wtorek, 8 października 2013

Gdy jesienia.....

Kochani :)
   Gdy jesienia slonce sennie i niespiesznie....czasem wrecz leniwie za oknem zagosci, przebijajac sie przez ponuroszare chmury - wtedy najczesciej powstaja w mojej wyobrazni nowe plany...Plany prac,znajdujace swoje odzwierciedlenie w..............rzeczywistosci:)
  Pamietacie?? Wiekszosc z Was pisala mi w komentarzach o mojej naciagnietej, niczym przyslowiowa guma - dobie.............................Otoz....guma owa chyba wlasnie pekla..
   Mnostwo zmian spowodowal fakt rozpoczecia przez mojego Ludzika nowego, waznego etapu w Jego zyciu ... Jestem teraz dumna mama Pierwszoklasisty :) !
  Doszly wiec do mojej "osobistej" listy nowe obowiazki, dodatkowe zajecia pozaszkolne itd...
Ale...ogarne i to, potrzebuje odrobine czasu :) albo ...lepszej organizacji czasu ;-))
   Wracajac jednak do tematu moojego posta :  Kochane, proponuje kubas (nie filizanke) aromatycznej kawy lub herbaty i...odrobine cierpliwosci bo...bedzie duuuzo zdjec :-)
 Na poczatek .. quilt. Wiem, wiem...o quiltach pisze "gesto" i byc moze nawet za czesto ale TEN jest dla mnie szczegolny pod kazdym wzgledem, choc wyglada byc moze niepozornie... TOtalnie, bez wyjatkow uszyty zostal RECZNIE: poczawszy od drobnych aplikacji, poprzez te wieksze,nastepnie laczenia poszczegolnych blokow i pozostalych elementow, na pikowaniu i obszyciu lamowka skonczywszy, ufff...
 Pracowalam nad nim kilka miesiecy. To jest quilt..z gatunku haute couture ..I jak na haute couture przystalo - jest jedynym egzemplarzem, jaki wykonalam.Nie pozbede sie go.
Projekt i  kolorystyka sa mojego autorstwa.

...Rzut oka na detale.....






Kolorystyka przedstawiona na zdjeciach jest dokladnie taka, jak w rzeczywistosci. Pastelowa.
Popelnilam tez kosmetyczke...Tkanina bazowa jest "gotowana welna" (walkloden)...Haftowalam jedwabnymi wstazkami, jedwabnymi i welnianymi nicmi. Nici i wstazki rzecz oczywista z wlasnej "farbiarni" ;-)




O poduszkach pisalam duzo.....moze za duzo ale...ta jest nieco inna ;-)))) Wielkoscia przypomina dobrze wypieczony paczek ;-) Na mieciutkiej, kremowej welnie, lekko sfilcowanej zdecydowalam sie na polaczenie aplikacji i haftu... Efekt? Moim zdaniem fajny :)
...nie moglo zabraknac moich guzikow: w postaci nozyczek, welny czy prostego serduszka :) A propos guzikow : jeszcze troszke mam, wiec jesli Ktos chetny - prosze o info na maila :)





Jestem z niej zadowolona, choc wykluwa mi sie w glowie pomysl na nowa poduszke w zuuuupelnie innym stylu ;-)
Skoro o iglach mowa....Kolejne etui na igly wykonalam ze skrawkow tego, co pozostalo mi po powyzszym quilcie....Trudno mi sie rozstac nawet z 1,5cm paseczkami stad pomysl na ponizsze:
 Jest nieco wieksze niz plaszczyzna dloni - pomiesci wszystkie moje igly :)
 ...kilka juz sie pojawilo...
 Rewers tradycyjny: recznie popikowany, czesciowo zszyty maszynowo...
Na koniec....mala "zajawka" czegos, nad czym pracuje...Bedzie to narzuta..Nie dla mnie. Mam zamiar "wpompowac w nia" tyle pozytywnej energii, ile tylko zdolam...Niech przyniesie temu Komus szczescie...

I...tym optymistycznym akcentem, jednym z zapowiedzi kolejnego posta - koncze swoje dzisiejsze wypociny...Na dole "ryczy" pralka (skonczyla pranie), Ludzik wlasnie sie uaktywnia, gdy czas ku temu nie najlepszy..kilkanascie pilnych maili do odpowiedzi na przedwczoraj, wszystko to razem zdaje sie krzyczec: "tempus fugit"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kochane: zycze Wam jesiennego slonca plasajacego w Waszych domach, pozytywnej energii i naprawde sympatycznego weekendu wolnego od trosk:)
Buziaki sle :-)

sobota, 28 września 2013

Candy :)

Kochani!
 Wiem...Minal miesiac..Dziekuje pieknie za komentarze i...maile, w ktorych subtelnie przypominalyscie mi, ze zaniedbuje blog :( Mam tego swiadomosc ale...moj czas dotychczas naciagniety niczym przyslowiowa guma chyba wlasnie peka...Ehh.. W nastepnym poscie mam nadzieje wszystko opisac, co ostatnio sie dzialo a...dzialo sie, wierzcie mi.
Tymczasem.....
Zgodnie z wczesniejsza obietnica oglaszam candy (dawno u mnie tej zabawy nie bylo) :


Zestaw nici jedwabnych i bawelny jako dodatku plus zawieszki z ostatnich kolekcji na pewno przydadza sie przy nowych projektach :) Mam taka nadzieje. Poza tym zawieszki mozna wykorzystac nie tylko przy pracach hafciarskich.Mysle, ze scrapbooking jest technika, w ktorej takie detale moga stanowic przyslowiowa wisienke na torcie :)
ZASADY (sa ogolnie znane, nie mniej jednak dodam cos od siebie) :
Poza faktem, ze nalezy na swoim blogu (aktywnym) podac info o candy :
1. Nie uwzglednie przy losowaniu Osob, ktore tylko po to zalozyly bloga, by na nim umieszczac info na temat candy - blog nie moze byc martwy i juz.
2. Osoby, ktore zglaszaja chec wziecia udzialu w losowaniu - bardzo prosze, by po ewentualnym wylosowaniu laskawie zglosily sie po odbior nagrody - milczac odbieracie szanse Innym!
3.Osobom, ktore sa moimi "Obserwatorami" tylko i wylacznie na czas trwania candy - dziekuje.
Wybaczcie powyzsze konkrety ale zalezy mi na uczciwej zabawie stad powyzsze trzy dodatkowe punkty.
LOSOWANIE
-Odbedzie sie 30 PAZDZIERNIKA
Zycze powodzenia !!! :-)
Kochani....Zmykam, pomimo slonecznej soboty czeka na mnie mnostwo -rzec by sie chcialo do rymu - ROBOTY. Ale to fakt..Naprawde przestalam ujarzmiac czas, on teraz sie msci ujarzmiajac mnie :( 
Prosze wiec o wyrozumialosc, mam nadzieje nastepnym postem jakos sie usprawiedliwic..
Buziaki i serdecznosci przesylam :)


środa, 28 sierpnia 2013

Jestem...

Witam moi Mili :)) !
  Po dluzszej przerwie, ktora wypelnil urlop w cieplym i slonecznym miejscu - melduje swoj powrot :)
Nie proznowalam "przy okazji" wypoczynku , czego dowod za chwile "przedstawie", jednak zamykajac definitywnie temat poprzedniego posta chcialabym ustosunkowac sie do Waszych komentarzy. Bardzo mnie cieszy fakt, ze nie Wszystkim "doskwiera" brak polskiej czcionki na moim blogu - dziekuje za zrozumienie. Jest to dla mnie o tyle wazne, ze...jestem totalnym antytalentem komputerowym :( Dlaczego? Za rada Kilku z Was probowalam sciagnac na Mac´a polska czcionke i albo cos spapralam albo rzeczywiscie "cudem" udalo mi sie ja przypadkowo sciagnac, sek jednak w tym, ze nie jestem w stanie jej uruchomic....lub tez nie sciagnelam jej wcale, ehhh :( Trudno, jest jak jest i tak zostanie. Fakt mojego uposledzenia w tej dziedzinie po raz kolejny uzmyslowil mi, jak wiele jeszcze musze sie uczyc.
  Wracajac do przyjemniejszego tematu, dzis chcialabym przedstawic kilka prac, ktore byc moze usprawiedliwia moja przedluzajaca sie ostatnio nieobecnosc w blogosferze...
  Snujac sie uliczkami pewnego poludniowoeuropejskiego miasteczka, zobaczylam w jednej z witryn sklepu z antykami pewien nieopisanie piekny serwis, ktory swa uroda mnie zmrozil, rzecz jasna w pozytywnym sensie...Chcialam ..Musialam go miec, po prostu ! Sklep byl jednak zamkniety...Wracalam kilkakrotnie, w roznych porach dnia - niestety...byl ZAMKNIETY :((( Jednak motyw rozany udalo mi sie "utrwalic" w postaci ponizszego, ktory subtelnie dekorujac "kapturek" na imbryk do kawy - przywoluje na mysl klimat wnetrz opisywanych przez Jane Austin....
 Przy okazji zapraszam na kawe, swiezo mielona,parzona, bardzo aromatyczna:) - Bedzie potrzebna, poniewaz zdjec dzis....tradycyjnie sporo ;-)
 Wracajac do "kapturka" : haftowalam wstazkami jedwabnymi motywy rozane na "bazie", ktora jest gotowana welna. Efekt jest ciekawy a calosc dzieki jedwabnej, baaardzo starej koronce - nabrala lekkosci.

 Mysle, ze opisy sa tu zbedne, poniewaz ilosc fotek doskonale przedstawia to, co moglabym jedynie slownie powielic :-)




 ...Nie ruszam sie z domu gdziekolwiek, nie zabrawszy ze soba jednej z moich toreb, wypelnionych po brzegi robotkami wszelkiej masci... Tym razem nie bylo inaczej. Haftowalam ponizszy motyw siedzac na slonecznej plazy, akompaniowal mi szum morza i oczywiscie megazbior okrzykow wszelkiej masci ze strony mojego Ludzika, ktory kazda znaleziona muszelke musial skomentowac i oczywiscie ceremonialnie podarowac zdobycz Rodzicielce, z pytaniem: Mamus zrobisz cos z tego, prawda???  
- Prawda! :-))))



 Wracajac jednak do motywu i poduszki, bo w sumie poduszka zen powstala - motyw haftowalam sobie jak zawsze - "Z GLOWY", doslodzilam calosc kilkoma guzikami, ktore tworze nadal i mysle, ze wyszla "rzecz calkiem przyjemna dla oka" - jak mawiala niegdys moja ulubiona Kolezanka ;-)







 Pozostajac w temacie krzyzykowym....Pokazywalam Wam juz nowe zaslony kuchenne, lniane w szare pasy....Szyje sie do nich jeszcze wyszywany fartuszek, kilka akcesoriow ale....nowa oslonka na  toster juz jest:)))) Motywy podobne do oslonki poprzedniej, guziki jednak sprawily, ze podoba mi sie bardziej :)





 I....na koniec...malenka zajawka tego, nad czym ( z przerwami wprawdzie ale jednak ) slecze od jakiegos...powiedzmy ... czasu ;-) Bedzie to jeden z moich najlepszych i chyba najbardziej pracochlonnych quiltow - o ile efekt koncowy mnie nie rozczaruje...To zaledwie poczatek, poskladane skrawki tkanin, by "ogarnac" wzrokowo stylistyke  i... KOLORY :) W tym przypadku wykonalam nawet (!!!) szablon do ponizszej narzuty, co u mnie jest raczej rzadkoscia :-)))

 Kazdy najdrobniejszy elemencik naszyty jest recznie. Chce, by byl inny niz inne a jednoczesnie by moj styl pozostal w nim rozpoznawalny..








  Przepraszam za jakosc zdjec ale....zbliza sie bawarska jesien, lato prawdopodobnie juz wyemigrowalo a slonko swieci tak rachitycznie, ze...ehh, szkoda slow..Stad tez jakosc zdjec jest gorzej niz poprawna..
 Kochane, poniewaz zbliza sie trzecia (tak!) nad ranem a musze szybko pospac, jutro, wlasciwie dzis czeka mnie malowanie pokoju Ludzika :)) Ludzik jest poza domem (pierwszy raz beze mnie), wroci za dni dwa  a ja chce Mu przygotowac niespodzianke :))
  Zatem....Slonka i inspiracji Wam zycze w tym tygodniu, jak zawsze mysle cieplo o Was i buziaki sle :)
 Przyszlego posta nie przegapcie bo moze byc...zreszta, niespodzianke szykuje rowniez dla Was :-))
Do nastepnego  zatem wpisu :-)