Ale do rzeczy: odpowiem , że się tak wyrażę - na "forum publicznym" - tak, sprzedaję swoje prace i tak, realizuję zlecenia:) Swoją drogą , nie spodziewałam się ,że to co robię może się Komuś tak podobać. Dotychczas owszem , sprzedawałam ale nie w Polsce... "Konkludując"- jest mi naprawdę miło. I moje uczucie zawdzięczam Wam...Dziękuję..
Mój laptop to dywersant..Tak, dywersant. Chiałabym pisać posty, w których zapisane byłyby wszystkie przemyślenia ale on mnie zniechęca!! Coś mam nie tak z klawiaturą : tzn. aby np. pojawiło się na ekranie "a" muszę kilka razy nacisnąć na klawisz - do doprwadza do pasji! Wyobraźcie sobie : czytacie mojego kolejnego posta i znów pojawia się myśl "ta kobieta to dyslektyk" - to mój laptop jest dyslektykiem! Gubi litery w wyrazach a ja przed opublikowaniem nowego posta nie zawsze mam czas go sprawdzić, czy nie ma literówek...zatem odzieram to moje skrobanie do prostego minimum i za to Was przepraszam..
Poza tym , zwykle jest tak,że gdy piszę ostatnie słowa mój Ludzik szarpie mnie za nogawkę lub wspina się po mnie a w drugiej łąpce trzyma kubeczek z ZAWARTOŚCIĄ, oczywiście odwrócony do góry dnem ;-)
Lub też wspina się na wyżyny swoich możliwości "destrojerskich" i robi dokładnie to, czego mu robić nie wolno- z uwagi na JEGO bezpieczeństwo (!) po czym - gdy "skończy" a efekt przyprawia mnie o stan przedzawałowy...minkę ma dokłądnie TAKĄ:

No i...ręce opadają ;-) a gdy taki Ludzik doda jeszcze : "mami Hili kofa" (mamusiu Filip kocha) - zazwyczaj "mami" topnieje jak masło w rondlu postawionym na rozgrzanym piecu:)) A tak na serio gdyby nie On - ten mój Ludzik - moje życie byłoby pudrowo-pastelowe..to niezła kolorystyka ale czasem człowiek potrzebuje "mocniejszego akcentu", jakiego życiu nadać mogą IStoty tak cudowne i czyste emocjonalnie jakimi...są DZIECI.. nie tylko nasze..wszystkie dzieci tego świata. One to wychowują nas, nie my je...Uczą odrzucenia "ego" i miłości czystej, która nie zna słowa - poświęcenie...Kiedyś, kiedy jeszcze nie przeczuwałam, że życie "zagoni" mnie poza moją Polskę - czytałam wywiad - bodajże w miesięczniku "Pani" - z Anitą Lipnicką na temat macierzyństwa...Miało być o muzyce i było. ALe krótko...Bo "CAŁA RESZTA" czyli jakieś80% o miłości. Do córki. Czytałam i podziwiałam. Dziś ROZUMIEM.
Pozdrawiam Was Kochane!!!
P.S. Chciałabym...małe candy "urządzić"...będę wdzięczna, jeśli podpowiecie mi, jaka jest "procedura"..
***Margott, cudownie czyta się Twoje posty, czasami mam wrażenie, że siedzisz obok i mówisz to wszystko:)Tym postem wyraziłaś całą prawdę, nic dodać nic ująć - dzieci to cudowny skarb i nasze życie bez nich byłoby puste i szare - Twój "ludzik" jest śliczniutki i taki słodziak - Mocne buziaki dla Niego i dla Ciebie
OdpowiedzUsuńNo kochana, ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez Twojego bloga. Pozytywnej energii mało jest dookoła, więc tym bardziej cenimy tak słoneczne miejsca jak Twój dom. (wysyłam e-maila)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze to witam z ukrycia - podglądam w zachwycie Twojego bloga i nie mogę pojąć jak można takie cuda tworzyć :)
OdpowiedzUsuńPo drugie - Ludzik fajny, a i miny oraz takie słowa i mnie topniejącą znam z codzienności, więc rozumiem Cię doskonale :)
A po trzecie - Candy się organizuje baaaardzo prosto - szykujesz co chcesz komuś (1 lub więcej osób) przekazać, umieszczasz zasady blogowe lub całkiem swoje - blogowe są takie - komentarz pod postem o candy, zdjęcie i wiadomość o Twoim candy na swoim (czyli osoby wpisującej się) blogu, a i określasz do kiedy trwa zabawa i kiedy losowanie.
Jakby co to pytaj :)
Pozdrawiam serdecznie Ciebie i słodkiego Ludzika :)
Margott wiesz już że z wielką przyjemnością czyta się Twoje posty. A Twój "Ludzik" jak wszystkie dzieci w jego wieku słodki i ma na mamę nieograniczony wpływ. Coś wiem o tym:) mój najmłodszy ma prawie 4 lata, a starszyzna to 14 i 16 latek. Pozdrowienia:)))
OdpowiedzUsuńtwój ludzik to prawdziwe słoneczko a promyczki aż iskrzą się w jego oczkach :))
OdpowiedzUsuńDzięki Dziewczyny za pełne zrozumienie:)
OdpowiedzUsuńKAsiu- witaj miło:)