piątek, 21 lutego 2014

"Litchi chinesis" & ..... ;-)

Witam Kochane !!!!!
Wiem, ze losowanie juz za kilka dni ale jeszcze w tym miesiacu chcialam opublikowac dzisiejszy post i  milym, przedostatnim akcentem "zamknac" miesiac LUTY :)
  Mialam wprawdzie pokazac owoc granatu wykonany technika 3D ale prawde mowiac nie doczekalam sie zamowionych koralikow, ktore nastepnie mialam potraktowac welna wiec nie moglam wypelnic wnetrza owocu :( Czekam zatem...... wrrrr :/ Ale.... za to mam kilka nowych prac, ktorymi moge sie podzielic :)
..Litchi chinesis - czyli po prostu litchi ( pol. liczi) ...owoc pochodzacy z Chin i Mongolii, bogaty w witamine c, i....choc niezbyt go wiele po pozbyciu sie lupinki w odcieniu rozowolososiowym, to jednak zachwyca swym wygladem.... Zainspirowal mnie do wykonania... "kopii".. Tak, bo lubie kopiowac Nature, ktora jako jedyna nie moze mi miec za zle zachwytu, ktory swoimi cudami niezmiennie we mnie wzbudza .. ale do rzeczy: Panie, Panowie ... oto... Litchi:





 ...Haftowane welna... ktora wlasnorecznie cieniowalam a ktora pokaze pozniej...
Tymczasem kilka fotek z etapow powstawania projektu...moga posluzyc za mini tutorial :)
Poszczegolne elementy ( o czym wielokrotnie wspominalam) haftowane sa na cienkim batyscie - moga byc haftowane na organzie. Plotno odradzam - robotka wyglada pozniej nieco... topornie, wrecz ciezko :/



 Ponizej... kontur liscia obszylam jedwabiem, sciegiem "okretkowym" - wewnatrz znajduje sie juz drucik ze stali nierdzewnej...
 I lupinki.... haftowane welna, sciegiem supelkowym oraz dzierganym (niektore z lupinek, pozostajace w efekcie koncowym - "otwarte") :

 Tu mamy juz owoc litchi, jeszcze bez lupinek, za to juz na lodyzce. Powstal po zszyciu drobnych elementow tkaniny welnianej, wypelnionej nastepnie pianka i na koniec obszytej sciegiem plaskim - kaszmirem, bardzo cienka welenka :)
 Teraz przechodzimy do tkaniny zasadniczej, czyli tej, na ktorej "zamontujemy" nasz haft.
Najpierw haftujemy elementy nieruchome, czyli takie, ktore znajda sie pod haftem wlasciwym (czyli w tym wypadku: stumpwork lub 3D - jakie nazewnictwo kto woli , kazde jest prawidlowe)
 Lodyzke "okrecamy" gesto, wielokrotnie welna, by byla wyraznie wypukla.


 Nastepnie wycinamy elementy, laczymy, naszywamy, ukrywamy druciki pod tkanina zasadnicza i... prawie gotowe. Prawie, bo...



 ... bo jeszcze ja cieniuje brzegi oklejonego takim haftem pudelka. Celowo pokazalam zdjecie gorne i to ponizej, by mozna bylo zauwazyc roznice....

 Detale...moze nic nie znaczace ale dla mnie sa wazne... w tym przypadku doszyty uchwyt w postaci poduszeczki z guziczkiem w uroczej formie roladki (nie tuczy!) - jest kropka nad "i".
 "Zmontowana" calosc... widoczne cieniowania na tkaninie zasadniczej (jedwab).
 I... rzut z gory ;)

 Wewnatrz okleilam szkatulke tkanina, ktorej motyw malowalam. Zamierzam w ten sposob przygotowac sobie kilka takich blokow - w ten sposob powstanie nowy i raczej jedyny w swoim rodzaju quilt :)
 Wewnatrz....tymczasowe swoje miejsce znalazly probki guzikow, nad ktorymi w ubieglym tygodniu
zawziecie pracowalam. Po porzednich nie zostalo nawet wspomnienie :)
 Beda idealnym dopelnieniem do wszelkich dekoracji:
Jako dodatek do haftu xxx, quiltu i wielu innych technik "szyciowo - hafciarskich".
 Czy nie sa slodkie ?




 I....nici... pelna paleta pasteli.... Jestem bardzo zadowolona.. Mieszalam wprawdzie farby do bolu ale za to efekt jest zgodny z oczekiwanym :) :)

 Kazda skrecona nic zawiera az 11 (!!!!) pojedynczych nitek, jest wiec bardzo wydajna, poniewaz do haftu wykorzystuje pojedyncze (rzadko podwojne) nici. Acha i doskonale wygladaja w hafcie krzyzykowym , sprawiajac ze ten jest wypukly i - moim zdaniem - o wiele atrakcyjniejszy niz haftowany zwyczajna mulina.






 Ponizej przedstawiam prawie (bo jeszcze nie osadzony w ramie) gotowy obrazek przedstawiajacy fragment ogrodu oraz nici, ktorymi sie posluzylam. Kilka zaledwie odcieni... A nici prawie nie ubylo :))))

 Typowy stumpwork....
 I... haft teksturalny ( texture embroidery )....



 ...niektore detale haftowalam tez jedwabiem i wstazkami..




 Zuzycie welny przy pracy nad litchi.... Jak widac niewiele zostalo wykorzystanych..


 I... technika, ktora udoskonalalam od miesiecy.... To jest moje Drogie "krzyzyk dla leniwych" ;-))))
 Dlaczego...? Poniewaz nie caly motyw jest haftowany i dobrze, bo w efekcie koncowym otrzymujemy naprawde subtelna forme haftu... Kocham eksperymenty, przyznaje, nie wszystkie mnie zadowalaja ale ten akurat tak...
 Mam nadzieje, ze motywy ujete w zblizeniach doskonale obrazuja o co mi chodzi :)
 Praca nad takim haftem jest bajka, bo:
1. Nie sleczy sie niepotrzebnie nad schematem, unikamy wiec ewentualnych bledow w robotce :))
2.Haftujemy cienie motywow i niektore ich czesci
3.Motyw narzuca niejako kolorystyke
 Oczywiscie wzor jest zabezpieczony tak, by mozna go bylo prac. Uzylam kredek marki Faber Castell Aquarell.

Kochane! Mam jeszcze wprawdzie kilka prac gotowych do publikacji ale...pokaze w kolejnych postach wraz ze skonczonym owocem granatu, mam nadzieje :)
Tymczasem zyczac Wam wspanialego, pelnego tworczych inspiracji weekendu - Sciskam i pozdrawiam cieplo :) :)













czwartek, 6 lutego 2014

Do(pas)owane ... ;-)

Moi Mili :) !

 Dzisiejszy post w zasadzie powstaje ("pisze sie") od tygodnia, no moze poltora tygodnia... Nie zeby mi sie "nie chcialo chciec" ale ... czas juz mi sie nie "naciaga" ;-) I choc sloneczko coraz czesciej zaglada przez okna a dni staja sie nieco dluzsze to jednak noce sa moim czasem tworczym :)
  Pamietacie Poprzednie zaslony w jadalni, prawda? Uszylam je z tkaniny toile-de-jouy... Wisialy chyba dwa lata...Pomyslalam o zmianach, moze nie radykalnych jesli chodzi o wzgledy kolorystyki ( bo ja w ogole to tylko i zawsze chlodne i cieple niuanse bezu) pozostalam wierna swojej palecie barw, w ktorej czuje sie zarowno ja jak i moi Najblizsi - komfortowo... Totez poszukiwania nowej tkaniny podyktowane byly potrzeba zachowania konsekwencji w kolorystyce ale... jesli chodzi o desen... chcialam czegos...innego... Gruba obiciowa tkanina w szerokie 8-mio centymetrowe pasy w odcieniu kremu i kamiennego bezu (Steinbeige), mieszanka lnu i bawelny  zauroczyla mnie swoja prostota do tego stopnia, ze decyzje o zakupie podjelam w ciagu doslownie sekund. Dwa dni pozniej zostala dostarczona i jeszcze tego samego dnia wieczorem w mojej pracowni "zawrzalo" :-) )
  Idac za ciosem, zmienilam takze pokrycia krzesel... i .... quilt na stol ale... po kolei..
Tkanina miala 165cm szerokosci wiec w sumie idealnie jesli chodzi o szerokosc  zaslon... niezbyt "idealnie jesli w gre mial wejsc lambrekin o dlugosci 280cm....Musialam idealnie polaczyc tkanine w taki sposob, by laczenia nie byly widoczne. I nie sa... Nastepnie bardzo gruba pianka, ktora przy pomocy zelazka z duza sila uderzeniowa pary - zostala "sprasowana" i polaczona z tkanina wierzchnia, dodatkowo ja usztywnila... Calosc prezentuje sie tak...
 


... Lambrekin i dolne podszycia zaslon zostaly przestebnowane w dekoracyjny motyw kamieni, kilkoma odcieniami nici, by stebnowaniu dodac glebi. Ponadto miedzy podlozenie zaslon umiescilam gruba pianke, ktorej zadaniem bylo usztywnienie i "dodanie" optyczne szerokosci tkaniny...

 ... Szafka na klucze.... Nie moglam jej zostawic w stanie, w ktorym znajdowala sie poprzednio... Nalezalo wymienic tkanine... Dodalam haftowany xxx motyw klucza.. Nie jest moze idealny ale taki sobie wymyslilam i  haftowalam jak zwykle z glowy ;)

 ... krzyzyk jest polmilimetrowy...
 Haftowalam moimi nicmi (recznie cieniowany jedwab) w tonacjach:
starego rozu, szarosci ze szczypta bezu oraz baaardzo ciemnego brazu. W sumie trzy warkocze, z ktorych nie ubylo prawie nic po ukonczeniu robotki... Nastepnie tradycyjnie: kartonik, pianka, oklejenie i umieszczenie na frocie (uprzednio "otapicerowanym" tkanina zaslonowa) szafki... Gotowe..
 Pozostala kwestia podpiecia zaslon.... W tej materii czesto ide "pod prad", szukajac ciagle czegos "innego" - tym razem ucieklam " w tradycje" i uszylam takie podtrzymywacze z odrecznie namalowanym motywem....( Polecam flamastry do malowania na t-schirtach, sa idealne).
 Jeszcze ujecia podlozen zaslon...
 I calosc...
 Aplikacja w samym srodku nadaje indywidualnego charakteru lambrekinowi...



 Mysle, ze calosc odswierzyla wnetrze.. To poczatek zmian... ale o tym chyba w kojenych postach ;-)

 Pozostala kwestia stolu, a w zasadzie tego, CO mialo sie na nim znalezc... Ponizszy quilt jest idealnym rozwiazaniem... W tym miejscu z rteka na sercu musze napisac : byl to jeden z najbardziej pracochlonnych quiltow, jakie stworzylam... Byc moze wyglada niepozornie ale wierzcie mi, to zludzenie. Kazdy, najdrobniejszy detal zostal przyszyty recznie szwem krytym do tkaniny bazowej, rozcietej i nastepnie polaczonej w harmonijna calosc...

 Skad wzial sie ten a nie inny motyw....? Otoz, przegladajac ksiazeczki w pokoju Ludzika natknelam sie na opowiadanie o pewnym miasteczku.... spowitym wieczna szaroscia.... Byl tam obrazek przedstawiajacy rynek owego miasteczka... Nie byl wprawdzie okragly, raczej kwadratowy ale przykul moj wzrok i... reszte "dopowiedziala" wyobraznia. W kazdym razie rynek mojego "miasteczka" jest okragly, zgodnie z ksztaltem blatu stolu.... Kilka godzin zajelo mi dopasowywanie tkanin.... Robilam to w oranzerii, poniewaz tam jest najwiecej swiatla dziennego i nie dochodzi do "przeklaman" kolorystycznych.. Musialam uwzglednic tez kolor zaslon, by calosc rzeczywiscie doskonale sie "zgrala"...


 Wracajac do quiltu...  Tym razem bardzo duzo czasu spedzilam nad szablonem.... gdy jdenak byl gotowy, poszly w ruch nozyce, tkaniny... wklady i wzmocnienia....
 Quilt - co widac na zalaczonym "obrazku" stebnowalam RECZNIE i maszynowo. Podobno  zwykle albo sie pikuje CALY quilt maszynowo albo recznie. Ja polaczylam oba sposoby i mysle, ze nie sprofanowalam pracy ;-)

 Nie pokaze palcow.... aczkolwiek ostatnio.... zaczelam korzystac juz z naparstkow ;-)



 Detale haftowalam tym razem bawelnianymi nicmi, ktore zreszta tez sama cieniowalam.
 Brzegi quiltu wykroilam w fantazyjne luki nawiazujace do "podkroju" lambrekina.



 Jeszcze chcialabym zwrocic uwage  na maly szczegol: plisy, na ktorych przyszylam "patyczki" pikowalam kazda z osobna w inny motyw. I w zwiazku z czesto pojawiajacymi sie pytaniami dotyczacymi wzorow, jakimi przepikowane sa poszczegolne elementy, spiesze z wyjasnieniem:
- otoz nie rysuje wzorow na tkaninie. Maszyne ustawiona mam w pozycji szwu prostego, to jest stebnowki, po czym zwalniam docisk stopki. Wzor pikowania wiec jest efektem "prowadzenia" tkaniny pod stopka maszyny. Doradzam cienkie gumowe rekawiczki, wowczas tkanine (potrojna warstwe: tkaniny zasadniczej, pianki lub wlokniny bawelnianej i podszewki, rowniez bawelnianej) - latwiej jest "ujarzmic". Bedzie sie przesuwac dokladnie w TYCH kierunkach, w jakich sobie tego zyczymy:) Mam nadzieje, ze troche "rozjasnilam" watpliwosci :)









 Calosc: zaslony pokrowce na krzesla i... quilt prezentuja sie - moim zdaniem - idealnie :)

 Poniewaz po ukonczeniu quiltu zostaly "resztki" tkanin....pomyslalam o podkladkach pod talerze... Po trzech dniach a wlasciwie nocach / ;) /  powstalo ich sztuk 6... Kazda w sumie inna ale laczy je rozmiar, kolorystyka i motywy aplikowane, recznie rzecz jasna ;)





 Coz Kochane :) Mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was zbytnio...
W tym miejscu, konczac powoli ten tasiemcowaty badz co badz post chcialabym
podziekowac pieknie za komentarze pod poprzednim postem, szczegolnie Tym z Was, ktore zagladacie tu czesto i zawsze znajdziecie chwilke by mily slad swej "bytnosci" u mnie zostawic :-)
 Poniewaz jest sporo pytan odnoszacych sie do haftu 3D, w nastepnym poscie pokaze, jak powstala kolejna "kopia natury" w postaci granatu, nad ktora obecnie pracuje:) Rozcinajac owoc granatu okropnie pochlapalam zaslony, wiec mialam dodatkowe "zajecie" - ale plamy znikly a przy okazji upralam zaslony w kuchni :-))))))))   Owoc musialam przekroic, w przeciwnym razie nie bylabym w stanie ani przygotowac wykroju poszczegolnych elementow, ani tez nie odtworzylam "wnetrza" ;-) Podobnie rzecz sie miala z figa, ktora pokazywalam wczesniej - jednak ta nie sprawila tylu klopotow ;-)))))
   Ale... nie bede sie rozpisywac, wole pokazac :)
Kochani! Zycze udanego weekendu, pelnego slonca i tworczych inspiracji, od ktorych roi sie wokol nas :)
Buziaki :)