko zuzyte (pewnie bylam w nich ze dwa razy, na pewno nie wiecej) - ale....nie moge ich wyrzucic ot tak bo....sa PAMIATKA TAMTEGO cudownego dnia....ktory nie wroci i tylko te buty sa niemym swiadkiem, dowodem, ze TAMTEN dzien rzeczywiscie BYL..mial swoje miejsce w moim zyciu......Ktos powie: jestes sentymentalna..Owszem..Jestem. I jakos nie chce mi sie juz oduczyc tej cechy, ba, powiem wiecej: przylgnela do mnie niczym...idealnie dopasowana szpilka;-) "pamiatek" takich mam duzo, "wpadaja" w moje oczy zupelnie nieoczekiwanie, roztkliwiaja za kazdym razem, gdy podsuna wspomnienia....Ale tez "pokazuja" jakim DOBRODZIEJSTWEM zostalam obdarzona przez ...Los...
Tu, gdzie teraz jestem, mam Znajomych...To...duza, bardzo duza roznica, nie tylko z uwagi na znaczenie slowa ale i tzw."cala reszte". Byc moze kiedys sie to zmieni....kiedys...ale nie teraz...
Dbajcie wiec calym sercem o przyjaznie, sa niezwykle cenne i...rzadkie a kiedy sie przytrafia mozna je smialo porownac do wyjatkowego daru Niebios, pewnego rodzaju blogoslawienstwa "z Gory", ktorym nas OBDAROWANO....Wspolmalzonek,Chlopak czy Kochanek - chocby byl nie wiem jak dobrym CZLOWIEKIEM w najlepszym znaczeniu tego slowa (tu "Gora" mi poblogoslawila) - nie jest jednak w stanie zastapic Przyjaciela....Dbajcie, tulcie, chuchajcie i dmuchajcie na przyjazn, by sie nie "zgubila", bo strata okaze sie nie do naprawienia........
******
Zycze Wam Kochane...
Najprawdziwszych na swiecie Przyjaciol, takich naprawde od serca i magicznego weekendu:-))))